- O, jakiego masz fajnego laptopa!
- Prawda? Nowiutki. Właśnie kupiłem. Teraz to nie ma co sobie żałować!
- Słusznie. A co tak wpatrujesz się w ten ekran?
- Oglądam w Internecie filmik spod konsulatu w Londynie… O, patrz, jaka kolejka…
- Cholera, faktycznie! I oni wszyscy to chyba na nas głosowali, co nie?
- Nie na nas, Grzesiu, tylko na mnie. Oni tam głosowali na listę warszawską. A ty z jakiegoś zadupia startowałeś.
- No co ja poradzę, że tylko tam mnie chcą wybierać…
- Nic nie poradzisz, Grzesiu, nic. To przyniosłeś te listy?
- Pewnie, mam tego kilka teczek.
- Kilka teczek? Ech… Dziś podaj mi jedną… I długopis… Dzięki. Kogo tu mamy…? Dobra, ten wylatuje, i ten, i ten. Wiesz, właściwie co ja będę kreślił po tych kartkach. Wyrzucamy wszystkich… Co się śmiejesz?
- Wiedziałem, że tak będzie! Ale mówiliśmy przecież, że nie będziemy tak od razu…
- Komu mówiliśmy?
- No, ludziom.
- Ach, ludziom… A co, myślisz, że w gazetach nas skrytykują? Albo w telewizji?
- Hehe, no nie, Donald, co ty?
- No właśnie. I musimy się szybko uwinąć, bo przecież trzeba ratować Polskę! A te cwaniaki będą się pewnie zapierać rękami i nogami.
- Sam bym się zapierał.
- Tak więc widzisz, Grzesiu, pełno roboty przed nami, a ja już obiecałem, że do Brukseli, Berlina i Moskwy polecę.
- W takiej kolejności?
- Nieee… No do Berlina najpierw.


Komentarze
Pokaż komentarze (39)