19 obserwujących
50 notek
95k odsłon
  2200   2

Hiszpania - Afryka Zachodnia

Private Loobook

 Marine Rickmers 

Apr.16th 2007-Aug.15th30 2006

18 kwietnia 2007, Algeciras (1/678)

Zaokrętowałem 16 kwietnia 2007, na redzie Algeciras. Zawieźli mnie pilotówką, musiałem włazić po sztormtrapie, a walizki podali na rzutce.

-Kumusta ka!-przywitałem Filipińczyków na pokładzie w ich rodzinnym tagalog.

-Ajos lang, ajos lang, sir!-odpowiedzieli chórem

Kapitan poprzedni wydawał się dość OK, choć trudno coś powiedzieć po jednym dniu na statku.

Była tu grupa jednej narodowości oficerów, więc sami dobrzy kumple. Nie wiem na razie czy zajmowali się tylko umacnianiem wzajemnej przyjaźni, czy też zostało im trochę czasu na właściwą eksploatację statku.

Sprawdziłem trochę chiefa z pokładu jest OK. Siedzi tu już 6 miesięcy i nie miał problemów jak dotychczas, tyle, że za dwa tygodnie schodzi i przychodzi nowy chief. Mają poza tym założyć nowy komputer statecznościowy z programem ”Belco”. Ale to nic, starego nie ma co demontować, to zawsze będzie można porównać wyniki.

Jest 1533 załadunek skończony, zaraz o ile pamiętam, mam zawołać pilota na kanale 13 i w drogę do Gibraltar Strait.

Port przeznaczenia w Mauretanii - Nouakchott. Podobno tam mówią po francusku. W takiej dziurze jeszcze nie byłem, a mają tam wszystkie możliwe atrakcje dla kapitana-płytko, prądy, wiatry i brak holowników. Generator nr 2 nie działa, nie mogę więc użyć steru strumieniowego. To znaczy był technik - Niemiec mieszkający w Sidney i coś tam zrobił, ale będziemy mogli wypróbować dopiero w morzu za parę dni.

Nouakchott to wyjątkowy port, zresztą jak i cała reszta. Jest cholernie płytko, mam 8.85m a tam jest podobno 9.5 m na wysokiej wodzie. Boje pozrywane, nic nie świeci, trzeba iść na nabieżnik, którego nie ma. Na dokładkę tylko jeden holownik.

No więc ostatni kapitan miał mnóstwo szczęścia, że w ogóle udało mu się zrobić całe kółeczko bez mielizny. Ten thruster nawalił dopiero w ostatnim kółeczku.

Jak cumować na prądzie rzeki Gambia bez holownika i steru strumieniowego?

Dziś dowiedziałem się od żony, że Janusz Samborski dowodzi “Alexandrą Rickmers”. Zaraz wysłałem mail i dostałem odpowiedź , że zaraz zawija do Singapuru, a potem Australia, Nowa Zelandia. Statek podobny do mojego. Kurde wolałbym jego linię niż moją. Przynajmniej cywilizacja- piloci i holowniki bez problemów.

Z Januszem mieszkałem w 1969 do chyba 1971 w jednym pokoju w SDM2.

Pamiętam, że był bardzo schludny i lubił wafle. Mieszkał jeszcze z nami Sławek Ryfa i Rumik (tak na niego mówiliśmy,bo mieszkał w Rumii). Rumika wyrzucił ze szkoły Rumik nie umiał pływać.

To już 38 lat temu, a jakbym ich wszystkich widział.

Fajnie mieć starego kumpla w tej samej firmie, człowiek nie jest taki sam. A z naszego roku jeszcze jest Maciek Eckert i Andrzej Murkowski. I tyle.

21 kwietnia

Agent z NLU czyli Noaukchott zadzwonił, że dostanę pilota wieczorem jak przyjdę. Stara załoga mówi, że to niezwykłe, bo nigdy nocą nie wchodzili. Ale sprawdziłem wody pływowe w Tide Tables i komputerze – wysoka woda ma być o 2350 więc bym wchodził prawie na wysokiej wodzie, czyli plus 1.3 m wody pod kilem.

Nouakchott (2/679) 22 kwietnia 2007

Zapewnienia obu chiefów, że statek nigdy nie wchodzi do Noukchott w nocy okazały się nieprawdą. Wszedłem o 12 w nocy na najwyższej wodzie. Podejście na nabieżniku dość paskudne przy dość silnym północnym wietrze.

Z lewej czerwone światło jetty z prawej pomarańczowe bojki limitowe, ale paskudnie bo trzeba bardzo wolno. Holownik nie robi nawet 4 węzłów.

Wyjście z Nouakchott – Przy północnym wietrze odsunąć się od kei na około 40 metrów, kręcić w prawo thrustererm, ale gdy na decku mało kontenerów wiatr pcha nadbudowkę i thruster nie obraca wystarczająco, żeby się zmieścić przed boją mieliźnianą. Trzeba wtedy albo tug (holownik), albo iść wolno wstecz - dziób idzie w prawo. Po minięciu breakwatera przy zanurzeniu 8 m można jechać dowolnym kursem.

UWAGA!

Holownik bardzo słaby – pilota też się bierze z holownika. Trzeba podchodzić poniżej 4 węzłów, ale wtedy trudno utrzymać się w nabieżniku (2s green)

Banjul stolica Gambii (3/680) 24 kwietnia 2007

Podejść trzeba koło 20 mil od Sea Buoy, która zresztą jest tylko na mapie, bo na morzu jej nie ma w górę rzeki Gambia. Boje pozrywane, a te co są, stoją poprzestawiane, więc najlepiej polegać na GPSie.

Po przejściu tych 20 mil podchodzi się do jetty na 2 kable i wtedy z łódki robiącej maximum 3 węzły wsiada pilot. Oczywiście o holownikach mowy nie ma.

Na drugi dzień w Banjul

Przyszli rybacy-takich schrimpsów czyli krewetek jeszcze w życiu nie widziałem. Po 30 cm.

Byłem też w mieście. Od bramy dostałem dwóch przewodników, od których się nie mogłem odczepić. Chciałem kupić wodę kolońska i może tytoń do fajki.

Zleźliśmy z moimi przewodnikami pół miasta i nie znaleźliśmy nic. Wszędzie afrykańska nędza i paru Arabów, co stanowią tu elitę i kontrolują handel.

Lubię to! Skomentuj7 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości