Rybitzky Rybitzky
62
BLOG

Aleksander Wielki

Rybitzky Rybitzky Polityka Obserwuj notkę 14

- Bronek, to chyba nie jest dobry pomysł… - Janusz Onyszkiewicz nerwowo przygładził tunikę. – Zimno mi w tym. Zwłaszcza, że zakazali ubrać skarpet do sandałów.

- No coś ty – obruszył się Bronisław Geremek – chyba byś nie założył skarpet?! Europejczycy tak nie robią!

- Hm… - szef PD sceptycznie przyjrzał się koledze – ale też cały ścierpłeś od tego chłodu.

- Rozgrzejemy się winem – rzekł europoseł popychając skrzydło wielkich drzwi wiodących do sali bankietowej.

Wielkie pomieszczenie wypełnione było ustawionymi w okrąg sofami, na których wylegiwali się przebrani na sposób antyczny politycy SLD. W centralnym miejscu, na gorze jedwabnych poduszek, spoczywał Aleksander Wielki. Jego dłoń pieszczotliwie obejmowała złoty puchar, do którego wino wlewał właśnie Waldemar Dubaniowski. Obok Wodza spoczywała Małżonka, sprawiająca wrażenie znudzonej, czy nawet zirytowanej. Aleksander jednak nie zważał na to i bawił się świetnie. Gdy ujrzał nowych gości jego radość wzrosła. Podniósł kielich, wlewając na siebie nieco alkoholu i zawołał:

- Uwole! Uwole przyszły!

Leżący w pobliżu łysy satyr mruknął:

- To ja wymyśliłem…

Lekko skonsternowani przybysze przystanęli na środku sali, pachnącej dymem z kadzideł, winem i spoconymi ciałami. Eseldowcy wpatrywali się w nich zza swych brzuchów. Nagle ktoś syknął:

- Niech tańczą!

Towarzystwo szybko podchwyciło ten pomysł.

- Tańczyć! Tańczyć! Tańczyć! – skandował pijany tłum.

Aleksander uciszył ich władczym gestem. Demokraci odetchnęli z ulgą, lecz radość pary starców była przedwczesna. Grubas z czerwoną, napuchnięta twarzą nie miał być ich zbawcą:

- Mają… yp… miejsca na listach… To niech… yp… tańczą…

Radosny skowyt wypełnił salę. Onyszkiewicz i Geremek spojrzeli po sobie, po czym złapali się za ręce i zaczęli niemrawo truchtać wokół siebie. Aleksander tymczasem opadł na poduszki, przygarnął żonę do siebie i wyciągnął rękę po kolejny puchar wina. Przez głowę przebiegła mu nagle jedna trzeźwa myśl – że przecież rankiem ma wyborcze spotkanie. Postanowił nawet podzielić się tą refleksją z innymi. Lecz gdy otworzył usta, rzekł tylko jedno:

- Yyyp!!!

Rybitzky
O mnie Rybitzky

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (14)

Inne tematy w dziale Polityka