Ryszard Czarnecki Ryszard Czarnecki
18
BLOG

Bukareszt- Warszawa: wspólna sprawa

Ryszard Czarnecki Ryszard Czarnecki Polityka Obserwuj notkę 3

Demonstracja w Brukseli na Placu Luksemburgskim przed główną siedzibą Parlamentu Europejskiego, która miała miejsce przedwczoraj to wyraz solidarności z uwięzionym politykiem rumuńskim , jednym z liderów prawicy w tym kraju Calinem Georgescu. Miałem zaszczyt przemawiać na niej obok innych polityków konserwatywnych z Belgii, Polski, Rumunii i Cypru. Tego samego dnia odbyła się również w gmachu europarlamentu konferencja pod szyldem Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, na której omawiano zagrożenia dla demokracji, które w wielu krajach Starego Kontynentu są następstwem polityki lewicy, liberałów czy też po prostu globalistów (choć zapewne pojęcie: kosmopolici czy internacjonaliści też tu pasuje). Udział w niej wzięli politycy z wielu krajów . Poza Rumunią także z Polski (byłem moderatorem pierwszej debaty, a w kolejnych jako prelegenci wystąpili Jacek Sariusz -Wolski, prof . Przemysław Sobolewski, Oskar Kida) ,Wielkiej Brytanii, Francji, Włoch, Hiszpanii,Belgii, Chorwacji, Słowenii,Bułgarii, Danii, Cypru i Mołdawii .




Po co ta demonstracja? Po co wielokrotne już marsze w Bukareszcie i innych rumuńskich miastach? Po co kilkugodzinna konferencja w sercu kulejącej unijnej demokracji? Oto bowiem władze w Bukareszcie przy silnym wsparciu Unii Europejskiej oraz poszczególnych państw członkowskich z Francją na czele, metodami administracyjnymi i poprzez wymiar (nie)sprawiedliwosci już od dwóch lat ingerują w procesy wyborcze w tym szóstym co do wielkości demograficznej państwie UE (a drugim po Polsce w naszym regionie Europy).


Gdy 24 listopada 2024 roku niespodziewanie Calin Georgescu wygrał I turę wyborów prezydenckich w Rumunii, a sondaże przed II turą dawały mu zdecydowane zwycięstwo (miał się w niej zmierzyć z mało znaną burmistrz popieraną przez liberałów) władze nagle unieważniły elekcje i nie dopuściły do zwycięstwa prawicowego polityka i wyboru go na głowę państwa. Potem postawiono mu zarzuty o rzekomym wspieraniu go przez rosyjskie boty ,choć dziennikarskie śledztwo i to tamtejszych mainstreamowych mediów ujawniło, że otrzymał on rzeczywiście duże zorganizowane wsparcie w intrenecie, ale ze strony rumuńskiej partii Partidul National Liberal (PNL) wchodzącej w skład Europejskiej Partii Ludowej (w ten sposób chciała ona zmniejszyć szanse lidera AUR, znanego przyjaciela Polski George Simiona, ale jak widać „przedobrzyła”).Nie dopuszczono go do kolejnych wyborów, w roku 2025, a w tym roku aresztowano. Dosłownie w przeddzien demonstracji przed siedziba PE w Brukseli -zapewne nie przypadkiem w tym dniu - zamieniono (na razie?) więzienie na areszt domowy. 

Tak naprawdę jednak nie chodzi tu tylko o Rumunie . Ten eurodzwon dzwoni też Polsce czy Francji,które będą miały wybory w przyszłym roku i wielu innym krajom. To też nasza sprawa.

*Artykul ukazal sie na portalu "Wpolityce.pl"


historyk, dziennikarz, działacz sportowy, poseł na Sejm I i III kadencji, deputowany do Parlamentu Europejskiego VI, VII, VIII i IX kadencji, były wiceminister kultury, były przewodniczący Komitetu Integracji Europejskiej i minister - członek Rady Ministrów, wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka