W wywiadzie udzielonym „Wprost” Jarosław Kaczyński stwierdził, iż będzie dla niego klęską, jeśli PiS zdobędzie w wyborach mniej niż 280 miejsc w Sejmie. Wówczas, rzekł premier, podam się do dymisji.
Oczywiście nic takiego nie będzie mieć miejsca. PiS, niestety, nie wprowadzi do parlamentu tylu posłów, a Kaczyński przestanie pełnić funkcję premiera tylko wtedy, gdy zostanie do oddania jej innemu politykowi. Pozostaje tylko zastanowić się czemu w Polsce tak łatwo wypowiadać zupełnie puste słowa?
W tej chwili bardziej prawdopodobny jest całkiem inny wariant niż odniesienie miażdżącego zwycięstwa przez PiS. Odwrotnie – partia ta może ponieść nagłą i druzgocącą klęskę. Co wtedy zrobi Jarosław Kaczyński? Oczywiście premierem już nie będzie, ale czy pozostanie szefem PiS?
Prawo i Sprawiedliwość ma wielki potencjał, a swoje osiągnięcia zawdzięcza nie tylko samej osobie lidera. Co więcej – w odróżnieniu od Platformy Obywatelskiej osoba wodza nie stanowi jedynego spoiwa istnienia organizacji. Tak jest, PO to partia wodzowska. Zabierzcie Platformie Tuska i zobaczcie co z niej zostanie.
Tymczasem PiS ma szansę przetrwać bez Kaczyńskiego (i bez Kaczyńskiego). Tej partii udało się stworzyć ideologię spajającą zarówno jej członków, jak i elektorat. Osoba przywódcy jest ważna, ale nie najważniejsza. Nowy lider (wspierany z cienia przez Braci) mógłby zmodernizować partię i popchnąć ją w nowym kierunku bez ryzyka rozłamu.


Komentarze
Pokaż komentarze (19)