0 obserwujących
83 notki
40k odsłon
  449   0

Szatkowski: Szczyt w Chicago a bezpieczeństwo Polski

 NATO nie ma alternatywy jako główny zewnętrzny czynnik bezpieczeństwa Polski. Nie jest nią bynajmniej unijna Wspólna Polityka Bezpieczeństwa i Obrony. Europejska kultura strategiczna nie niesie ze sobą na razie realnych zdolności militarnych, a bez potężniejszego sojusznika zza oceanu ma tendencję do naiwnego pacyfizmu. Pakt Północnoatlantycki zawdzięcza z kolei swą kulturę organizacyjną okresowi zimnej wojny, z której wyszedł jako niekwestionowany zwycięzca. Bez NATO w tamtym okresie USA musiałyby zająć bardziej izolacjonistyczne pozycje, co umożliwiłoby “rozegranie” państw europejskich i przejęcie kontroli nad kontynentem przez Związek Sowiecki.
Sojusz Północnoatlantycki jest dla nas ważny nie tylko jako zabezpieczenie przed powrotem na ekspansjonistyczną ścieżkę przez naszego wschodniego sąsiada. Dysponuje rozległym aparatem dowódczym i administracyjnym, który umożliwia współpracę sił zbrojnych państw członkowskich, a także pomaga w podwyższaniu ich efektywności.
 
Demilitaryzacja Zachodu

Szczyt Sojuszu w Chicago jeszcze przed jego rozpoczęciem został obwołany spotkaniem bez wielkich ambicji, a jego przebieg nie rozwiał tych mało optymistycznych przewidywań. NATO przeżywa niestety trudny okres, który symbolizuje fakt, że w jego najtrudniejszej od lat misji ISAF w Afganistanie celem nie jest całkowite zwycięstwo, ale wycofanie w warunkach pozwalających na zachowanie twarzy i niedopuszczenie, aby przerodziło się ono w ucieczkę na wyścigi. Ta operacja nie dotyczy naszych bezpośrednich interesów i jej zakończenie pozwoli na uwolnienie części środków na modernizację techniczną naszych sił zbrojnych. Jej względne powodzenie jest jednak dla nas ważne, gdyż będzie wpływało na ogólną wiarygodność Sojuszu.

W Chicago trudno było spodziewać się wielu przełomowych decyzji także z innych powodów. Trudnym zadaniem było pogodzenie zasadniczo rozbieżnych interesów sojuszników. Administracja Baracka Obamy jest od samego początku kadencji mało zainteresowana Starym Kontynentem, a obecnie z powodu chińskich zbrojeń ma dodatkowe powody do zwrócenia się w stronę innych obszarów świata, w tym szczególnie Pacyfiku. W związku z tym Amerykanie chcieli wykazać własnym obywatelom, że europejscy sojusznicy mają wolę wspólnego zmierzenia się ze strategicznymi wyzwaniami na świecie. W tym samym czasie jednak w wyniku kryzysu finansów publicznych wydatki obronne europejskich członków NATO drastycznie spadają, prowadząc do demilitaryzacji Europy Zachodniej, i zmniejszają jej użyteczność jako sojusznika Ameryki. Część z położonych na wschodzie i północy członków Sojuszu, takich jak Polska czy Norwegia, jest z kolei bardziej zaniepokojona remilitaryzacją Rosji i jej coraz bardziej agresywną postawą. W efekcie czują większą potrzebę zwiększenia zdolności obronnych na potrzeby obrony własnej i sąsiedztwa niż uczestnictwa w kolejnych zamorskich eskapadach. W tych warunkach trudno było o przełomowe postanowienia.
 
Gwarancje NATO

Kurs zapoczątkowany na poprzednim szczycie NATO w Lizbonie w 2010 r. dokonał pozytywnej, z naszego punktu widzenia, korekty w polityce Sojuszu. W poprzedniej dekadzie w większym stopniu zwracano uwagę na misje i wyzwania poza obszarem Europy niż na zapewnienie kolektywnej obrony terytorium sojuszników. W tym czasie jednak wzrastająca wraz z wydatkami militarnymi asertywność Rosji doprowadziła do tak alarmistycznych wydarzeń jak wojna w Gruzji czy cybernetyczny atak na Estonię. Sojusznikiem zaniepokojonych państw wschodniej flanki Sojuszu w tej kwestii stało się także “jastrzębie” lobby Pentagonu. Dodatkowym czynnikiem była trzeźwa konstatacja, iż misje ekspedycyjne są powiązane z wiarygodnością mechanizmu kolektywnej obrony: sojusznicy, którzy nie będą pewni, czy NATO przyjdzie z pomocą w obronie ich terytorium, nie będą skłonni wysyłać swych wojsk na misje ekspedycyjne.
W rezultacie w przyjętej w Lizbonie nowej koncepcji strategicznej paktu reafirmowano rolę artykułu V Traktatu Północnoatlantyckiego, stanowiącego mechanizm zobowiązujący do kolektywnej obrony państw sojuszniczych. Podkreślono, że państwa członkowskie NATO odstraszą i odeprą każdą groźbę agresji wobec jednego z nich. Uwypuklono konieczność utrzymania w tym celu zarówno zdolności konwencjonalnych, jak i nuklearnych, a także wprost potwierdzono konieczność planowania na wypadek ataku na terytorium państw członkowskich. Podtrzymano decyzję o budowie na terenie nowych członków infrastruktury związanej z przyjęciem wzmocnienia sojuszniczego. Do katalogu zadań NATO wprowadzono także bezpieczeństwo cybernetyczne i energetyczne (ochrona bezpieczeństwa dostaw i infrastruktury). Podjęto też decyzję o zaadaptowaniu do ram NATO amerykańskiego systemu obrony przeciwrakietowej, zwiększając wartość Sojuszu zarówno dla “starych”, jak i dla “nowych” członków.
Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale