126 obserwujących
3824 notki
1752k odsłony
190 odsłon

Mandaty za brak maski, baron od szczurów i irlandzki Zagłoba

Wykop Skomentuj11

W Brukseli zawsze padało – największa liczba dni deszczowych w stolicach europejskich, większa nawet niż w Londynie! – ale nigdy nie było koronawirusa. Teraz, o dziwo, dni deszczowych jak na lekarstwo, a zaraza szaleje. Parę miesięcy temu Belgia miała 28 razy więcej zgonów z powodu COVID-19 niż Polska, a teraz przyszła tzw. „druga fala”. Gdy idę z Parlamentu Europejskiego do domu, muszę na ulicy założyć maskę – jeśli nie, zapłacę mandat w wysokości 250 euro. I jest to naprawdę egzekwowane, bo policja patrzy i łapie. W samym europarlamencie też trzeba chodzić w maseczce, choć policja w środku nie łapie.

Nie jestem specjalistą, ale przypominają mi się banialuki, które opowiadano, że jak będzie ciepło, to zarazę szlag trafi. Dziś ci „eksperci” pochowali się niczym mysz pod miotłą. Jest ciepło a pandemia w ofensywie, w zasadzie wszędzie w Europie. Bogu Najwyższemu dzięki, że w Polsce realny wzrost zarażeń nie przekłada się na skokowy wzrost zgonów. W związku z tym na tle Włoch, Hiszpanii, Francji, Belgii, Holandii czy nawet Niemiec wyglądamy naprawdę nieźle.

Z powodu pandemii kwitnie turystyka krajowa. Bałtyk – oblężony, w Tatrach i Pieninach – masę ludzi, na Mazurach nie można znaleźć wolnej łódki do wypożyczenia. Przynajmniej taki pożytek, że bardzo duża liczba rodaków, którzy do tej pory wydawali pieniądze na zagraniczne wakacje wydają je w ojczyźnie, co niewątpliwie napędza nam koniunkturę gospodarczą. I dobrze.

Skoro już wspomniałem o Mazurach, to właśnie ojciec opowiedział mi o jubileuszu 50-lecia pracy twórczej pewnej znanej aktorki, pani S., który miał miejsce w jej teatrze w Olsztynie. Rzecz się działa za czasów PRL-u. Na benefis przybył pierwszy sekretarz Komitetu Wojewódzkiego PZPR, który dbał, aby pokazywać, że jest co prawda „towarzyszem”, ale z ambicjami do ogłady kulturalnej. Ku swojemu osłupieniu I sekretarz rozpoznał w siwym, nobliwym mężu aktorki ubranym w staroświecki, burżuazyjny frak, pana, który dopiero co robił u niego w willi … odszczurzanie. Z dezaprobatą skomentował: „Taka wielka aktorka i ma takiego męża, od tępienia szczurów”. Na to Czarnecki-senior ze swoim niewyparzonym językiem: „Ależ proszę pana, przed wojną, gdy się pobierali, pan baron miał 1200 hektarów, pałac i trochę lasów”. ..

 Spieszmy się kochać komisarzy, tak szybko odchodzą – można rzec, trawestując księdza Jana Twardowskiego. Chodzi o mojego znajomego Phila Hogana, reprezentanta Irlandii w Komisji Europejskiej. Poszedł na imprezę, nawet nie wypił za dużo, mimo że Irlandczyk, ale liczba uczestników przekroczyła normy COVID-owe. Najpierw podał się do dymisji minister rolnictwa „Zielonej Wyspy”, a teraz wymusili dymisję na moim znajomku, chyba najcięższym wagowo (nie mówię o wadze politycznej) członku Komisji Europejskiej, mężczyźnie tak pokaźnej tuszy, że teraz, gdy ma wolne, mógłby ubiegać się o rolę Zagłoby, jakby kręcili remake „Ogniem i mieczem”...No, może trochę przesadziłem – ale niewiele.

 Europarlament wrócił właśnie do roboty. To na pewno uratuje Unię…

*tekst ukazał się w „Gazecie Polskiej” (02.09.2020)


Wykop Skomentuj11
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości