Dziennik.pl określa jako „nie przebieranie w słowach” ostatnią wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego o Niemcach. Były premier stwierdził, iż w Niemczech nie było ruchu oporu, lecz niemal pełna akceptacja działań Hitlera. Ich szlachetna skądinąd organizacja "Biała Róża", uznawana za główny przejaw niemieckiego sprzeciwu wobec nazizmu, zmieściłby się pewnie w moim gabinecie.
Oczywiście w tym przypadku całkowicie zgadzam się z prezesem PiS. Nie ma w jego słowach przecież nic nadzwyczajnego. Niebezpieczny jest za to fakt, że takie wypowiedzi zaczynają szokować dziennikarzy. Jarosław Kaczyński może mieć rację mówiąc: Jeśli dziś pewnych rzeczy nie będziemy przypominać, za kilka lat wystawi się nam rachunki za amunicję zużytą w czasie tłumienia powstania warszawskiego.
Niemcy kontynuują swój historyczny Blitzkrieg, chcąc jak najszybciej stworzyć wrażenie, iż naziści byli czymś w rodzaju Marsjan, którzy tylko przez całkowity przypadek zdobyli władzę akurat w Niemczech. Tymczasem nie trzeba przeprowadzać szczególnie szczegółowych badań, by wiedzieć, iż było zupełnie inaczej. Było tak jak rzekł Kaczyński – Niemcy kochali Hitlera oraz nazizm.
System stworzony przez NSDAP i szerokie społeczne poparcie jakiego mu udzielono świetnie opisuje Laurence Rees w książce „Naziści – ostrzeżenie historii” (Rees jest także autorem serialu pod tym samym tytułem). Pisze na przykład o jedynym ocalałym archiwum Gestapo. W Wurzburgu odnaleziono po wojnie 18 tysięcy teczek. Większość z nich to donosy zwykłych obywateli, dzięki którym w stutysięcznym mieście mogło skutecznie działać dziesięciu (!) agentów gestapo. W całej podbitej Europie liczba gestapowców nie przekraczała 40 tysięcy, a 80 procent przestępstw politycznych, którymi się zajmowali w latach 1933-45 zostało im zgłoszonych w ramach donosu przez „cywilnych” Niemców.
Książka Reesa pełna jest opowieści Niemców, bez szczególnych emocji relacjonujących jak oddawali w ręce policji swoich sąsiadów lub obojętnie przyglądali się Nocy Kryształowej. Szczytem refleksji jest dla nich stwierdzenie: Kiedy masy krzyczą „Heil!”, co może zrobić pojedynczy człowiek?
Szczególnie wstrząsające w dziele Reesa jest dobrze udokumentowane studium chaosu panującego pod władzą Hitlera. Niemcy lubią przedstawić nazizm jako bezwzględną, ale perfekcyjną machinę, której po prostu nie można się było oprzeć. Tymczasem prawda jest dokładnie odwrotna. Rządy NSDAP były pełne chaosu i organizacyjnego zamieszania. A wiele zbrodni popełniano niemal przez przypadek. Tak było z programem eutanazji dzieci. Nikt nie wydał rozkazu – po prostu Fuhrer coś zasugerował, a Niemcy ochoczo zabrali się do wykonywania jego woli. W całym kraju mordowano dzieci i robiono to bez żadnej kontroli oraz nadzoru.
Niemcy zabijali, bo chcieli. I bo mogli. Tego nigdy nie powinno się zapomnieć.



Komentarze
Pokaż komentarze (76)