122 obserwujących
3570 notek
1689k odsłon
90 odsłon

O PPR czyli Partii Przyjaciół Rosji w UE...

Wykop Skomentuj

Zapraszam do lektury zapisu mojego radiowego wywiadu, którego udzieliłem red. Antoniemu Opalińskiemu. Rozmowa emitowana była w PR 24.


Dzień dobry Państwu, Antoni Opaliński, zapraszam Państwa na „Świata pogląd”. „Obu nam zależy, aby Unia Europejska była globalnym mocarstwem gospodarczym , ale i politycznym” – powiedział premier Mateusz Morawiecki po spotkaniu z nowym przewodniczącym Rady Europejskiej, Charlesem Michelem, ekspremierem Belgii. 


A co się dzieje w Parlamencie Europejskim? – z tym pytaniem będziemy się mogli zapewne zwrócić do naszego rozmówcy w Strasburgu – Ryszard Czarnecki, mam nadzieję, że jest. Halo, dzień dobry! 


 - Oczywiście jestem już od kilkunastu minut w studio, czekam na połączenie. 


Właśnie się połączyliśmy i pierwsze pytanie będzie takie, czy może słuchał pan w Parlamencie Europejskim ukraińskiego bohatera Oleha Sencowa, który był wieziony przez Rosjan, a dzisiaj miał dać świadectwo o tym, co się działo? 


- Zwracam uwagę, że nie tylko nasza frakcja w europarlamencie, frakcja, gdzie jest Prawo i Sprawiedliwość, Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy wystąpiła z inicjatywą właśnie tej kandydatury , ale również jako członek Podkomisji Praw Człowieka europarlamentu, a także jako przewodniczący delegacji Unia-Rosja zostałem zaproszony na spotkanie z panem Olehem Sencowem i wpisany na listę mówców. Jego apel przeciwko Putinowi jest rzeczą ważną. Pan Oleh Sencow zwrócił się też by pamiętać o tych więźniach dalej przez Rosję przetrzymywanych. Myślę, że jego wystąpienie – uwaga, można na to patrzyć nawet politycznie – na dosłownie parę tygodni przed decyzją Rady Europejskiej o ponownym przedłużeniu na kolejne pół roku sankcji wobec Federacji Rosyjskiej – lub też nie przedłużeniu – jest to wystąpienie szczególnie ważne. Ten timing – istotny. Myślę, że tzw. PPR czyli Partia Przyjaciół Rosji w Unii Europejskiej, w poszczególnych krajach członkowskich istnieje i myślę, że nie była szczęśliwa po tym wystąpieniu. 


Czy tego typu świadectwa są w stanie wpłynąć na przykład na politykę, na przykład Francji, która wyraźnie zmierza w tą stronę, żeby tutaj włączać Rosję w różne inicjatywy? 


- Zwracam uwagę, że Włochy, po sąsiedzku z Francją, już parokrotnie deklarowały – zarówno lewicowy premier Matteo Renzi, jak i prawicowy wicepremier Matteo Salvini, że rząd włoski według nich powinien opowiedzieć się przeciwko sankcjom. Ale gdy dochodziło do głosowania na Radzie Europejskiej to zarówno lewicowy jak i prawicowy rząd Italii głosowały za przedłużeniem tych sankcji – a więc odbieram te różne werbalne deklaracje czy to Włoch, czy to Węgier wcześniej, czy teraz prezydenta Francji jako jedynie słowa, to nie jest tak prosto się wyłamać z tego unijnego frontu. 


Dzisiaj przewodniczący-elekt Rady Europejskiej jest w Warszawie, padną różne konstruktywne słowa o dialogu i jak Pan sądzi, jaka będzie tutaj perspektywa pracy tego nowego przewodniczącego? Bo doświadczenia są, powiedzmy, takie różne. 


- Doświadczenia są takie, że gdy jego rodak, van Rompuy był szefem Rady, to relacje były bardzo dobre. Dwie dwu i pół letnie kadencje poprzednika Charlesa Michela były zle – ponieważ przewodniczący Rady Europejskiej wówczas, wbrew unijnemu prawu i europejskim obyczajom, chciał wykorzystać funkcję przewodniczącego Rady Europejskiej do ataków na rząd własnego kraju, na własny kraj. I to było bezprecedensowe i niedobre. Stosunki między Radą Europejską , kiedy jej przewodniczącym był Donald Tusk i rządem Polski były nacechowane emocjami Donalda Tuska, obsesjami personalnymi wobec Jarosława Kaczyńskiego. I były to relacje zupełnie nienormalne. Teraz czas na normalność. Premier Belgii Charles Michele jest synem byłego ministra spraw zagranicznych Belgii, byłego komisarza, dobrze mi znanego, w Komisji Europejskiej z ramienia Królestwa Belgii i byłego europosła, mojego kolegi – jest nadzieja na tą normalność właśnie. Skądinąd poczułem się staro, jak zakomunikowano, że to będzie Charles Michel, bo przecież znałem jego ojca, a proszę bardzo tu jego syn zostaje szefem Rady. Będzie myślę wreszcie racjonalnie, zdroworozsądkowo w tych relacjach między Komisją Europejską a Polską. 


W każdym razie pozostanie w rodzinie. Panie Przewodniczący … 


- Oczywiście dodam jeszcze tylko jedną rzecz, w polityce międzynarodowej nie ma czegoś takiego jak słowo „wdzięczność”, w polityce zresztą też jest krótka pamięć, ale myślę, że w interesie pana przewodniczącego Michela będą dobre relacje z Polską. Mało się o tym publicznie w Polsce mówi. Może warto o tym powiedzieć publicznie i głośno – mianowicie kulisy szczytu Rady Europejskiej z lipca tego roku, kiedy wybrano właśnie kandydaturę szefa Rady, to wówczas po tym jak Frans Timmermans przegrał walkę – chociaż był już nominowany przez te główne kraje – walkę o fotel szefa Komisji Europejskiej, to wówczas pod pretekstem, że ma to być stanowisko dla krajów Beneluksu czyli Belgia-Luksemburg-Holandia, Frans Timmermans wznowił walkę i naprawdę był już blisko nominacji na szefa Rady Europejskiej, bo van Rompuy z Belgii był już pięć lat temu szefem Rady,potem Juncker szefem Komisji i teraz przypadała kolejka dla Holandii. I dopiero akcja głównie Polski, Polska to rozpoczęła i kraje naszego regionu, nastąpił zwrot w akcji, a potem cała Unia wybrała na stanowisko szefa Rady Europejskiej Charlesa Michela  nie Fransa Timmermansa. Trzeba pamiętać jednak, że Timmermans wtedy walczył i miał szansę na to stanowisko, ale przegrał. 

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka