Polityka 12.04.2007, 00:03 Tak bardzo żal Michnika... W 1965 Polska była głęboko pogrążona w komunistycznej nocy, zdeptana, a równocześnie pogodzona ze swym losem. Po krótkiej radości października 1956 nadeszła beznadzieja rządów Gomułki i mało kto miał siłę...
Polityka 11.04.2007, 11:01 Kwaśniewski ponad wszystko Prawdę mówiąc, jestem zaskoczony. Nie spodziewałem się bo byłym prezydencie aż takiej bezczelności. A jednak! Przybył on właśnie na Ukrainę, mimo iż Polska oficjalnie ogłosiła, że nie zamierza włączać się do konfliktu u...
Polityka 10.04.2007, 18:41 Łże-seks „ Gazeta Wyborcza” ma już 18 lat. Nic więc dziwnego, że zainteresowała się seksem. Od środy będzie co tydzień mruczeć swym czytelnikom świństewka. Ktoś złośliwy mógłby rzec, iż mimo nastoletniego wieku,...
Polityka 10.04.2007, 00:29 Nasza przyszłość w nasze ręce! W Polsce mieszka (czy też raczej mieszkało) ponad sześć milionów ludzi w wieku 20-30 lat. Tylko mój rocznik to 700 tysięcy osób. Każde z nas ma swoje poglądy i swój sposób na życie, lecz wszyscy mamy...
Polityka 9.04.2007, 17:39 Drogi śmierci Paweł Wroński w swoim najnowszym wpisie apeluje o wycofanie polskich wojsk z Iraku. Tymczasem na miejscu naszych żołnierzy nie śpieszyłbym się z powrotem. Irak to całkiem bezpieczne miejsce, w porównaniu z Polską. W...
Polityka 7.04.2007, 12:42 Zbawienie na nas czeka? Wróciłem właśnie z kościoła. Mnóstwo ludzi przyszło święcić pokarm. Większość z nich klękała przechodząc przed ołtarzem, mimo że w tabernakulum nie ma teraz hostii. Fakt ten był zresztą doskonale widoczny, gdyż...
Polityka 6.04.2007, 11:30 Kwaśniewski do Baru, nie do Kijowa Napisałem wieczorem tekst o tematyce związanej z Wielką Nocą i podjąłem postanowienie, iż przez najbliższe dni nie piszę już w ogóle. A przynajmniej nie o polityce. Jednakże poranna lektura wpisu Bartosza Węglarczyka...
Polityka 6.04.2007, 00:02 Wzgórze Czaszki Piętnastego dnia miesiąca nisan ciemne chmury zbierały się nad Wzgórzem Czaszki. Na szczycie skalistego wzniesienia umierali przybici do krzyży więźniowie. Wisieli na własnych ramionach i powoli się dusili. Ich oddech stawał...