93 obserwujących
567 notek
1726k odsłon
  4011   1

Wikingowie, Chąśnicy oraz Vindafrelsi na Bałtyku.

Miejsce Jamsborga (w którym pod koniec jego istnienia przważali już Słowianie) zajęło inne pirackie gniazdo na wyspie Imbra u wybrzeży Wagrii. Ono było już zdecydowanie czysto słowiańskie. Przetrwało do XIII wieku, choć nie zyskało takiej sławy.

Piracka historia Bałtyku (sama nazwa „Bałtyk” powstała dopiero w XI wieku) jest naprawdę fascynująca i pełna miejsc oraz wydarzeń, których na próżno szukać gdzie indziej.

Nie ulega żadnym wątpliwościom, że po unicestwieniu floty Tryggvasona stosunek sił, wcześniej znajdujący się w chwiejnej równowadze, zmienił się zdecydowanie na korzyść Słowian. Rusini z Nowogrodu bezczelnie najechali Szwecję i zbudowali tam swój własny port, Sigtuna, resztę zaś portów zniszczyli, by nie stanowiły konkurencji. Jednak Sigtuna nie spełniła pokładanych w niej nadziei i został zniszczona (przez Nowogrodzian, „barbarzyńców ze Wschodu”) w 1188 r.

Rugiowie, korzystając z okazji (w wyniku najazdów Wikingów zamarły połowy i handel soloną rybą, zwłaszcza u Anglików, Francuzów i Fryzów) wręcz zmonopolizowali połowy śledzia i handel tą rybą. Ich statki wpływały nawet do portów w Hiszpanii. Oczywiście Rugiowie zazdrośnie pilnowali swego monopolu, bezlitośnie topiąc tych, co zdecydowali się na rywalizację.

Nie sposób też nie wspomnieć o Szczecinie, który w XII wieku stał się najwspanialszym i najbogatszym miastem nad Bałtykiem. Liczył co najmniej 10 tys mieszkańców a jego zabudowa składała się głównie z kilkupiętrowych domów. Jego bogactwo stało się tak sławne, że biskupi kierujący krucjatą połabską w 1147 roku zdecydowali się zaatakować miasto, mimo iż Szczecin był wtedy już chrześcijański. Jak widać Zadar i Konstantynopol miały swojego poprzednika.

Tu znowu nasuwa się frapujące pytanie: dlaczego tak potężny militarnie i ekonomicznie nadmorski żywioł słowiański nie stworzył wielkiego państwa i nie zdominował całkowicie morza? I znowu odpowiedź jast taka sama: rozdrobnienie, skłócenie, skrajne interesy – odwieczna klątwa ciążąca na Słowianach.

P.S.

Jednym ze ciekawszych słowiańskich piratów był niejaki Wyszak, który łupił Danię. Popadł w niewolę, ale zdołal z niej zbiec i przepłynąć morze w małej dłubance(!), którą następnie zawiesił nad bramą Szczecina … pewnie na przestrogę:) Trochę historia (zapewne) podkolorowana, ale ciekawa.

Do charakterystyki Bałtyku należy dodać możliwość wystąpienia … trzęsień ziemi i tsunami. Jakkolwiek dla wielu brzmi to zabawnie, dla sejsmologów już nie. Wbrew pozorom trzesienia ziemi i tsumami zdarzały się na Bałtyku i potrafiły zgładzić niejeden okręt, nawet port. Istnieje legenda Vinety, dawnego miasta Słowian, zniszczonego przez taką właśnie falę. Sagi Wikingów opowiadają o Wielkim Wilku (uwięzionym przez Thora) który rwał się w łańcuchach, zienia drżała i rozlegał się straszliwy ryk. Na naszych terenach krążyła opowieść o Niedźwiedziu Morskim, który uderza łapą w wodę i powstają ogromne fale, wyrzucające na ląd statki. Te utrwalone w pamięci potomnych zjawiska, to właśnie trzęsienia ziemi. Winne jest temu ukształtowanie dna Bałtyku, gdzie nawet mały wstrząs może spowodować osunięcie się dna i powstanie fali. A jeśli występuje też wybuch metanu, fala może być naprawdę przerażająca. W roku 1497 taka właśnie potężna fala zmyła z powierzchni Darłówek. W dalej położonym Darłowie uszkodziła budowle i porwała ludzi. Cztery statki morskie wyniosła daleko, bo 3-4 km w głąb lądu. Jeden zatrzymał się na wzniesieniu o wysokości 22 m.

http://my.opera.com/fadlan/blog/show.dml/166820

http://viking.wsbif.edu.pl/artykuly/piraci.pdf

http://www.gralakhen.republika.pl/slowian2.html

Lubię to! Skomentuj12 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura