Ja to podziwiam przenikliwość i zdolności analityczne posła SLD Ryszarda Kalisza, który niemal codziennie występuje jako komentator w TVN24. Ten genialny analityk polityczny potrafi wychwycić i nazwać zjawiska niedostrzegalne dla takich zwykłych zjadaczy chleba jak ja. Ostatnio wprost poraził mnie niezwykłością swego odkrycia, że PiS jest partią antysystemową. A to ci brzydal z tego Kaczyńskiego! Przez tyle lat ukrywał to przed nami! Kalisz wydedukował jeszcze swym subtelnym umysłem, że antysystemowość PiS-u jest równoznaczna z antydemokratycznością tego ugrupowania.
Gdy powiedziałem o tym niezwykłym, kopernikańskim niemal odkryciu posła Kalisza mojemu koledze Andrzejowi Molasemu, ten parsknął takim śmiechem jakbym mu powtórzył jakiś bon mot Donalda Tuska o Lechu Kaczyńskim! Stwierdził, że on również widział kilka razy w TVN24 posła Kalisza wygadującego te głupoty. Ze względu na to, że nie lubi tracić czasu na słuchanie tej samej śpiewki wykonywanej przez marnego wokalistę, przełącza się zaraz po rozpoczęciu przez Kalisza antypisowskiej tyrady na inny kanał. Ostatnio przejrzał wszystkie dostępne na kablówce programy i ponieważ było tak jak w songu, który śpiewa jego ulubiony wokalista Bruce Springsteen ("57 channels and nothing is on"), wrócił do oglądania TVN24. Tym razem na ekranie ujrzał Sławomira Nowaka z PO, który jako partner Kalisza w antykaczystowskim chórze recytował ten sam tekst! Prawdopodobnie przez ok. 10 minut chłopaki powtarzali na przemian jedno, to samo zdanie!
Andrzej powiedział mi, że poseł Kalisz powtarzający w kółko o swym odkryciu, iż PiS jest partią antysystemową, przypomina mu pana Jourdain, postać z komedii Moliera "Mieszczanin szlachcicem". Od czasu gdy ktoś mu powiedział, że mówi prozą, ten głupiec zamęczał tą informacją wszystkich swoich rozmówców.
Każdy kto choć trochę interesuje się polityką wie, że PiS od swych narodzin kontestowal system polityczny w Polsce. Wyrażało się to symbolicznie hasłem budowy IV Rzeczypospolitej. A żeby zbudować IV RP, trzeba najpierw obalić chory i niesprawiedliwy system III RP, który umożliwia bezkarne "kręcenie lodów" ludziom pokroju Lwa Rywina, Beaty Sawickiej, Jacka Karnowskiego czy Mirosława Drzewieckiego.
Już niemal w Polsce zapomniano, że oprócz PiS była kilka lat temu jeszcze jedna licząca się partia antysystemowa, która chciała budować IV RP. Nazywała się Platforma Obywatelska, a jednym z jej członków był Sławomir Nowak, dzisiaj żarliwy obrońca systemu III RP. Okazało się bowiem, że głoszone jeszcze niedawno przez PO hasło budowy IV RP było jedynie na pokaz, a w rzeczywistości to ugrupowanie zostało jeśli nie stworzone, to na pewno opanowane przez establishment III RP i teraz chroni jego przywileje.
Kalisz dokonuje manipulacji twierdząc, że PiS jako partia antysystemowa jest zarazem antydemokratyczna. Jest to nieprawda, ponieważ III RP ma jedynie demokratyczną fasadę, a w rzeczywistości jest to państwo oligarchiczne. Rządzi nim establishment, który narodził się podczas rozmów i picia wódki przy Okrągłym Stole w 1989 r. Pod kontrolą komunistycznych służb specjalnych peerelowska elita próbowała dokooptować wtedy do swego grona część tzw. konstruktywnej opozycji. Spektakularna klęska PZPR w głosowaniu 4 czerwca 1989 r., a w szczególności skreślenie przez większość wyborców tzw. listy krajowej, świadczyło o tym, że Polacy odrzucają tę umowę i chcą demokracji. Jednak ich oczekiwania zostały zignorowane i okrągłostołowy pakt został wcielony w życie. Stroną silniejszą stała się wprawdzie "konstruktywna opozycja", ale zagwarantowała ona peerelowskiej elicie miękkie lądowanie w nowej Polsce, pozwalając jej uwłaszczyć się na państwowym majątku.
Celem rozmówców przy Okrągłym Stole nie było wprowadzenie w Polsce demokratycznego ustroju, lecz stworzenie nowej elity władzy. I tak się w III RP stało. Pierwsze wolne wybory odbyły się dopiero w 1991 r., ale niewiele one już mogły zmienić, bo nowy establishment już kontrolowal w pełni sytuację. Opanował gospodarkę, media i najważniejsze instytucje w państwie. I nic się nie zmienilo do dzisiaj. Nawet wygranie przez PiS wyborów w 1995 r. nie doprowadziło do demokratyzacji Polski, bo ugrupowanie to nie miało większości w Sejmie, a stanęła przeciwko niemu zjednoczona armia najpotężniejszych mediów, manipulująca polskim społeczeństwem. Rządowi Kaczyńskiego nie udało się przebudować ustroju Polski wspólnie z wymuszonymi koalicjantami czyli Samoobroną i LPR-em, ponieważ okazało się, że liderom tych ugrupowań chodziło jedynie o dołączenie do establishmentu III RP. Jakże żałośnie skomle teraz o to Roman Giertych w TVN24! Przypomina nieodparcie postać innego endeka Bolesława Piaseckiego, który stworzył PAX, żeby wejść do establishmentu PRL.
Gdy Andrzej zobaczył Kalisza, wieloletniego członka partii komunistycznej, występujacego w roli eksperta od demokracji, przypomniało mu się popularne zaraz po wojnie w Polsce powiedzenie: "Przeżyliśmy już sanację, przeżyjemy demokrację". Dla dzisiejszych Polaków jest już ono zupełnie niezrozumiałe. Już bowiem zapomniano, że po wojnie komunistyczna propaganda dokonała zawłaszczenia słowa demokracja, głosząc, że to komuniści ją w Polsce budują. Hasło budowy Polski Demokratycznej przeciwstawiali komuniści hasłu stworzenia Polski Ludowej, głoszonemu przez PSL Stanisława Mikołajczyka. W ten sposób doszło do całkowitego wypaczenia sensu słowa demokracja. Mądrość ludowa zestawiła "demokrację" w wersji komunistycznej ze skompromitowanym w Polsce po klęsce wrześniowej ustrojem sanacyjnym i tak powstało cytowane powiedzenie. Gdy słowo demokracja przestało spełniać swą propagandową rolę, komuniści dokonali kolejnej kradzieży i ogłosili, że budują Polskę Ludową. A teraz ustami Kalisza, Kwaśniewskiego i Michnika krzyczą na powrót, że są ostoją demokracji. Historia kołem się toczy!
Andrzej dodał, że dowodem na to, iż w Polsce nie ma prawdziwej demokracji jest choćby afera rozpętana wokół budowy peronu we Włoszczowie. Za to, że poseł Przemysław Gosiewski pomógł zrealizować postulaty wyborców chciano go zamknąć w więzieniu! Któż to słyszał, żeby polityk robił to, czego wymagają od niego zwykli ludzie! Powinien wykonywać to, co dyktuje mu Komitet Centralny złożony z działaczy PO i SLD, "dziennikarzy" Gazety Wyborczej i TVN oraz biznesmenów o podejrzanej konduicie!
Po usłyszeniu tej ostatniej wypowiedzi Andrzeja nie wytrzymałem i opuściłem go, trzaskając drzwiami. Można mówić różne rzeczy, ale są pewne stwierdzenia niepodważalne. A należy do nich to, że wybudowanie peronu we Włoszczowie było czynem przestępczym. I na pewno ktoregoś dnia III RP spełni marzenie większości Polaków, żeby go zburzyć!



Komentarze
Pokaż komentarze