Ponad 2000 zatrzymanych, blisko połowa z tego aresztowanych , setki rannych policjantów , największa zbiorowa demolka w historii V Republiki ( w tym miesiącu obchodziła swoje 68 urodziny - to rzeczywiście specyficzny prezent urodzinowy ...) - to najbardziej skrótowy bilans policyjny wydarzeń ,które w ostatni weekend wstrzasnely nie tylko tym drugim co do wielkości demograficznej ,ale i pod względem PKB kraje Unii Europejskiej.
Zadaniem polityka jest chłodna ocena ,jak te wydarzenia wpłyną na sytuację polityczną w państwie ,w którym za niewiele więcej niż pół roku odbędą się wybory prezydenckie. A będzie to elekcja obserwowana bardzo uważnie w całej Europie,a nawet w całym politycznym świecie. Francja bowiem jest pierwsza w wyborczej kolejce przed trzecim i piątym krajem UE,czyli Włochami i Polską ,gdzie też będą wybory Anno Domini 2027. Nie wspominam o wyborach w kilku niemieckich landach,bo nie odbędą się one w jednym terminie ,ani o wyborach w ważnych z różnych powodów mniejszych krajach takich ,jak Finlandia i Grecja. AKAPIT Sondaże prezydenckie w kraju Gallow są jednoznaczne. Od momentu,w którym potwierdziła swój start w wyborach - a spowodowała to decyzja kontrolowanego przez prezydenta Macrona wymiaru sprawiedliwości (!) prowadzi w nich Marine Le Pen, przywódczyni prawicowej, antyimigracyjnej , eurosceptycznej partii Zjednoczenie Narodowe (niegdyś był to założony przez jej ojca Jean-Marie Le Pena Front Narodowy). Jej wynik to 35 procent plus. Potem jest przepaść i kandydaci z wynikami po kilkanaście,pod dwadzieścia procent. Na miejscu drugim.,czasem drugim -trzeci ex aequo jest skrajny lewicowiec Jean-Luc Melenchon. To polityczny patron bardzo wielu spośród 550 tysięcy francuskich demonstrantow z ostatniej soboty. To aktywiści jego partii Francja Nieujarzmiona byli mocno zaangażowani w te protesty -co nie znaczy bynajmniej ,że w zadymy i okradanie sklepów . Ale to właśnie ta formacja puszczała w mediach społecznościowych filmiki pokazująca rzekoma czy prawdziwą brutalność policji - przede wszystkim skierowaną przecież właśnie przeciwko tym,co bili się z policją i okradali sklepy. Filmiki te pokazywały też zamaskowanych funkcjonariuszy w cywilu,których na pierwszy rzut oka nie sposób odróżnić od zamaskowanych zadymiarzy . Dla bardzo wielu Francuzów następuje swoiste "sklejenie" nie tylko protestów,ale też rozruchowe, przemocy i grabieży z ultralewicowa Francją Nieujarzmiona i jej 74-letnim liderem, zresztą byłym europosłem. Jeżeli te sondaże potwierdza się w maju podczas wyborów i w drugiej turze (która jest pewna) spotkaja się Madame Le Pen i Monsieur Melenchon to bardzo wielu Francuzów zagłosuje na nią nie dlatego ,że ją lubi i popiera ,tylko dlatego ,że będzie nadzieją na zatrzymanie chaosu,anarchii, rabunku , niszczenia państwa (w sensie nie tylko jego autorytetu,ale też wręcz budynków administracji publicznej).
Prezydent Emmanuel Macron jeszcze nie zdecydował kogo poprze. Czeka . Chce startować szereg (sic !) jego współpracowników, w tym dwóch byłych premierów : Gabriel Attal (obecnie sekretarz generalny formacji Macrona "Odrodzenie") oraz Edouarde Philippe. Nieco wyżej w sondażach stoi ten drugi ,starszy ,bo 56-letni (Attal był najmłodszym szefem rządu w dziejach Francji -miał wtedy 35 lat,teraz ma 37,co dla wielu jest zbyt mało ,jak na prezydenta). Philippe czasem nawet zrównuje sie z Melenchonem -ale to był sondaz jeszcze sprzed ostatnich zadym.
Na razie jedno jest pewne : politycznym beneficjentem tych protestów jest ta,która nie była z nimi utożsamiam czyli Marine Le Pen. Ostatni weekend wzmocnil szanse na drugą turę Melenchona,ale też uruchomił jego spory elektorat negatywny. A to znów dobre wieści dla narodowej prawicy.


Komentarze
Pokaż komentarze