Rybitzky Rybitzky
31
BLOG

V

Rybitzky Rybitzky Polityka Obserwuj notkę 15

Można łatwo się domyślić co przykuje uwagę mediów relacjonujących wizytę premiera na konwencji PiS we Wrocławiu. Otóż będzie to staruszek szarpiący się z grupa młodych ludzi wyzywających go wcześniej od „moherów”. Oczywiście wydarzenie to zostało sfilmowane przez licznie przybyłe ekipy. Wprawdzie takie wypadki miały już miejsce nieraz w przeszłości, ale przecież zawsze warto pokazać jak Oświecenie wygrywa z Ciemnogrodem, prawda?

Dziennikarzy przybyła dziś gigantyczna wprost ilość. Było ich chyba tylu, co pozostałych ludzi. Co zresztą przyprawiało aktywistów PiS o pewne rozbawienie. Dla nich konwencja była poniekąd okazją, by nabrać trochę tchu, posiedzieć sobie w kuluarach i pogadać ze znajomymi. Tymczasem reporterzy biegali jak zwykle niczym dzieci z ADHD, ścigali się w zajmowaniu najlepszych punktów na sali i nieustannie pstrykali fotki rozentuzjazmowanego tłumu staruszek.

Równocześnie od pierwszych minut ludzie mediów narzekali na spóźniającego się premiera. Co po chwilę któryś podchodził z pytaniem:

- Kiedy będzie Kaczyński?

Na co uzyskiwał odpowiedź:

- Już jedzie…

Gdy naiwniak odchodził dopowiadano:

- …na Okęcie. – Po czym następował radosny rechot pisowców (w tym mój, nie będę ukrywał). I tak w kółko.

Jarosław Kaczyński oczywiście nie był w Warszawie, a na Podhalu, skąd leciał małym, jednosilnikowym samolotem. Co w efekcie dało dwie godziny spóźnienia. Rzecz jasna dla organizatorów również była to przykra niespodzianka, z którą musieli sobie jakoś poradzić. W efekcie staruszki na sali oglądały prawdziwy festiwal oratorskiej improwizacji. Zamiast zaplanowanych trzech mówców poprzedziło premiera siedmiu. Pod koniec zaczęła się prawdziwa łapanka, na co pisowskie vipy zareagowały ucieczką z zajmowanych miejsc.

Dzięki temu mogłem dowiedzieć się kilku ciekawych rzeczy o wrocławskiej kampanii. Na przykład tego, że niektórzy kandydaci z PiS oraz PO wspólnie nocami pilnują przed zerwaniem swoje plakatów. Warto dodać, iż zrywającymi są inni kandydaci z PiS oraz PO, przy czym bynajmniej nie kierują swej agresji wobec poligraficznych materiałów konkurentów z innych partii.

Obecność Platformy była zresztą wyczuwalna tuż obok. Dookoła hotelu, gdzie odbywała się konwencja jeździł samochód jednego z platformersów, nadając przez głośnik teksty typu: „Jarek nie ma prawa jazdy”, lub „w poniedziałek rano obudzimy się w lepszym świecie” (na co ktoś odkrzyknął: „w poniedziałek obudzą cię o szóstej” – moim zdaniem to zabawne).

Była też ta młodzież od „moherowego staruszka”. Media twierdzą, iż to młodzieżówka PO, ale prawda jest taka, że ci ludzie pewnie nawet nie wiedzą, gdzie Platforma ma we Wrocławiu siedzibę. Grupa nastolatków została ściągnięta doraźnie przez platformersa od samochodu. Ponoć zresztą nieźle im płacił.

Ale wróćmy do wydarzeń na sali. Przybycie szefa rządu wywołało entuzjazm lekko już zmęczonego elektoratu. Kaczyński śpieszył się jednak bardzo, i to było widać. Jego przemowa trwała niecałe 10 minut, dawno nie słyszałem krótszej. Biła z niej energia i wola walki. Media już donoszą o słowach na temat „fałszywych sondaży”, lecz dla tłumu ludzi nie one były najważniejsze. „Zwyciężymy”, krzyknął na koniec swej mowy Jarosław Kaczyński, a jego wyborcy podjęli to hasło. Premier zszedł z mównicy formując place w znak V, a ja poszedłem po płaszcz.

Rybitzky
O mnie Rybitzky

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (15)

Inne tematy w dziale Polityka