- Polska nie jest ksenofobiczna – rzekł pan z PSL. Publiczność: cisza.
- Polska nie jest ksenofobiczna – rzekła pani z PO. Publiczność: cisza.
- Polska nie jest ksenofobiczna – rzekł pan z PiS. Publiczność: buuuu!!!
- Polska jest ksenofobiczna – to pan z LiD. Publiczność: cisza.
Jak widać, podczas prawyborczej debaty, wrocławscy studenci wydziału nauk społecznych wykazywali ożywienie tylko gdy mogli wyśmiać lub wybuczeć reprezentanta Prawa i Sprawiedliwości. Przy czym nie miało znaczenia co mówi, i czy różni się to od słów pozostałych polityków. A zwykle niezbyt się różniło, gdyż szczerze mówiąc, takiej uładzonej debaty nie oglądałem od dawna.
Jedynym ciekawszym wydarzeniem był występ młodziutkiej blondynki, która stwierdziła, że jest prześladowaną obecnie w Polsce Żydówką (albo żydówką – nie wiem). Cóż, trochę mnie to zaskoczyło, jak zresztą wszystkich na sali, poza wysłannikiem LiD, który jako chyba jedyny nie wpadł w konsternację. Przypadek? Wiadomo, jak to jest z przypadkami.
W każdym razie mnie osobiście zrobiło się po prostu przykro. Dyskusja miała być o szansach dla młodych, i nawet ku temu tematowi zmierzała, a w chwili gdy blond Żydówka powiedziała pierwsze zdanie było już pewne w jakim kierunku zdryfuje.
Dzisiejszy sondaż „Dziennika” wykazał, że Polaków sprawy obyczajowe obchodzą mało, a tak naprawdę w ogóle. Mają gdzieś, czy ktoś jest Żydem, Murzynem albo homoseksualistą. Ważne dla nich są drogi i podatki. Politycy jednak chętnie wciągają do debaty publicznej tematy związane z „tolerancją”. Bo to nic nie kosztuje i nie wymaga wysiłku. Poza tym łatwo dowalić przeciwnikowi z grubej rury.
Tak jak na przykład dziś Michał Syska (gdyż to on był reprezentantem LiD). Na pytanie studenta:
- Dlaczego na zachodzie Europy wsadza się do więzień ludzi krytykujących homoseksualizm?
Wiceprzewodniczący SDPL odparł bystrze:
- A gdyby tak mówili o Murzynie?
Lecz wracając do naszej koleżanki z debaty. Przyznajcie się, kto z Was prześladuje Żydów?


Komentarze
Pokaż komentarze (2)