NATO-wscy sojusznicy Putina!
27 stycznia 2026 roku Moskale uderzyli w przepompownię rurociągu „Przyjaźń” w Brodach (około 100 km na wschód od Lwowa). Tamtędy płynęła rosyjska ropa na Węgry i na Słowację. Pomimo agresji rosyjskiej na Ukrainę te dwa państwa – członkowie NATO i Unii Europejskiej – wciąż importują ten surowiec. Jest to bardzo dziwna sytuacja. Państwa Sojuszu Północnoatlantyckiego, który powstał w celu obrony przed Moskwą, finansują agresję tejże Moskwy na Ukrainę, którą w obronie przed inwazją wspiera pozostałe 30 państw. Chociaż nie do końca. Z ciężkim sercem należy stwierdzić, że od objęcia urzędu prezydenta przez Donalda Trumpa, Stany Zjednoczone przestały wspierać Kijów. Jest to, szczególnie dla nas, bardzo zły sygnał. Państwo, które od tylu lat było symbolem Wolnego Świata, było symbolem Demokracji, dzisiaj – według słów członka komisji Komisji do spraw Sił Zbrojnych kongresmena Johna Garamendi w odniesieniu do działań Donalda Trumpa – „on raczej słucha instrukcji Putina”.
Wiktor Orban, premier Węgier, które tyle razy były obiektem agresji rosyjskiej, które w październiku 1956 roku wypowiedziały posłuszeństwo Kremlowi (Powstanie Węgierskie 1956 roku), które kosztowało życie ponad 2 500 poległych i 13 000 rannych, zaczynał swą karierę polityczną jako antykomunista, działacz niepodległościowy żądający wycofania wojsk sowieckich. W 1987 roku przyjechał do Polski, żeby uczestniczyć w III Pielgrzymce Jana Pawła II. Było to wówczas wyrazem dużej odwagi. Człowiek, dla którego Niepodległość Węgier była drogowskazem od wielu lat stał się symbolem kolaboracji z Moskwą, został kontynuatorem polityki Beli Kuna (przywódca Komunistycznej Partii Węgier, współtwórca Węgierskiej Republik Rad w 1919 roku). Jak to się stało, że ten węgierski patriota został rosyjskim agentem wpływu? Jak to się stało, że organizacja niepodległościowa (Fidesz) przekształciła się w organ nadzorujący interesy Putina nad Dunajem? Miejmy nadzieję, że służbom kontrwywiadu uda się znaleźć odpowiedź...
Patrząc na działania Węgier i Słowacji nie sposób nie zadać pytania dlaczego członkowie NATO pomagają Rosji w podboju Ukrainy, która przecież jest naturalnym buforem chroniącym Budapeszt i Bratysławę przed imperializmem moskiewskim. Dlaczego torpedują pomoc finansową dla Kijowa, który dzisiaj pełni tę samą rolę, którą spełniła Warszawa w 1920 roku? Jak można finansować Putina, zbrodniarza wojennego, który nie kryje się ze swoimi agresywnymi zamiarami wobec Europy. Czy Orban i Fico nie widzą, że osłabianie Ukrainy leży tylko w interesie Moskwy? Niestety, odpowiedź na te pytania jest przeraźliwie prosta – Węgrami i Słowacją rządzą dzisiaj sojusznicy Putina! Zniszczony przez Moskali rurociąg „Przyjaźń” jest pretekstem do blokowania pieniędzy dla Ukrainy. Tak, to jest pretekst, który ma usprawiedliwić działania na rzecz Moskwy. Może warto postawić pytanie czy Węgry pod rządami Orbana i Słowacja pod rządami Fico nadal powinny być członkami NATO? Czy nadal powinny być pełnoprawnymi członkami Unii Europejskiej? Może należy – dopóki nie oczyszczą się z rosyjskiej agentury u władzy – zawiesić ich udział w Sojuszu Północnoatlantyckim i w Unii Europejskiej. Po co nam ta „piąta kolumna”? Przecież w momencie pełnoskalowego konfliktu z Rosją nie będziemy mogli na nich liczyć. Dla Orbana i Fico rosyjskie czołgi atakujące Polskę, to nie będzie agresja rosyjska, to będzie wycieczka „Inturistu”!


Komentarze
Pokaż komentarze (1)