19 obserwujących
50 notek
95k odsłon
  1291   4

Linia Seattle- Vancouver - Japonia 1

PrivateLogbook

  m/v Santiago

Oct.16th2007- Jan.19th2008

Seattle (1/707),17 październik 2007

Po 22 godzinach w samolotach przez Monachium i Chicago dojechałem do Seattle. Statek m/v „Santiago” GRT 24 046, Moc maszyn 16 860 KW Port rejestracji MAJURO - Marshall Islands.

Vancouver Centerm (2/708) 18 października 2007.

Przy wyjściu z Seattle miałem problemy. Pilot mówi nagle, że nie mamy zezwolenia na wyjście, bo US Coast Guard zrobił 15 października inspekcję i było pięć drobnych rzeczy do zrobienia (deficiencies). Poprzedni kapitan mi tego nie przekazał.

I co?

I na kotwicę i 9 godzin 15 minut off hire. Nie moja wina, tylko poprzedniego kapitana, ale problem był. Ale dziś zacumowałem do wyładunku na terminalu kontenerowym w Vancouver.

22 10 2007

Źle się zaczęło z tą Ameryką. Jestem w Vancouver 4 dni, a nie byłem jeszcze na lądzie z dwóch powodów, po pierwsze jestem przeziębiony, a po drugie strasznie leje od czterech dni.

Nie mam więc ochoty się ruszać i przemakać. Leżę i czytam „Przy obieraniu cebuli” Guntera Grassa.

Będzie się tłumaczył dlaczego był w Waffen SS. Nawet mnie to przekonuje. Człowiek jako członek społeczeństwa jest głupi i podatny na propagandę. Musi na prawdę wielu i różnych źródeł się uczyć, żeby mieć mniej więcej prawdziwy swiatopogląd i odróżniać dobro od zła. A potem jeszcze samotnie i wbrew wszystkim i wszystkiemu powiedzieć „nie”. Trzeba tu naprawdę twardziela. A on miał wtedy 17 lat.

image

 Na tablicach napisane maję „Beatiful British Columbia”


image


image

24 października 2007, ciągle Vancouver

Wczoraj wyszedłem na lad. Parę kroków od statku jest fajny shopping centre, a nawet multikino. Vancouverzanie dalej nazywają swój stan „Piękna Kolumbia Brytyjska”, co jest napisane nawet na tablicach rejestracyjnych samochodów.

27 października 2007

Germanischer Lloyd inspektor, który jest Brytyjczykiem mieszkającym w Kanadzie zaprosił mnie na wycieczke.

image

Pojechalismy z nim do kanadyjskiego lasu i nad jezioro w pobliżu ich domu.Oto sosny kanadyjskie wyrastajace z ogromnego pnia ściętego cyprysu.

Dom fajny, potem poszliśmy na obiad.

Wszystko tu ogromne-góry.drzewa i domy też, nie mówiąc o autach. Może się tu podobać.

A tu już dwa tygodnie upłynęły mojego kolejnego kontraktu,


image


Ja nad kanadyjskim jeziorem.data właściwa 27 10 2007

29 października 2007

Urwanie głowy miałem i to takie, że nawet nie mam ochoty się chwalić. Jutro 0530 przeholowanie na keję kontenerową i koniec.

Seattle (3/709) 1 listopada 2007

Wyszedłem rano z Seattle i jadę kursem zachodnim do Japonii, dokładniej na wyspę Hokkaido, do portu Tomakomai.

Seattle dało się zapamiętać jako port amerykański, gdzie wszystko jest delikatnie mówiąc dziwne. Na przykład zanim dojechałem do mojego doku zadzwonił agent i powiedział, żeby uważać, bo w basenie pływają sieci rybackie oznaczone bojami. Gdy spytałem zaskoczony, jak to możliwe, żeby w basenie portowym kontenerowym pływały sieci rybackie, odpowiedział, że to rodowici mieszkańcy tej ziemi, Indianie tzw.czerwonoskórzy stawiają te sieci i jako autochtonom wolno im to robić - wiec dwustumetrowej długosci statki muszą omijać indiańskie siatki. Doświadczyłem tego i na przyjście i na wyjście-przy wyjściu Indianin na łódce postawił mi rząd 20 metrowej długości sieć w poprzek tuż przed dziobem, a ja musiałem się gimnastykować, żeby to wyminąć. Piloci byli zażenowani tą nieskończoną głupotą przepisu, ale nie mogli nic zrobić.

Oprócz tego doświadczyłem bezwzględności amerykańskich dokerów. Pilot byl na 2200, więc statek gotowy, a tu mi chief melduje, że Amerykanie jeszcze mocują kontenery.

Mocowali tak do 2300, a potem powiedzieli, że idą na posiłek i wrócą o 2400.

Kazałem im więcej nie przychodzić i zamocowała załoga-ostatnią cumę rzuciłem 2318. Dość mam USA i Kanady i jakbym mógł to bym tu nigdy więcej nie przyjeżdżał.


image

Droga Seattle –Tomakomai na wyspie Hokkaido wynosi 4000 mil morskich .Idę dwiema ortodromami i loksodromą.Teraz zbliżam się do Alaski- dokładnie do półwyspu zakończonego na południu wyspą Unimak.

Mam nadzieję, że nie będzie śniegu i lodu.W przypadku dużych ilości grozi to nawet utratą stateczności.

5 listopada 2007

Jestem w Unimak Pass, czyli w cieśninie między wyspami na południe od Alaski.

Pogoda mokra i mglista, ale przynajmniej nie buja.



image

Odwrócony do góry łuk mojej ortodromy przecina odwrócony do dołu łuk, jaki tworzą wyspy Aleuty „wiszące” jak powiewająca na zachód flaga, na południe od Alaski. Potem wchodzę w szeroką cieśninę między Wyspami Komandorskimi, a Aleutami i jadę na południowy zachód wzdłuż półwyspu Kamczatka i Wysp Kurylskich do Hokkaido.

O wyspie Hokkaido

Coś wiedzieć ci się przydo

Jest na niej więc Sapporo

O czym słyszałeś sporo


Za skok Wojtek Fortuna

Dostał złotego runa

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości