19 obserwujących
50 notek
95k odsłon
  3651   5

Znowu Karaiby

Private Logbook

 Paul Rickmers

Vel

MSC Caribbean

Nov.28th 2002 -Apr.24th 2003

m/v Paul Rickmers, Biscay 1 grudnia 2002

“Nareszcie w domu”-wyrwało mi się, kiedy zasiadłem w mesie, a wszyscy ucieszyli się jak głupi.

Ostatni raz miałem X-mas na lądzie w 1998 roku. Z domu wyruszyłem 26 listopada o 1600. Mistrz Adam kończył układać podłogę na parterze, potem wnieśliśmy kanapę, a Jasiu (przyjaciel) czekał już w aucie z zapalonym silnikiem. Usiadłem na 5 minut na kanapie i cieszyłem się moją dwuipół- miesięczną robotą. Niestety musiałem się zapożyczyć i szwagra na 10 kafli. I te kafle muszę teraz odpływać.

Samoleciałem dwa razy – z Gdańska do Hamburga na briefing, i do Bruklseli, a potem taksówką do Dunkierki (1/378) i już statkiem do Brestu (2/379)

Żebym się nudził, na ostatnią podróż charteru zafundowali mi 146 mrożonych czterdziestek (chłodzonych kontenerów 40 stopowych), a mam tylko 94 gniazda 440V do ich zasilania. A więc „plugs/sharing” czyli zmiana zasilania reeferów po 12 godzin. Piątego grudnia mam być w Algeciras, tam „redelivery” i jedziemy na Maltę. Tam dwa tygodnie stoczni i nowy charter.

Tym razem ma to być MSC, czyli Mediterranien Shipping Company. Statek ma zmienić barwę, nazwę i flagę. Ma się nazywać „MSC Carribean”, a pływać ma pod banderą „Antigua & Barbuda”. Mam wziąć kontenery z Włoch i jechać przez ocean na Karaiby. Mam pływać między Port au Prince na Haiti, Kingston na Jamaica, Freeport na Grand Bahama, Rio Haina na Dominikanie, Huston Texas, New Orleans i Miami.

2 grudnia 2002 rano Montoir (3/380)

Kotwicę rzuciliśmy na tzw. „Waiting Aresa”, (co jest zbyt dużym słowem na to źle trzymające kotwicowisko) o szóstej i do drugiej zdragowało mnie pół mili. W lodowatym, ulewnym deszczu i ośmiostopniowym wietrze wziąłem pilota i po dwóch godzinach zacumowałem na Loarze w Montoir lewą burtą. Wszystkie mokre ciuchy na hak, a sam rzuciłem się do ciepłej kojki na całe dwie godziny. Zamustrowałem nowego drugiego oficera (znam go, ale nie pamiętam skąd) i dwóch marynarzy.

Przyszedł agent i odwdzięczył się w imieniu Mærska, za te reefery co musieliśmy przełączać. Dostaliśmy więc skrzynkę żywych homarów w lodzie.

OPS pyta ile potrzebujemy paliwa na trasę Montoir - Algeciras - La Valetta - La Spezia.

Na drugi dzień...........

Podałem ETA na 5 grudnia, na 1200, ale już widzę, że nie dam rady. Jadę tylko 13 węzłów, jest fala i na dokładkę plamy ropy z zatopionego „Prestige”. Będę na 2200, chyba, żeby się pogoda zmieniła.

5 grudnia 2002, 1000

No i moja ETA nie będzie taka zła. Będę 1330 przy pilocie, ale jak znam Algeciras oni nie będą gotowi. Będę jak zwykle jeździł po Zatoce Gibraltarskiej w tę i we w tę, aż się jakiś pilot zlituje. Potem „redelivery” czyli czarterujący zwraca statek armatorowi.

Mærsk przyśle surveyera, żeby pomierzył paliwo. Ja się będę kłócił, że jest mniej, on że jest więcej, każdy dla swojej strony. Potem się podpiszę i statek, wolny jak ptak jedzie na Maltę. Pusty jak jacht, będę jechał wzdłuż wybrzeży północnej Afryki. Pogoda hiszpańska – niebo błękitne, a morze granatowe. Wziąłbym i zrobił zdjęcie, ale jak mam wstać, zdjąć aparat iść na skrzydło, robić zdjęcie, potem podłączać aparat do komputera i drukować, to wolę popisać.

Wziąłem pilota 1248, uwiązałem holownik, wchodzę i jestem 50 metrów od kei, a tu Mærsk Operation woła mnie i każe wyjść z powrotem na redę i rzucać kotwicę. Pilota mam dostać o 1800.

Już przesunęli na 2400

Algeciras (4/381), 6 grudnia 2002

Weszliśmy o pogańskiej godzinie drugiej w nocy. Teraz ładują zaopatrzenie. Potem surveyer i by, by Mærsk i witaj MSC.

7 grudnia 2002

Jade 18 węzłów na wschód, wzdłuż północnych wybrzeży Afryki. Pogoda niezła, niebo czyste i popycha nas silny zachodni wiatr. Pływałem tutaj często i na PŻMowskich i PLOwskich statkach do Włoch, Turcji, Port Saidu, Wschodniej Afryki. Lubię moją młodość na morzu, bo innej nie miałem.

A teraz parę słów o Malcie z locji:

Malta, Republika Malty, Repubblika ta’Malta, Republic of Malta – wyspiarskie państwo położone na Morzu śródziemnym, na południe od Sycylii, obejmuje trzy wysp : Malta, Ghawdex (Gozo) i Kemmuna (Comino). Powierzchnia 316 km kwadratowych.

Stolica Valetta (101 tys. mieszkańców 1991).Większe miasta (1991): Birkibara (21 tys.) Quomi ( 19 tys.), Hamrun (14 tys.), Sliema (13 tys.)

Język urzędowy –maltański, w użyciu też angielski

Ludność

357 tys. (1990).Skład etniczny :Maltańczycy (95.7%) Brytyjczycy (2.1%)

Religia –katolicy (97.3%) anglikanie (1.2%)

11 grudnia 2002, La Valetta (5/382)


image

                                            Na doku w La Valetta

Wejście na dok odbyło się bez problemów, potem przyjechał superintendent i zaczął rządzić remontami. Na stoczni, jak na stoczni, huk smród tysiąca palników, co chwilę narada produkcyjna, a oprócz tego muszę prowadzić statkową administrację, więc pieniądze, wypłaty, mustrowania, pracę załogi. Nie mogę się spóźnić do La Spezia, potem lecimy przez Atlantyk do Ameryki. Wigilia powinna być już a Gibraltarem, mam nadzieję przy dobrej pogodzie, choć ciężko na to liczyć zimą na północnym Atlantyku. Są to moje trzecie święta Bożego Narodzenia na tym samym statku, więc jak widzę „Paula”, to od razu wpadam w świąteczny nastrój i śpiewam kolędy. Karpia już nasz hamburski shipchandler przysłał, kapusta kiszona w puszkach, grzyby mam w walizce, brodę (jako Mikołaj) mam na twarzy.

Lubię to! Skomentuj8 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości