Co za pech! Nie dotarłem na kongres ruchu Janusza Palikota, bo na włoszczowskim peronie był mój kolega Andrzej Molasy, przed którym ukrywam, że czasami korzystam z tego pomnika zbrodniczego kaczyzmu. Pociąg do Warszawy odjechał beze mnie, a my poszliśmy na piwo.
Tematem naszej rozmowy był oczywiście bohater dnia czyli Palikot. Co dziwne, Andrzej podobnie jak ja ucieszył się z tego, że rozpoczął on tworzenie nowej partii politycznej. Jego zdaniem opuszczenie przez Palikota Platformy Obywatelskiej rozpocznie proces dekompozycji tego populistycznego ugrupowania. A rozpad tej bezpłciowej partii władzy jest niezbędny do tego, żeby w Polsce ukształtował się normalny system polityczny z lewicą, prawicą i centrum. Bardzo ważne jest także to, że teraz dojdzie do podziału wśród antykaczystowskich "dziennikarzy" i w mediach zacznie być słyszalna krytyka rządu.
Z pozoru zagrożenie dla PO jest niewielkie, bo Palikot zabrał jej zaledwie ok. 4 proc. wyborców. Ale należy zwrócić uwagę na to, że jest to dotychczasowy tzw. żelazny elektorat partii Donalda Tuska. Tylu mniej więcej wyborców miał Kongres Liberalno-Demokratyczny. Ta liberalna część elektoratu była bazą Platformy Obywatelskiej w początkowej fazie jej istnienia. Ponieważ Tusk zdawał sobie sprawę, że liberalna partia nie wygra nigdy w Polsce wyborów zaczął ją przesuwać na prawo. Postanowił iść śladem francuskiego króla Henryka IV, który powiedział, że Paryż wart jest mszy. Żeby zdobyć Warszawę, Tusk również dał na mszę i wziął ślub w kościele podczas kampanii prezydenckiej. Mimo porażki wyborczej, lider PO kontynuował zabiegi o poparcie tradycjonalistycznych, katolickich wyborców aż doszło do tego, że jedną z twarzy tej partii stał się Jarosław Gowin.
Podczas tego marszu na prawo, Tusk porzucił niemal wszystkie liberalne hasła. PO głosowała np. zawsze za podwyższeniem zasiłków i świadczeń społecznych (już mało kto pamięta, że becikowe dla bogatych uchwaliły wspólnie LPR i PO, aby zaszkodzić mniejszościowemu rządowi PiS-u). Zamiast obniżania podatków PO je podnosi. W sferze obyczajowo-światopoglądowej symboliczne było mianowanie na stanowisko tzw. pełnomocnika ds. równego statusu Elżbiety Radziszewskiej, osoby o tradycjonalistycznych poglądach a nie przedstawicielki środowisk feministyczno-gejowskich.
Tusk uznał, że nie musi zabiegać o poparcie osób o liberalnych poglądach, bo nie mają oni żadnej alternatywy i muszą głosować na PO. Powstanie partii Palikota to zmieni. Odpadnięcie liberalnego skrzydła postawi na porządku dziennym pytanie jaką naprawdę partią jest PO. Ponieważ tzw. centrum składa się z ludzi o poglądach niesprecyzowanych i chwiejnych, PO będzie musiała się nazwać partią prawicową a tam jest już przecież PiS. Czy na prawicy nie zrobi się za ciasno? A straszenie Jarosławem Kaczyńskim nic Platformie nie pomoże, bo przecież nikt Palikotowi w antykaczyźmie nie dorówna. W tej sytuacji odpływ wyborców centrowych do Palikota jest możliwy.
Być może Tusk, zaniedbując zaspokojenie oczekiwań żelaznego elektoratu PO, popełnił taki sam błąd jak Leszek Miller, który nie dbał o spełnienie potrzeb żelaznego elektoratu SLD (symbolem tego była likwidacja dotacji do barów mlecznych). W poszukiwaniu poparcia większej liczby wyborców Miller ogłosił nawet, że jest zwolennikiem podatku liniowego. Skończyło się to tym, że nie tylko nikogo nie pozyskal, ale na dodatek stracił poparcie dotychczasowych zwolenników. Bez trwałej bazy nie da się zbudować silnej partii, a jak się wydaje, fundament PO został mocno naruszony.
Tusk na pewno liczy na to, że radykalny antyklerykalizm partii Palikota spowoduje, iż tylko mała część centrowych wyborców ją poprze. Jednak musi się przygotować na krwawą wojnę ze swym zbuntowanym pupilem. Wbrew zapowiedziom o przyjaznym rozstaniu z kolegami z PO, Palikot będzie musiał bardzo ostro zaatakować Tuska, żeby mu zabrać wyborców. Na razie Palikot pozyskał jedynie antykaczystowskich, nihilistycznych wykształciuchów wyznających tzw. filozofię 3 P: Pojeść, Popić, Popierdolić. To są osobnicy pokroju tych, którzy lżyli obrońców krzyża przed Pałacem Namiestnikowskim w Warszawie. Jednak Palikot na pewno dysponuje szczegółowymi badaniami socjologicznymi i dokładnie wie na kogo może liczyć oraz jak do tych osób dotrzeć.
Zdaniem Andrzeja podczas sobotniego kongresu Palikot nie zdradził jeszcze wszystkich swych pomysłów, którymi chce pozyskać wyborców. Logicznym uzupełnieniem postulatu dania Polakom bezpłatnych środków antykoncepcyjnych jest umożliwienie im bezpłatnego korzystania z usług seksualnych w burdelach. To będzie punkt 16 w programie wyborczym partii Palikota. Ponieważ na świecie jest tak, że nie ma nic za darmo, powstaje pytanie, skąd państwo weźmie na to pieniądze. Z pewnością Palikot jako liberał nie będzie proponował podwyżki podatków i wszystkie obiecywane przez siebie bezpłatne środki i usługi sfinansuje z własnej kieszeni. Czyż to nie przekona do niego Polaków?
Gdy usłyszałem te słowa, poczułem w sercu ukłucie żalu, że nie dotarłem na kongres oświeconych, nowoczesnych Polaków, ponieważ wskutek tego nie zdołałem zaproponować naszemu przybyłemu z kosmosu liderowi innego 16 postulatu, który porwie naszych rodaków. Jest nim obietnica zburzenia peronu we Włoszczowie. Bez jego zniszczenia Nowoczesna Polska nigdy nie zwycięży. Panie Palikot, czy Pan tego bezpłatnie dokona?



Komentarze
Pokaż komentarze (5)