254 obserwujących
1892 notki
2996k odsłon
  7744   0

Gdzie są znicze Andrzeja Wajdy dla Armii Czerwonej?

Wszyscy pamiętamy dyskusję, jaka wybuchła po opublikowaniu dwa lata temu apelu Andrzeja Wajdy o zapalanie zniczy na grobach żołnierzy Armii Czerwonej. Miał to być gest przyjaźni wobec Rosjan po katastrofie smoleńskiej. Pomysł natychmiast podchwyciła "Gazeta Wyborcza", entuzjastycznie relacjonując przebieg akcji.

Tymczasem w tym roku wczorajszy (sowiecki) Dzień Zwycięstwa przebiegł, jak gdyby nigdy nic. Nie było słychać żadnych patetycznych apeli, nikt się nie pchał na sowieckie cmentarze z kwiatami i zniczami. Zaskakujące?

Tak brzmiał apel Andrzeja Wajdy z 2010 roku. Przytaczam w całości:

Pójdę na cmentarz i zapalę świeczkę, bo radzieccy żołnierze walczyli w słusznej, również naszej sprawie. Trzeba zrobić wszystko, by Polaków i Rosjan pojednać. Szczególnie dziś, gdy Rosjanie okazują nam solidarność w tragedii, a z drugiej strony odzywają się ludzie, którzy chcą nas skonfliktować.

Złe relacje Polaków i Rosjan biorą się z tego, że przez kilkadziesiąt lat rządził nami Związek Radziecki, a nam bardzo trudno oddzielić Rosjan od ZSRR i systemu.

Trzeba wreszcie skończyć z resentymentami i podejrzliwością. Oficerów w Katyniu zabił Stalin i wykonawcy jego rozkazów. To zbrodnia stalinowskiego systemu, nie zwykłych Rosjan. Bardzo nie chciałbym, żeby kilkadziesiąt lat po wojnie byli nadal obciążani odpowiedzialnością za zbrodnie komunizmu. Katyń musi przestać się za nami wlec, rzucać cień na nasze relacje.

Zwykli Rosjanie byli tak samo ofiarami komunizmu jak my, Polacy. Widziałem, ile wycierpieli od komunistów moi rosyjscy przyjaciele Andriej Tarkowski czy Wołodia Wysocki. Byli tak dręczeni, że wielu Polakom trudno to sobie wyobrazić. W tamtych potwornych czasach takie przyjaźnie jak moja z Wysockim były nadzieją na przyszłość - że skoro mamy do siebie zaufanie, jesteśmy razem w najtrudniejszych chwilach, to i w przyszłości zrobimy coś niezwykłego, budującego wspólnotę. Przyszedł czas.

Pytanie więc do pana Wajda, oraz wszystkich, którzy dwa lata temu rzucili się popierać jego akcję: Gdzie jesteście dziś? Czy coś się zmieniło? Czy już nie trzeba pamiętać o sowieckich żołnierzach? Jeśli faktycznie uważaliście taką akcję za niezbędna 2 lata temu, to czemu dziś nie? Czy już nastąpiło pełne pojednanie polsko-rosyjskie? A czym się ono objawia?

Oczywiście wiem, że to pytania retoryczne, bo odpowiedź na nie wszystkie jest jedna: Wajdę i resztę nic nie obchodzili sowieccy żołnierzy lub polsko-rosyjskie pojednanie. Im zależało tylko na jednorazowym evencie.

Gdyby tu naprawdę komuś chodziło o rzeczywiste upamiętnienie poległych żołnierzy, to przecież kwiaty i znicze składane byłyby co roku. Tymczasem już rok temu mało kto na sowieckie cmentarze się pofatygował. W tym roku o zniczach dla czerwonoarmistów nikt już nawet nie wspominał.

Nie narzekam z tego powodu – bo jak dla mnie równie dobrze można by czcić groby żołnierzy Wehrmachtu. Jednak – jako osoba niezwykle tolerancyjna – rozumiem, że ktoś mógł czuć potrzebę pamiętania o Sowietach. I dlatego dziwi mnie, że ci ludzie tak szybko wyzbyli się chęci do zanoszenia zniczy na cmentarze.

Ale, jak wspomniałem, ta sytuacja bynajmniej nie załamuje. To dobrze, że akcja Wajdy tak szybko się załamała. Wskazuje to na rzeczywistą skalę zapotrzebowania na podobne gesty. Z drugiej strony jednak – w 2010 faktycznie sowieckie cmentarze zapłonęły zniczami. To znowuż dowód na to, jak łatwo można poddać Polaków tresurze i nakłonić do wszelkich idiotyzmów.

Lubię to! Skomentuj104 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale