122 obserwujących
3573 notki
1690k odsłon
618 odsłon

Komisja Europejska: w cieniu afer czy „afer”?

Wykop Skomentuj4

Gdy panią minister rozwoju regionalnego aresztowano pod zarzutami korupcyjnymi, w więzieniu spędziła miesiąc. A później, przez ostatnie pięć lat była eurokomisarzem. Teraz znów jej rząd zgłosił ją do Komisji Europejskiej. Chodzi o Verę Jourovą. Brzmi sensacyjnie? 

Jasne. Tyle, że bądźmy bardziej wnikliwi niż tabloidy: Czeszka został uwolniona z zarzutów, a nawet wypłacono jej  odszkodowanie za czas spędzony za kratami. 

Gdy reprezentowała swój kraj w Parlamencie Europejskim, zatrudniała asystenta, który jednak nie pracował w Brukseli – jak to przedstawiała i jak wymagały tego przepisy – tylko w Paryżu - i to na rzecz jej partii. Europejskie CBA czyli OLAF wszczęło w  związku z tym wobec owej europosłanki z Francji postepowanie – a była nią Sylvie Goulard. Zakończyło się ono sensacyjną dymisją nie tyle z funkcji eurodeputowanego – bo to formalnie niemożliwe-tylko ze stanowiska … ministra obrony. Pełniła je zaledwie trzy tygodnie i byłą bodaj najkrótszym stażem ministrem „od wojny” Republiki. A dziś po dwóch latach od owej dymisji jest kandydatem Francji na komisarza. Myślę, że z 99 % szans na wybór. Skądinąd podobnie jak Czeszka. Co do Francuzki, to istnieje hipoteza, że Macron stanowisko komisarza obiecał jej już w 2017 roku, gdy jej dymisja posłużyła do wymuszenia dymisji z rządu na Francois Bayrou, jednym z liderów liberalnego centrum, który poparł Macrona, ale potem stał się dla niego balastem. Manewr się powiódł, a Goulard będąca elementem rozgrywki między Macronem a Bayrou straciła stanowisko szefa resortu obrony, by zapewne po niespełna 2,5 roku zyskać stanowisko komisarza. 

Były minister spraw zagranicznych  jest posądzony o korupcję i pranie brudnych pieniędzy. Nie byłoby to może coś nadmiernie sensacyjnego, gdyby nie chodziło o kraj będący jednym z ojców-założycieli Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali, a potem  EWG. Ba, ów minister Didier Reynders to kandydat na komisarza z ramienia Belgii. „Jego” afera wiąże się z budową belgijskiej ambasady w Kinszasie, którą nadzorował właśnie szef MSZ. Jednak  przyglądając się temu bliżej, okaże się, że Monsieur Reynders to Walon, frankofon, a atak na niego przypuściła flamandzkojęzyczna „De Tijd”. Belgijski kandydat na komisarza ma w swoim politycznym CV bycie wicepremierem, ministrem obrony i długi czas ministrem finansów. Być może zatem cała „afera” jest elementem rozgrywek między Walonami a Flamandami. Przypomnijmy, że podobne zarzuty antykorupcyjne były  stawiane innemu byłemu szefowi MSZ Belgii ,też komisarzowi- i też Walonowi! - Louisowi Michelowi (skądinąd jego syn Charles Michel był premierem Belgii, a teraz jest kandydatem na szefa  Rady Europejskiej). 

Kolejny pasztet dla przewodniczącej von der Leyen jest produkcji portugalskiej. Kandydatka na komisarza Elisa Ferreira - teka: fundusze strukturalne -  ma problem, bo jej mąż jest prezydentem CCDR czyli struktury odpowiadającej za podział… funduszy strukturalnych w północnej Portugalii.  Klasyczny konflikt interesów z rodziną w tle. 

Czy możliwe jest, aby minister wraz mężem przez cały rok utrzymywała się tylko z … emerytury męża? Tym tematem żyją rumuńskie media w kontekście kandydatki na komisarza. Majątek Rovany Plumb ma być niezgodny  ze środkami, które realnie zarabia. Co ciekawe kandydatka na reprezentanta Rumunii w KE stwierdziła, że prawie cały swój dochód za 2016 rok przekazała w formie pożyczki … macierzystej partii socjalistycznej. Dodatkowo media wyciągały jej sprawę sprzedaży wyspy (sic!), w która miała być ponoć zamieszana. 

Gdy był ministrem w swoim kraju, oskarżano go o udział w aferze korupcyjnej. Sprawa została umorzona. Teraz podnosi się kwestię, że z fundacji którą współkieruje miało wyparować  300 tysięcy euro. Mimo to Josep Borel, były szef PE (2004-2007), socjalista jest kandydatem Hiszpanii na High Representative czyli komisarza odpowiedzialnego za politykę zagraniczną i bezpieczeństwo. 

Wszystkich tych kandydatów zgłosiła już wybrana przewodnicząca Komisji Ursula von der Leyen. Ona sama jest atakowana za zawieranie przez resort obrony RFN, którym kierowała w latach 2013-2019, wielomilionowych kontraktów bez przetargów. 

Pamiętajmy jednak o zasadzie domniemania niewinności.  A w polityce robi się różne „numery”, aby wyeliminować politycznych przeciwników… 

 

*tekst ukazał się w miesięczniku "Nowe Państwo" (październik 2019)

Wykop Skomentuj4
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka