Źle mi się robi, kiedy widzę jak poważni ludzie usiłują usprawiedliwiać prezydenta Baracka Husseina Obamę, że nic się nie stało bo stwierdzenie „polski obóz śmierci” to zwykłe przejęzyczenie. To nie było przejęzyczenie, to był brudny skandal pokazany po raz pierwszy na najwyższym szczeblu władzy. Telewizja pokazała Zbigniewa Brzezińskiego, który tak skomentował wypowiedź Mr Obamy: „Żadnej treści specjalnej w niej nie było”. Czyli, panowie, o co ten krzyk? O przejęzyczeniu bredził też prezydencki doradca prof. Nałęcz.
Dziwię się znanemu Żydowi, który w TFN24 też bronił prezydenta Obamę, opowiadał wymijające dyrdymały, że on nie wie co myślał ten, który pisał przemówienie. Mówił o politycznej poprawności, ale nie wspomniał, że polityczna poprawność właśnie została zdeptana. Prezydent czytał tekst z dwóch prompterów. Raz patrzył w prawo, raz w lewo. Na ekranie telewizora miało się wrażenie, że mówi z głowy, ze swadą, ze znajomością przedmiotu. CZYTAŁ. O żadnym przejęzyczeniu nie ma mowy.
Słuchając niektórych komentatorów zdawało mi się, że oni woleliby żeby te obozy rzeczywiście były polskie. Mówią też, że w Polsce jest antysemityzm, dlatego Żydzi wolą dziś mieszkać w Niemczech. Drodzy panowie, gdyby Polska była teraz tak bogata jak Niemcy to nasi drodzy Żydzi na pewno mieszkaliby w Polsce.
Bardzo dobrze, że czara się przebrała. „Polskie obozy śmierci” muszą być raz na zawsze wymazane z obiegu medialnego, z zatrutej antypolską propagandą świadomości. Kto mówi i pisze o „nazistowskich obozach śmierci, o faszystowskich obozach śmierci w Polsce – ten KŁAMIE. W okupowanej przez Niemców Polsce były „NIEMIECKIE obozy śmierci”.
Więcej - dla wykluczenia ignorancji - o prezydencie USA Baracku Husseinie Obamie można poczytać na


Komentarze
Pokaż komentarze (2)