19 obserwujących
50 notek
95k odsłon
  1641   3

Europa - Wybrzeże Kości Słoniowej - Buenos Aires

Private Loobook

    CSAV Manzanillo

Aug.15th2004 – Dec.22nd2004

17 sierpnia 2004, w drodze z Antwerpii (1/559) do Abidjanu (2/560) na statku CSAV Manzanillo

Zrobiło się już 10 sierpnia, a jestem na wyskości Gibraltaru, jadę do Abidjanu na Wybrzeżu Kości Słoniowej czyli Ivory Coast. Zmiennik w trzy godziny przekazał mi statek bardzo pobieżnie, więc właściwie przekopuję się sam. Na dokładkę padł mi silnik w Kanale La Manche i sześć godzin dryfowałem zanim zreperowali. Potem pojawił się dość silny SW sztorm, który nas opóźnił, ale pozwolił ukryć te sześć godzin przed czarterującym. Mój statek(budowa Szczecin) ma 184 m długośći, wypiera 30.835 ton wody, silnik ma 18 115 KM, jedzie koło 20 węzłów i zabiera 1730 TEU.

21 sierpnia 2004

O szóstej trzydzieści minąłem prawą burtą Grand Canarię, jestem na kursie SSW. Prędkość 19-20 węzłów.

Dziś sobota, a więc zwyczajowe alarmy ćwiczebne : pożarowy, opuszczenia statku, oraz ISPS (poszukiwanie bomby).

Niedziela , 22 sierpnia 2004

Tydzień następny mojego życia upłynął zmarnowany daleko od rodziny i świata.

Na siostrzanym statku, który pływa ze wschodniego na zachodnie wybrzeże Ameryki Południowej, przez Cieśninę Magellana jest dowódcą mój kolega ze szkoły morskiej Maciek Eckert. Oprócz tego jest tam mój stary przyjeciel chief engineer Krzysiek Leszczyński i drugi oficer Kaczmarczyk. Obaj zdeklarowali się do mnie zamustrować nawet przed świętami.

Jadę wzdłuż wybrzeży Mauretanii z prędkością 20 węzłów. Czasami udaje się nam złapać kawałki olimpiady w telewizji. Wiemy tylko na pewno,że w żeglarstwie w klasie Finn wygrał Kuśmierewicz.

Mój syn Kacper wrócił podobno do domu z hordą dziewczyn i oświadczyl mamie, że robi „imprę”. Mama oczywiście się nie zgodziła, więc ja „rzucił” i wrócił późnym wieczorem. Jak na 9 lat to ma fantazję.

Jutro pójdę do cooka i mu powiem: Żdnych frytek, placków, naleśników, lodów i ciastek. Zawsze tak mówię kucharzom, a co.

W tym Abidjanie to ja już byłem na Boringii (EAC) i na Elisabeth Oldendorff po drewno teakowe. Mam złe doświadczenia z tego portu, mieliśmy stmtąd mnóstwo stowawaysów. Wyciągnęliśmy siedmiu czy ośmiu, a i tak jeszcze dwóch zostało na później. Wyszli jeden przed Capetown, drugi przed Bombajem.

Abidjan (2/560), 26 sierpnia 2004

Wszystko się zmieniło; pilota dostałem już 1515, a przy kei nr.12 lewą burtą byłem już 1624. Potem przyszły odprawy uszczuplając mój slop. Najważniejsi byli przedstwiciele tzw. kwarantanny. W tym celu mieli na sobie białe fartuszki.

27 sierpnia 2004

Jest ósma rano, załadunek kontenerów zakończono o siódmej i zaczęto przeszukiwanie statku. Jak dotąd znaleziono 5 stowawaysów, z czego trzech wyskoczyło za burtę i popłynęło w stronę dżungli, a dwóch policja skuła i zabrała na ląd. Mówili po angielsku więc z Nigerii, albo Ghany. Wybrzeżanie Kościosłoniowi mówią po francusku.

Aj natomiast kilkaset mil od lądu jestem w końcu szczęśliwy. Rio de Janeiro osiągnę drugiego września.

Niedziela 29 sierpnia 2004

Wczoraj o 2000 przecięliśmy równik. Niezauważalnie, bo na pokładzie było akurat BBQ.

Pracowitość jest w zasadzie cechą dodatnią i pożądaną. Są jednak wyjątki. Takim przykładem jest tu mój chief oficer. Jest bardzo dobrym oficerem, ale oprócz tego uważa się za dobrego kucharza. Przywiózł na statek prawdziwe flaki i maszynke do robienia kiełbasy. O tej kielbasie przy najlepszej woli można powiedzieć, że jest bez smaku, niestety wytwórca robi tę kielbasę z taką pasją i zacięciem, że nikt nie ma odwagi mu tego powiedzieć. Niestety samych flaków ma 25 kg.

- Będzie na długo – cieszy się – wie pan co? Nigdy nie próbuję podczas roboty-

- Może powinieneś – sugeruję nieśmiało.

-Nie! Nie muszę! Zawsze wychodzi wspaniała –ucina stanowczo.

I niestety jest tak pracowity, że spieprzył już gołąbki, zupę i galaretkę z kurczaka. Na szczęście schodzi w Rio. Wtedy wszystko wywalimy za burtę.

0930

Za dobrze by było, żeby tak było. Chief engineer zadzwonił, że maszyna padła. Zwolniliśmy i poszedłem do maszyny. Bolt długości półtora metra, średnicy ze 2 cm, od wtryskiwacza czwartego układu pękł. Odłamany kawałem razem z nakrętka leżał obok. Jak to sie mogło stać? Wygladało, że nakrętka była krzywo nakręcona. Ale to nie wina mechaników-nakręcaczy, tylko widocznie miała krzywy gwint i zamiast trzymać całym gwintem trzymała jednym punktem i bolt nie wytrzymał. Bolt zespawaliśmy. Może część nieoryginalna -to się zdarza ale winni ci z lądu.

Teraz albo jechać do Rio de Janeiro 11 węzłów i być 10 września, albo coś wykombinować. Poradziłem chiefowi, żeby wykorzystać pomysł elektryka, który pływał na grekach.


image








image

Dwie stalówki trzymają na chainblockach,( po polsku flaszencugach).

Chief mechanik tak się rozbisurmanił, że podkręcił do 17 węzłów i będę w Rio 3 września. Dzwoniłem do naszego sperintendenta, a on, że już wysyłają bolt do Buenos Aires.

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości