W swoim wpisie Paweł Paliwoda przedstawił niezwykle ciekawy wywód na temat wykształciuchów. Jasno wyjaśnił co oznacza ten termin i dokonał porównania wykształciucha z prawdziwym inteligentem. Muszę przyznać, iż jestem pod wielkim wrażeniem. Do tej pory chyba nic lepszego na ten temat nie napisano.
Paliwodzie opór postanowił stawić galopujący major. Wyszło mu to kiepsko. Moim zdaniem major poniósł klęskę, ponieważ zdecydował się postawić na pozycji wykształciucha, którym jednak nie jest. Galopujący major ma bowiem takie poglądy, jakie ma, ale nie jest idiotą. Tymczasem wykształciuch to człowiek, który jest po prostu pozbawiony inteligencji.
Prawdziwy wykształciuch nie podjąłby dyskusji z tekstem Paliwody. Po pierwsze by go nie zrozumiał, po drugie uznałby go za wykwit Ciemnogrodu, a po trzecie – nie byłby w stanie podjąć intelektualnego wysiłku, jakim jest polemika.
Powtarzano już wielokrotnie, iż słowa Ludwika Dorna nie były skierowane naprzeciw inteligencji, a ludziom jedynie na nią pozującym. Właśnie dalsza kariera określenia „wykształciuch” w pełni potwierdziła znaczenia tego słowa. Oto bowiem grupa spryciarzy postanowiła wykorzystać je do celów własnej propagandy. W ten sposób przekonali oni wykształciuchów, że powinni… za tych wykształciuchów się uważać!
Idioci nie potrafiący zrozumieć kontekstu wypowiedzi Dorna (lub nie chcący go zrozumieć) chętnie skorzystali z okazji do kolejnego potwierdzenia swej grupowej przynależności. Ich wzory kazały nazywać się wykształciuchami, więc to robią. Gdyby „Wyborcza” napisała „jesteśmy gównami”, oni nosili by koszulki z napisem „jestem gównem”, ciesząc się jak to „autoironicznie” dają odpór Ciemnogrodowi.
Galopujący major uznał, iż musi stać po stronie wykształciuchów, gdyż stali się oni poniekąd symbolem walki z reżimem. Wątpię jednak, czy akurat on nie rozumie, że atak na wykształciucha, to co innego, niż atak na inteligencję. Co najwyżej udaje, że nie rozumie…


Komentarze
Pokaż komentarze (21)