W sporcie, jak w życiu nie można być niczego pewnym. Tę starą prawdę uświadomiłem sobie kilkadziesiąt godzin temu, gdy polscy hokeiści mając na wyciągnięcie ręki awans do światowej ekstraklasy po dwóch latach od spadku z niej w zupełnie niebywały sposób przegrali z naszymi północno-wschodnimi sąsiadami, którzy dopiero w tym roku awansowali na zaplecze grupy mistrzowskiej. Nie pamiętam od dawna ,żebym był tak zły ,jak po tym meczu, gdy mieliśmy wszystko na tacy, bo przecież Kazachowie pokonali Francuzów zgodnie z najbardziej pożądanym dla Biało-Czerwonych scenariuszem. I dalej jestem zły do tego stopnia, że nie chce mi się o tym dłużej pisać.
Za to absolutnie dumni możemy być z naszych strzelców, którzy zawojowali Europę na mistrzostwach Starego Kontynentu w Chorwacji. Były "Mazurki Dąbrowskiego", były medale we wszystkich kolorach dla mężczyzn i kobiet indywidualnie i drużynowo. Strzelectwo to nie piłka nożna, tenis czy wyścigi Formuły 1 ,w związku z tym przedstawiciele tej dyscypliny, następcy dwukrotnego mistrza olimpijskiego Józefa Zapełckiego nie mają co liczyć na medialny rozgłos i finansowe kokosy. A mimo to na arenie międzynarodowej biją na głowę, przykro powiedzieć, naszych futbolistów. Dlatego tym bardziej warto zapamiętać ich nazwiska: Tomasz Bartnik, Karolina Romańczyk, Aleksandra Anna Pietruch, Natalia Kochańska , Julia Piotrowska. Ta ostatnia zawodniczka trenuje w klubie WKS Wrocław, a więc w tym samym w którego przez lata zawodnikiem był wspomniany już tu mistrz olimpijski z Meksyku 1968 i Monachium 1972 podpułkownik Józef Zapędzki . Reprezentował Polskę na pięciu Igrzyskach. Dla mnie był i pozostanie legendą. Miałem 9 lat ,gdy grano mu "Mazurka Dąbrowskiego" na igrzyskach na niemieckiej ziemi - a to zawsze smakuje szczególnie ! Był to szczególny triumf polskiej woli i polskiego charakteru. Jego ojca Niemcy aresztowali podczas okupacji za pomoc jeńcom- przymusowym robotnikom w parowozowni w Bytomiu. Był więźniem w niemieckich obozach śmierci w Auschwitz, Buchenwaldzie i Dachau. W tym ostatnim obozie Zapędzki- senior zginął zastrzelony przez niemieckiego strażnika tuż przed wyzwoleniem obozu. Zdobywając złoty medal olimpijski w Monachium w konkurencji „pistolet szybkostrzelny” syn oddał hołd ojcu w 27 rocznicę jego śmierci.
Ten mistrz i siedmiokrotny medalista Mistrzostw Europy (ostatni medal zdobył w wieku 46 lat !) i dwukrotny medalista Mistrzostw Świata był swoistym fenomenem : strzelectwo sportowe zaczął uprawiać w wieku 28 lat...
*Artykuł ukazał się w "Gazecie Olsztyńskiej"




Komentarze
Pokaż komentarze (1)