Zamach na ambasadora Pietrzyka mogliśmy uznać za przypadek – chociaż sposób przeprowadzenia ataku sugerował całkowicie planowe działanie. Dziś jednak zobaczyliśmy, iż terroryści rozpoczęli ofensywę przeciw naszemu krajowi.
Ofensywę spodziewaną, dodajmy. Zaangażowanie Polski na Bliskim Wschodzie jest widoczne, także, a raczej przede wszystkim, dla tamtejszych ekstremistów. To, że oszczędzali do tej pory polskie cele można wyjaśnić tylko w jeden sposób – nie widzieli takiej potrzeby.
Teraz terroryści stwierdzili, że nasz kraj warto zaatakować. Bez wątpienia należy to łączyć z nadchodzącymi wyborami. Ktoś postanowił sprawdzić, czy Polska jest jak Hiszpania, gdzie Al – Kaida wpłynęła na przebieg parlamentarnej elekcji.
Oczywiście zamachy w Madrycie, w marcu 2004 roku, były niezwykle krwawe i niczym nie da się ich porównywać z obecnymi atakami na Polaków. Nie wiemy jednak, co jeszcze planują terroryści.
W Hiszpanii mieli oni ułatwione zadanie – największa partia opozycyjna otwarcie deklarowała niechęć do zaangażowania na Bliskim Wschodzie. W Polsce mamy nieco inną sytuację – tylko niewielkie ugrupowania sprzeciwiają się obecności polskich wojsk w Iraku oraz Afganistanie.
Dlatego też ważne jest, jak na kolejne ataki zareaguje cała nasza klasa polityczna. Jeśli teraz gwałtownie się podzieli i w kampanii wyborczej pojawia się głosy żądające odwrotu z Bliskiego Wschodu, to wówczas otworzy to drogę do kolejnych zamachów.
Gdy pokażemy słabość, terroryści brutalnie to wykorzystają. Tak więc to od odpowiedzialności polskich polityków zależy, czy „wariant hiszpański” stanie się faktem.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)