Jednym z tematow biezacej kampanii wyborczej staly sie tysiace ofiar wypadkow samochodowych. Bez watpienia stan drog jest dla naszego kraju hanba. Odpowiedzialnosc za ta sytuacje ponosza wszytskie ekipy rzadzace, i to nawet nie po 1989, a po 1918 roku. Jednakze czy to drogi sa glowna przyczyna wypadkow?
Moim zdaniem nawet gdy juz powstana mityczne autostrady, wyprawa przez Polske autem nadal kazdorazowo bedzie randka ze smiercia. Polacy bowiem poczas jazdy nie szanuja zycia wlasnego oraz innych. Widac to chociazby po rozmieszczeniu “czarnych punktow”. Rownie czesto jak na ostrych zakretach ludzie gina na nowych, calkiem prostych drogach. Polak zawsze czuje sie mistrzem kierownicy i panem szosy. Gdy jest ona dziurawa, to przynajmniej zwalnia, by nie uszkodzic sobie samochodu. Gdy widzi autostrade lub droge szybkiego ruchu to po prostu wariuje.
Czesto tez Polak jezdzi pijany, zagrazajac pozostalym kierowcom. To jest nagorsze, gdy pijany idiota zabija niewinnych ludzi. Dlatego tez zawsze sie ciesze, gdy drogowi piraci lub alkoholicy gina sami. Zmniejsza to zagrozenie nas wszystkich.
To troche jak w Nagrodach Darwina. Przyznawane one sa by“upamietnic osoby, ktore przyczynily sie do przetrwania naszego gatunku w dlugiej skali czasowej, eliminujac swoje geny z puli genow ludzkosci w nadzwyczaj idiotyczny sposob”.
Tegoroczna Nagrode Darwina mozna juz teraz spokojnie wyslac do Wierzchoslawic. Wylowiono tam ze stawu samochod wypelniony przez ciala szesciu mlodziencow oraz liczne puszki po piwie. Myslicie, ze kierowca byl trzezwy? Nawet gdyby, to pedzil on z rykiem silnika waska, szutrowa, obsadzona drzewami grobla. Gratulujemy i dziekujemy.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)