Rybitzky Rybitzky
46
BLOG

Nowa nadzieja: Grzesiu i Donald

Rybitzky Rybitzky Polityka Obserwuj notkę 39

- O, jakiego masz fajnego laptopa!

- Prawda? Nowiutki. Właśnie kupiłem. Teraz to nie ma co sobie żałować!

- Słusznie. A co tak wpatrujesz się w ten ekran?

- Oglądam w Internecie filmik spod konsulatu w Londynie… O, patrz, jaka kolejka…

- Cholera, faktycznie! I oni wszyscy to chyba na nas głosowali, co nie?

- Nie na nas, Grzesiu, tylko na mnie. Oni tam głosowali na listę warszawską. A ty z jakiegoś zadupia startowałeś.

- No co ja poradzę, że tylko tam mnie chcą wybierać…

- Nic nie poradzisz, Grzesiu, nic. To przyniosłeś te listy?

- Pewnie, mam tego kilka teczek.

- Kilka teczek? Ech… Dziś podaj mi jedną… I długopis… Dzięki. Kogo tu mamy…? Dobra, ten wylatuje, i ten, i ten. Wiesz, właściwie co ja będę kreślił po tych kartkach. Wyrzucamy wszystkich… Co się śmiejesz?

- Wiedziałem, że tak będzie! Ale mówiliśmy przecież, że nie będziemy tak od razu…

- Komu mówiliśmy?

- No, ludziom.

- Ach, ludziom… A co, myślisz, że w gazetach nas skrytykują? Albo w telewizji?

- Hehe, no nie, Donald, co ty?

- No właśnie. I musimy się szybko uwinąć, bo przecież trzeba ratować Polskę! A te cwaniaki będą się pewnie zapierać rękami i nogami.

- Sam bym się zapierał.

- Tak więc widzisz, Grzesiu, pełno roboty przed nami, a ja już obiecałem, że do Brukseli, Berlina i Moskwy polecę.

- W takiej kolejności?

- Nieee… No do Berlina najpierw.

Rybitzky
O mnie Rybitzky

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (39)

Inne tematy w dziale Polityka