Nareszcie mamy Ojca Świętego, papieża Franciszka, orędownika ubóstwa, skromności, pokory i miłości do bliźniego swego. Nie założył czerwonych butów i złotego krzyża.
Złamane zostały wszystkie dotychczasowe normy kontaktów z wiernymi. Zobaczymy, czy zrobi porządek z brudem, grzechem i pazernością w Kościele.
Obawiam się, że takiemu papieżowi wrogowie nie pozwolą żyć. Franciszek w swej dobroci i naiwności przytula i całuje w policzki ludzi na placu.
Wychodzi z samochodu, żeby przywitać się ze starcem. A przecież ten przytulany i rozpromieniony katolik może wyciągnąć nóż i rozpruć brzuch następcy Chrystusa na ziemi. Wśród środowisk, których papież nie akceptuje zdarza się najwięcej morderstw.
Gdyby Jan Paweł 2 postępował tak samo to Mehmet Ali Ağca miałby ułatwione zadanie.
Papież Franciszek jest głową Kościoła i państwa Watykan. W tym wypadku normy bezpieczeństwa powinny być szczególnie zaostrzone. Nie zapominajmy, że żyjemy w cywilizacji śmierci, totalnego złodziejstwa i niezrozumiałego przyzwolenia na najgorsze świństwa w XXI wieku.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)