130 obserwujących
4074 notki
1830k odsłon
  103   0

Horror w Tatarstanie, Dawid grał z Goliatem w „siatkę” i rzeka „szmalu” w żużlu

Piszę te słowa tuż po kolejnym zwycięskim horrorze, który zafundowali polskim kibicom siatkarze naszej eksportowej drużyny, czyli ZAKSY (w dzisiejszej terminologii: Zakłady Azotowe). Wygrana z legendarnym Zenitem Kazań 3:2 na wyjeździe jest bardzo dobrym prognostykiem przed rewanżem za tydzień. Jednak nie dzielmy skóry na rosyjskim niedźwiedziu. Jeżeli w Kędzierzynie-Koźlu zespół z Tatarstanu nie daj Boże ogra naszych za trzy punkty (3:0 lub 3:1) to wówczas w finale z Włochami zagrają Rosjanie, a nie Polacy. Napisałem: z Włochami, bo to akurat wiadomo – w drugim półfinale są po prostu dwa włoskie kluby, przy czym na razie większe szanse ma Trentino a nie Perugia naszego Leona i naszego Heynena.

Jednak nie tylko wiktoria na rosyjskiej ziemi 3:2, każde zapamiętać ten dzień i ten wieczór, ale również przebieg tego spotkania. Polacy przegrywali 0:2, a w trzecim secie rosyjski klub miał trzy meczbole pod rząd, a w sumie pięć! Nasi wyszli z tego siatkarskiego poślizgu wygrywając 29:27, a potem sprawdziło się stare siatkarskie powiedzenie (nie zawsze słuszne), że „kto nie wygrywa 3:0, ten przegrywa 2:3”. Żeby było jasne, jak w najlepszym dramacie Hitchcocka, „tie-break” też zakończył się” na przewagi”, w identycznym zresztą stosunku jak „złoty set” z Włochami z Lube w ćwierćfinale czyli 16:14.

Tak, świat kreci się wokół siatkówki i będzie się kręcił nawet wtedy, gdy kibice dotrą najpierw na stadiony żużlowe i piłkarskie, a potem dopiero na hale siatkarskie.

Zakręcony jestem wszak nie tylko na Lidzie Mistrzów, o której przed chwilą pisałem, a w której to LM Polacy mają realną szansę na finał i na wygraną. Byłby to pierwszy triumf w najważniejszym europejskim pucharze od czasu zdobycia przez Płomień Milowice Pucharu Europy w 1978 roku. Prawie równie duże emocje przeżyłem na „zwykłym” ćwierćfinale żeńskiej Tauron Ligi, który widziałem w Rzeszowie przed tygodniem. Finałowy Dawid albo Kopciuszek, jak kto woli czyli MKS Kalisz wygrał z finansowym Goliatem czyli Developresem Rzeszów pierwszego seta ,a w drugim miał ...5 setboli! Nieprawdopodobne, ale nie wykorzystał ich, w rezultacie zamiast prowadzić 2:0, a nawet wygrać może i mecz z liderem tabeli, ostatecznie przegrał 1:3. Jednak największą radość i satysfakcję sprawiły mi mecze naszej niebywale utalentowanej siatkarskiej młodzieży. Po młodziczkach w Łasku pod Łodzią i w podwarszawskim Nadarzynie oraz juniorkach młodszych w Legionowie i juniorach młodszych w Warszawie, uczestniczyłem – rozdając nagrody – w ćwierćfinałach Mistrzostw Polski Juniorów młodszych zorganizowanych przez MOS Wola w stolicy Polski. Chciałbym, abyśmy my mieli tyle zaciętości i pasji w życiu co ci nastolatkowie na parkiecie. Chciałbym, aby każdy polski sportowiec miał w sobie tyle pasji i wiary w zwycięstwo co ta młodzież...

A teraz o żużlu. Kontrakt zawarty przez żużlową Ekstraligę z Canal Plus opiewa na prawie ćwierć miliarda złotych na cztery sezony. To daje mniej więcej dodatkowe cztery miliony złotych na klub ekstraligowy w sezonie. Zatem finansowe Eldorado w najbogatszej lidze świata trwa i trwać będzie. To z kolei będzie oznaczać kontynuacje raju na ziemi dla jeźdźców zagranicznych (polskich oczywiście też), którzy będą nasza ojczyzna dalej traktować niczym „Ziemie Obiecana” albo Mekkę – jak kto woli. To nad Wisłą, Odrą, Wartą, Bugiem i Brdą zarobki w „czarnym sporcie” są największe. I to polska Ekstraliga jest najsilniejsza na planecie speedwaya. Siatkówka mogłaby tu trochę pozazdrościć żużlowi – nasza męska Plus Liga jest jedną z trzech najsilniejszych w Europie, a więc i na świecie.

Ta rzeka szmalu płynąca do „czarnego sportu” ma swoje minusy: nakręcająca się spirala absurdalnie rozdętych zarobków i transferowy wyścig „bez opamiętania” klubów ,ale tez plusy. Jako plus odbieram ostatnia inicjatywę krytykowanej przeze mnie nie raz -także na tych łamach – naszej Ekstraligi. Zaproponowała ona bowiem, aby kluby z najwyższej klasy rozgrywkowej były zobligowane wystawiać w II lidze zespoły złożone z jeźdźców do 24 roku życia. W ten sposób twarde lądowanie juniorów, którzy kończą 21 rok i starty w kategorii młodzieżowców byłoby znacznie bardziej miękkie. Idea godna rozważenia. My to gadu-gadu, a już w następny poniedziałek telewizyjna inauguracja sezonu żużlowego 2021: transmisja w TVP Sport „Kryterium Asów”, który wraca na mapę polskiego speedwaya po latach pod moim patronatem honorowym. Zawody odbędą się w Bydgoszczy 28 marca od godziny 18. Niestety, wciąż bez kibiców, ale super ,ze chociaż żużel wraca do publicznej telewizji!!

*tekst ukazał się w tygodniku "Słowo Sportowe" (23.03.2021)
Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport