18 obserwujących
50 notek
98k odsłon
  1497   5

110 portów w pięć i pół miesiąca

PrivateLogbook

Jacky Rickmers

Feb.22nd2010-Aug.10th 2010

 Tokyo (1/814) i Yokohamie (2/815), ale w Nagoi(3/816)

Co może powiedzieć 60 letni prawie facet, który w dwa dni przyleciał z Hamburga do Tokio i jako kapitan zawinął do dwóch ruchliwych portów?

Tylko jedno -że jest niewyspany!

Mój statek nazywa się „Jacky Rickmers” jest kontenerowcem 26 131 GT moc maszyn 21 660 KW macierzysty port Majuro Wyspy Marshalla.

Po Kobe (4/817) w Osaka (5/818)

Zgodziłem się po naleganiach charteru na pójście Seki-saki-Hesaki bez pilota i teraz żałuję. Ładują na full, mam mieć zanurzenie maksymalne 10.60 m (do Konmon Strait można podejść z 10.80 m, ale musiałbym być jutro między 2000 a 2215).

Chiefa nie znam po tych trzech dniach-Rosjanin z Archangielska. No zobaczymy jak skończą załadunek.

O trzeciej rano ruszyłem z Osaki z zanurzeniem 10.65 m, GM 0.66 m i na próbę dałem 92 obroty. Statek radzi sobie sobie nieźle - idzie 18.5 węzła pod 8 stopniowy wiatr.

26 luty 2010

Idę kursem 240 z Osaki do Busan. Wieje potężny sztorm 10-12 B z s SSW ale wiatr „backing”. Mam nadzieję, że jak skręcę na W a potem N wiatr mnie popchnie i będę przed 2215, inaczej nie mam szans z zanurzeniem 10.65 m dostać pilota Hesaki Kanmon Strait. (Właśnie mi donieśli, że sztorm urwał podest od gangwaya i pogiął światła na lewej burcie)

Busan (6/819) 27 luty 2010

Gnałem na złamanie karku, cieśninę Haysui Seto przejechałem z prędkością 24 węzły, choć dla pozoru o 1730 podałem do maszyny „End of sea passage” i niby przejście na obroty ,manewrowe.

Przez te 70 mil przed Konman Strait miałem wszystko, co porządny marynarz mieć powinien, więc masę ruchu w Suo Nada oraz mgłę w Iyo Nada, ale wziąłem pilota dokładnie o 2200 i koło północy byłem już po drugiej stronie Japonii, 2 godziny spania i o 7 wziąłem pilota w Busan.

Teraz luksus - półtorej doby do Keelung na Tajwanie, ale żeby nie było za dobrze, trzeba przygotować koniec miesiąca.

Niedziela 28 luty 2010

Podobno w Japonię uderzyła w nocy fala tsunami spowodowana trzęsieniem ziemi w Chile. Na szczęście mnie tam już nie ma. Jest spokojne morze, słońce i jestem w końcu wyspany, a wczorajszy dzień zakończyłem szklaneczką rumu (biały Bacardi), tak jak powinien uczciwy marynarz.

1 marca 2010.

Czekam pod Keelung na pilota. Ja byłem na czas czyli o 1300, za to mój berth zajęty i koniec. Od razu widać różnicę w organizacji między Japonią, a Tajwanem czyli Demokratyczną Republiką Chin.

Po Keelung (7/820), ale w Taichung (8/821) 2 marca 2010

Zważywszy. że porty chińskie już wysyłają żądania przesłania im ogromnej ilości informacji + przeskanowanych certyfikatów, można dostać stressu. Na dokładkę Szef charteru z Taipei powiadomił mnie, że mam ładować na „even keel” na Kaohsiung 10.50 m, co się wiąże z przeshiftowaniem 20 kontenerów i wypompowaniem 1000 ton wody balastowej i zmniejszeniem stateczności do 50 cm.

Na dokładkę charter jest bardzo oszczędny - w Keelungu podanie holu ze statku jest o 100 dolarów tańsze niż użycie holu z holownika, więc mamy używać swojego. Szef czarteru odwiedził mnie wczoraj i usilnie namawiał, żebym nie brał holowników tam gdzie nie muszę. To oczywiste. Nie brałem w Afryce, ale to dlatego, że ich nie było, ale w Japonii?

Kaohsiung (9/822) 3 marca 2010

Więc w Kaohsiungu są dwa wejścia - północne o głębokości 10.36 m i południowe, nieograniczone zanurzenie wchodzących statków. Ja jak zwykle ładuję na full, będę miał na wyjściu 10.60 m i 38 cm stateczności. Więcej balastu nie mogę wziąć ze względu na zanurzenie przy kei. Ale tuż po odejściu od kei weźmiemy więcej balastu, żeby mieć chociaż 50 cm stateczności.W Hong Kongu nie ma żadnych ograniczeń jeśli chodzi o zanurzenie.

Z holami ta sama zabawa co w Keelungu.

I kto mnie przywitał w Kaohsiungu?

Mój stary znajomy Peter Le.

Peter był agentem Hansena kiedy bylem kapitanem na Hugo Oldendorffie w 1998.I teraz okazało się,że on teraz jest agentem dla China Shipping Agency Co . Ltd. Ale w ogóle przedtem byl kapitanem w Evergreen, który wtedy był największym kontenerowym armatorem na świecie. Zarabiali dobrze, ale mieli 12 miesięczne kontrakty.

Góra z górą się nie zejdzie, ale Polak z Chińczykiem zawsze. Z okazji roku tygrysa podarował mi dwa pudełka bardzo smacznych chińskich ciasteczek, z których pięć już zjadłem pomimo, że się odchudzam.

4 marca 2010 w drodze z Kaohsiung do Hong Kongu

Drugie pudełko ciastek kazałem rozdać załodze. Jednak jestem twardziel.

Chociaż takie smaczne. (Kurde nie rozdałem, ciągle są w lodówce! - z ostatniej chwili 10 marca - zeżarłem oba pudełka, co do jednego ciasteczka)

Więc jadę tak-Hong Kong – przeładunek oraz zmiana 3 oficera, potem Shekou - 2 godziny od Hong Kongu , tam audit z ISM/ISPS i zdanie sludge, potem jeszcze raz Hong Kong ale berth HIT (Hong Kong International Terminal) tam bunker, provision, spares i Xiamen, a z Xiamen do Tokyo. Wychodzi średnio więcej niż jeden port dziennie.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości