Europa, która tak troskliwie pochyliła się nad dzikusami znad Wisły, z niepokojem przypatrywała się dziwnym wydarzeniom w krainie hydraulików oraz kelnerów. Zamiast dziękować na kolanach za doznane łaski i prosić o szklane paciorki, wybrali sobie oni pewien czas temu kacyka, który groźne potrząsał włócznią.
Europejczycy słuchali pokrzykiwań w barbarzyńskim języku, zastanawiając się jednocześnie gdzie popełniono błąd. Przecież rzucono dzikusom pieniądze. Pozwolono im nawet przyjeżdżać do cywilizowanych krajów i powierzono do wykonywania niezbyt skomplikowane zajęcia. Większość dzikusów wyglądała na zadowolonych. Może wśród puszcz i stepów ich ojczystej krainy zostali ci bardziej narowiści?
Tak, to musi być powód – uznali Europejczycy. Nie nasza wina, że tej dzikiej bandy nie można utrzymać w ryzach. Trzeba przeczekać, aż się sami zagryzą. Co najwyżej wybierzemy silnego samca i zaczniemy go sobie wychowywać. Jak zostanie kacykiem, to łatwiej go będzie trzymać w ryzach.
Wczoraj wybrany przez Europę samiec wygrał. Entuzjastycznie donoszą o tym gazety w Berlinie, Moskwie, Rzymie, Paryżu, Londynie. Cywilizacja triumfuje – dzikusy znów będą spokojne. Niech biorą paciorki i wracają na plantację.


Komentarze
Pokaż komentarze (29)