136 obserwujących
4309 notek
1879k odsłon
  351   0

Polska siatkówka jako piramida

RYSZARD GROMADZKI: Powiedział Pan ostatnio, że zrezygnuje z udziału w czynnej polityce jeśli zostanie Pan wybrany na prezesa Polskiego Związku Piłki Siatkowej. Czy sport da się w ogóle oddzielić od polityki? Ona była w nim zawsze. Przywołam trzy obrazy. 85 lat temu na otwarciu olimpiady w Berlinie nie tylko reprezentanci III Rzeszy niemieckiej salutowali podniesioną ręką przed Adolfem Hitlerem. Emblematycznym zdjęciem z olimpiady w Meksyku w 1968 roku było ujęcie dwóch amerykańskich sprinterów, którzy przy dziękach hymnu USA trzymali w górze zaciśnięte pięści w czarnych rękawiczkach na znak poparcia dla ruchu „Czarnych Panter” ,teraz piłkarze Anglii klękają przed każdym meczem w geście przeprosin za rasizm i poparcia akcji Black lives matter...

RYSZARD CZARNECKI: Jako pasjonat historii sportu przypominam sobie zdjęcie pokazujące ,jak przed II wojną światową reprezentacja Anglii w meczu międzypaństwowym w Niemczech oddawała salut Hitlerowi ręką wyciągniętą do góry. To wstydliwa karta w dziejach brytyjskiego sportu. Natomiast co do współczesnego udziału polityków w sporcie to wbrew niektórym opiniom to dość powszechna praktyka. Rzecz w tym, że duża część mediów w Polsce oburza się gdy Ryszard Czarnecki zasiada w ścisłych władzach Polskiego Komitetu Olimpijskiego czy PZPS , a nie słyszałem żadnego głosu tychże mediów, że członkiem zarządu PKOL jest Władysław Kosiniak-Kamysz. Te same media, które atakują mnie jako kandydata na prezesa Polskiego Związku Piłki Siatkowej nie atakowały polityka Platformy Obywatelskiej Pawła Papke, który sprawował funkcję prezesa tego samego Polskiego Związku Piłki Siatkowej. nie atakowały senatora PO Romana Ludwiczuka, który był przez dwie kadencje prezesem Polskiego Związku Koszykówki, nie atakowały byłego lidera SLD Wojciecha Olejniczaka, który był prezesem Polskiego Związku Triatlonu, nie atakowały kiedy inny czołowy polityk SLD Wiesław Kaczmarek był prezesem Polskiego Związki Żeglarskiego, a Janusz Onyszkiewicz , znana postać Unii Demokratycznej i Unii Wolności był przez długi czas szefem Polskiego Związku Alpinistycznego, czy wicepremier z ramienia PSL Roman Jagieliński kierował Polskim Związkiem Jeździeckim. Takich prezesów - polityków można wymieniać znacznie więcej. Oni jakoś nie budzą emocji mediów. Ale ci sami ludzie dla których to, że prezesem jakiegoś związku sportowego jest polityk PO, PSL czy Unii Wolności jest OK pałają świętym oburzeniem kiedy kandydatem do sprawowania takiej funkcji jest polityk prawicy. W tym wypadku ja.

RG: Czy w takim razie oświadczenie o rezygnacji z polityki należy traktować jako ruch wyprzedzający, który ma zdjąć Panu z pleców tę presję?

RYSZARD CZARNECKI: Nie. Myślę, że udowodniłem funkcjonując przez 30 lat w polityce na szczeblu centralnym, że nie jestem człowiekiem który podejmuje decyzje pod presją mediów czy polityków innych obozów.

RG: Siatkówka zwłaszcza męska ma w Polsce od lat specjalny status. Kibice ją kochają, są sukcesy. Jaki polityk nie chciałby ogrzać w tych wszystkich splendorach ...

RYSZARD CZARNECKI: Akurat w roku, gdy ja z ramienia Polskiego Związku Piłki Siatkowej ubiegałem się o fotel prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego, a potem wchodziłem do zarządu PKOL , wówczas siatkarze ponieśli porażkę na igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro, a więc trudno mówić o „ogrzewaniu się” przy porażce. A rok później, kiedy jednogłośnie ,w tajnym głosowaniu wybrano mnie na wiceprezesa Polskiego Związku Piłki Siatkowej działo się to w roku wielkiej porażki, jaka było odpadnięcie naszej reprezentacji w 1/ 8 rozgrywanych w Polsce mistrzostwach Europy.

RG: Byłem wtedy na meczu z Serbią na Stadionie Narodowym. Serbowie sprawili nam straszne lnie. Było 3 do 0 dla nich przy 60 tysiącach widzów. To bolało...

RYSZARD CZARNECKI: To prawda. Potem przegraliśmy ze Słowenią mecz o ćwierćfinał. A z kolei finał był z punktu widzenia naszych kibiców dość szczególny ,bo na polskiej ziemi grała w nim Rosja z Niemcami.

RG: Rozumiem, że chce Pan przez to powiedzieć, że nie przyszedł do siatkówki po żadne konfitury...

RYSZARD CZARNECKI: Myślę, że dowiodłem swoich i uczciwych intencji i, co nie mniej ważne, skuteczności. Jeszcze raz bardzo dziękuję premierowi Morawieckiemu, że zareagował na moją prośbę i uruchomił środki z rezerwy budżetowej ,nawet zmieniając ustawę w tym celu , żeby przekazać 15 milionów złotych dla polskiej siatkówki po zdobyciu złotego medalu mistrzostw świata w 2018 roku. Bardzo się też cieszę, że na skutek moich starań Polska Liga Siatkówki pozyskała sponsora tytularnego dla ligi żeńskiej i strategicznego dla ligi męskiej - mówię tu oczywiście o firmie Tauron. Cieszę się też bardzo, że po raz pierwszy w historii polskiego sportu rząd opłacił całość opłaty licencyjnej do CEV czyli federacji europejskiej - niemal 5,5 miliona złotych - za siatkarskie mistrzostwa Europy, które zakończyły się właśnie w naszym kraju.

Lubię to! Skomentuj8 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport