Liderzy PiS mają najwyraźniej problem by zaakceptować nową sytuację. Trochę to dziwne, bo przecież już decydując się na wybory PiS nie miał bynajmniej jasnych widoków na zwycięstwo. Ryzyko porażki było wpisane (a tak się przynajmniej wydawało) w strategię Jarosława Kaczyńskiego.
Pod dywanami partyjnych siedzib trwają zapewne walki buldogów. Niektórzy politycy PiS już zapowiadają rozliczenie winnych. Stoję więc pod szafotem z białą chustką i czekam. Pytanie tylko, czy z góry przyturlają się te głowy, co trzeba.
Przegrać bowiem można. Rzecz w tym, by następnie rozpocząć walkę o zwycięstwo. Jednakże przygotowanie dobrego planu na przyszłość, wymaga zrozumienia błędów przeszłości. Tymczasem otoczenie Jarosława Kaczyńskiego zdaje się nie rozumieć co się właściwie stało. Odnoszę wrażenie, iż wyborczą mobilizację młodych ludzi uznano za jakiś spisek, który nie miał prawa się wydarzyć.
Oczywiście, nie wierzę, że głosująca na PO młodzież kierowała się czymś więcej niż tylko modą na antykaczyzm oraz histerią strachu przez Rydzykiem. Nie mniej jednak w demokracji nikt nie każe uzasadniać swojego wyboru na piśmie. Po prostu zagłosowali, i już. Platforma potrafiła skanalizować emocje dwudziestolatków. Wystarczyło, że spin doktorzy prześledzili co dzieje się w Internecie.
A przecież sami dobrze wiemy, jak wielkie rozmiary przyjęło w Sieci szydzenie z PiS i Kaczyńskich. Może to chamskie i wulgarne, ale o czymś świadczyło. Antykaczystowskie strony odwiedzały miliony ludzi. I to takich, którzy często z zasady nie oglądają w telewizji programów informacyjnych. To nie TVN24 ze swoimi dwoma procentami oglądalności przeważył szalę. I nie żadna akcja w TVP. Ona akurat do nikogo nie dotarła.
Kształtowanie się politycznych opinii młodych ludzi na podstawie generacyjnych mediów to temat na długą rozprawę. Oprócz Internetu i esemesów były przecież filmy animowane, stacje muzyczne i radiowe. I to nie był Układ. PiS odwrócił się wzgardliwie plecami do młodych wierząc w Rydzyka. Tymczasem wszystko to, co reprezentuje sobą ten „ojciec” stało się dla milionów Polaków nie do przełknięcia. Nie dziwi mnie to, bo sam go nie trawię.
Do realizacji postulatów PiS Radio Maryja nie jest potrzebne. Sojusz z Rydzykiem miał być ponoć tylko taktyką. Kiedyś dała ona efekt, ale jak widać już się nie sprawdza. Czas poszukać dla Prawa i Sprawiedliwości nowych wyborców. Tych obecnych za cztery lata może być, mówiąc brutalnie, znacznie mniej.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)