Scyzoryk spod Włoszczowy Scyzoryk spod Włoszczowy
122
BLOG

Mordowanie na ekranie

Scyzoryk spod Włoszczowy Scyzoryk spod Włoszczowy Polityka Obserwuj notkę 6

"Książęta nie mordują. Oni stanowią prawo" - ten fragment dialogu z serialu "Królewskie sny" skłonił mojego kolegę Andrzeja Molasego do wyciągnięcia krytykanckich wniosków na temat stanu praworządności we współczesnej Polsce i w demokratycznych krajach Zachodu. Wyobraźcie sobie, że jego zdaniem, bezkarnymi książętami, którym przestępstwa uchodzą  płazem są osoby o tak nieskazitelnym charakterze jak Roman Polański, Lech Wałęsa, Janusz Palikot czy dr. G!

Cytowane wyżej słowa wypowiada w filmie Julianna Holszańska, druga żona wielkiego księcia litewskiego Witolda. Żeby ją poślubić, kazał on zabić jej pierwszego męża. Spóbujcie znaleźć wzmiankę na ten temat w ogólnie dostępnych biografiach zwycięzcy spod Gunwaldu!

Andrzej stwierdził, że za 600 lat z życiorysu Polańskiego nie będzie się można dowiedzieć, że wykorzystał seksualnie małą dziewczynkę. Z biografii Wałęsy zostanie usunięta informacja, że ukradł dokumenty na temat swojej działalności jako agent Bolek i w ordynarny sposób znieważał swoich przeciwników politycznych, w tym prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Z encyklopedycznej notki o dr. G, czytelnik nie dowie się, że brał łapówki, stosował mobbing wobec podwładnych oraz bił żonę.

Dotknęły mnie bardzo te kaczystowskie wypowiedzi. Z łatwością się z nimi rozprawiłem, bo jestem wiernym czytelnikiem Gazety Wyborczej i widzem Szkła Kontaktowego w TVN 24. Polański jest w rzeczywistością ofiarą nieletniej, dwunastoletniej rozpustnicy, która go uwiodła. Jest on przeciwieństwem Stanisława Łyżwińskiego, który w zamian za seks dał Anecie Krawczyk, dorosłej wyznawczyni purytańskich zasad w tej sferze, pracę za nędzne kilka tysięcy złotych, wskutek czego głodowała i musiała się zwrócić o wsparcie do lepiej płacącej Gazety Wyborczej (Andrzej wtrącił w tym momencie, że w ten sposób przeszła z burdelu jednogwiazdkowego do pięciogwiazdkowego).

Lech Wałęsa jest nie tylko polskim bohaterem narodowym lecz także Mędrcem Europy, więc proszę trzymać ręce precz od niego! Tylko mali, podli szczekacze ośmielali się zgłaszać pod jego adresem krytyczne opinie. Na to Andrzej zwrócił mi uwagę, że wśród nich jest p.o. redaktora naczelnego Gazety Wyborczej Jarosław Kurski, autor antywałęsowskiego paszkwilu "Wódz". Odpowiedziałem mu, że na ówczesnym etapie dziejowym to dzieło było słuszne, gdyż Wałęsa ulegał wówczas szkodliwym wpływom elementów kaczystowsko-olszewickich i chciał puszczać przestępców w skarpetkach. Dopiero wtedy, gdy zaopiekował się dokumentami na temat agenta Bolka  (czyli sam stał się przestępcą - wtrącił Andrzej) wstąpił na właściwą drogę i kroczy nią do dzisiaj (razem z psem Sabą).  

Co do dr. G, to stwierdziłem, że zgodnie z informacjami zaczerpniętymi z Gazety Wyborczej, prawo do dawania łapówek jest prawem naturalnym (jest zdaje się zapisane w Karcie Praw Podstawowych Unii Europejskiej, odrzuconej przez rząd kaczystowski). Kaczystowskie CBA próbowało podważyć to niezbywalne prawo wszystkich Polaków (czyli WszechPolaków, żeby użyć słownictwa wybitnego antykaczystowskiego adwokata Romana Giertycha), ale miało pecha, bo wśród dających łapówki była rodzina jednej z dziennikarek Gazety Wyborczej. Dzięki nagłośnieniu sprawy przez ten wspanialy organ tych, którym nie jest wszystko jedno, w obronie prześladowanego męczennika wystąpiły największe autorytety i kaczystowskie zakusy, żeby zakazać dawania łapówek, zostały zduszone w zarodku.

Andrzej stwierdził, że nie ma zamiaru dyskutować na temat takiego łajdaka jak dr. G, ale moje wywody naprowadziły go na trop znalezienia odpowiedzi skąd pochodzi władza tych współczesnych, bezkarnych książąt. W odróżnieniu od władcy Litwy, który rządził ciałami swych poddanych mocą uświęconej tradycji, władzę nad duszami współczesnych dają tym uzurpartorom media. Oczywiście nie wszystkie lecz te  tzw. postępowe, bo tylko one reprezentują tzw. opinię publiczną. Gdyby mocodawcom tych gazet (lubczasopism), stacji radiowych i telewizyjnych Palikot nie był potrzebny do zamordowania Kaczyńskiego, to odesłaliby go w trymiga do pasienia krów (mam nadzieję, że nie trafiłby pod Włoszczowę, bo u nas na najlepszych pastwiskach  wybudowano peron i teraz trudno wyżyć z tego zajęcia). 

Wg Andrzeja dowodem na prawdziwość jego słów (cha, cha, cha - on naprawdę tak myśli) jest wykreowanie na księcia Lecha Wałęsy. Jeszcze do niedawna był on obiektem niewybrednych dowcipów, śmiesznym indywiduum, któremu ufało 20 proc. Polaków. Jednak od 2005 r. stał się niezwykle przydatnym młotem do walenia w Kaczyńskich i IV RP. Nie było dnia, żeby w mediach nie znalazła się jakaś jego błyskotliwa, antykaczystowska wypowiedź. Efekt? - Wzrost zaufania społecznego do ponad 60 proc. i nietykalność osobista. Każdy kto podniesie rękę na Wałęsę może być pewien, że Gazeta Wyborcza i TVN mu ją odrąbią. To znaczy każą to zrobić rządowi Donalda Tuska, który na przykład w celu ukarania niepokornych historyków zlikwidował niezależność IPN. Andrzej wybuchnął śmiechem, gdy powiedziałem, że się myli, co do rzekomej nietykalności Wałęsy, bo ABW wszczęła właśnie postępowanie w sprawie zamieszczenia przez niego na blogu jednego z dokumentów, który znajdował się w zaginionej teczce agenta Bolka. Założę się o wszystko co mam, czyli o wszystkie uzbierane dzisiaj puszki po piwie, że włos mu z głowy nie spadnie - stwierdził Molasy.

W tym miejscu muszę przestrzec czytelników przed dalszą lekturą moich wypocin, bowiem będę cytował słowa Andrzeja, który ośmielił się wyrazić opinię, że polskie sądy, które konsekwentnie uniewinniają od wszelkich zarzutów wykreowanych przez media książąt, nie mogą być nieomylne, bo panuje w nich totalny bałagan. Przekonał się o tym, gdy pracował na poczcie jako listonosz. Okazuje się, że znaczna liczba przesyłek sądowych jest błędnie adresowana (nazwiska są przekręcone, pomylone są numery budynków lub mieszkań), a co gorsza niektóre z nich wysyłane są do nieboszczyków lub osób, które pod wskazanym adresem nie mieszkają od kilku lub kilkunastu lat. Ponieważ w odróżnieniu od sądów listonosze nie są nieomylni (proszę to sobie zapamiętać i nie składać skarg na swojego listonosza w razie stwierdzenia popełnienia przez niego pomyłki lecz porozmawiać z nim i dać mu piątaka), nie wolno im tych przesyłek odsyłać do sądu z adnotacją, że adresat umarł lub się wyprowadził. Muszą więc je awizować. Po 14 dniach leżenia na poczcie wracają więc one do sądu, który jest przekonany, że adresat został prawidłowo powiadomiony (nie musi on przesyłki odbierać, wystarczy że otrzymał awizo). I po takim rzekomym spełnieniu wymogów prawnych, sądy wydają orzeczenia i wyroki. Ten bałagan w aktach i archiwach sądowych prowadzi w efekcie do takich pomyłek jak odmowa rejestracji Andrzeja Leppera na kandydata w wyborach prezydenckich.

O powielaniu przez polskie sądy jedynie słusznych wyroków ferowanych przez tzw. opiniotwórcze media świadczy sprawa Łyżwińskiego. Wg  Andrzeja można w tym przypadku mówić o mordzie sądowym. Łyżwiński był przez 3 lata trzymany w areszcie, mimo że już parę miesięcy po aresztowaniu przestał być posłem, stał się politycznym zerem, rozchorował się na raka i nie miał żadnej możliwości mataczenia podczas śledztwa. Sąd nie dał mu przepustki na przeprowadzenie operacji raka prostaty, wskutek czego choroba rozwinęła się i Łyzwiński jest teraz umierającą na inwalidzkim wózku rośliną.

Na szczęście Andrzej musiał już wyjść, żeby sprzedać puszki, dzięki czemu moja wrażliwa dusza została uchroniona przed dalszym, szkodliwym wpływem głoszonych przez niego poglądów kaczystowsko-rydzykistowskich. Acha, zapomniałbym napisać, jak jego zdaniem będzie za 600 lat wyglądała biografia Palikota. Otóż nie będzie w niej informacji, że zamordował on Kaczyńskiego. Cały życiorys składał się będzie z jednego zdania: ZBURZYŁ PERON WE WŁOSZCZOWIE, OSTATNI PRZEŻYTEK IV RP.

OSTRZEGAM! JESTEM OSTRY JAK BRZYTWA!

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka