18 obserwujących
50 notek
98k odsłon
  911   1

Linia Europa - Zachodnia Afryka. Nowe metody obrony przed piratami część 1

    Private Loobook

Alexandra Rickmers

Apr.14th 2012 – Aug.29th 2012



image

                                                    ALEXANDRA RICKMERS

Po wyjściu z Montoir (1/984) 15 kwietnia 2012

No i zamustrowałem o północy o drugiej przejąłem statek a wyszedłem w morze o trzeciej. Byłem zły i zmęczony, ale teraz, dobę później jestem zadowolony a mijam właśnie Cape Finisterre.

16 kwietnia 2012

Jako że statek jeździ do Zachodniej Afryki jest narażony na napad piratów. W związku z tym urządzono tu tzw. „cytadelę”. Jest to po prostu pomieszczenie do którego wejścia zaopatrzono w specjalne sztaby od wewnątrz, żeby się nikt nie dostał z zewnątrz. W razie napadu załoga ma się schronić właśnie w tej „cytadeli. Jest tam zapas wody słodkiej i apteczka pierwszej pomocy i środki łączności. Odkrywam to wszystko sam, bo mój poprzednik nawet o tym nie wspomniał.

17 kwietnia 2012-na podejściu do Algeciras

Okazuje się, że chief officer Krzysztof Franczak kończył WSM w Gdyni 4 lata po mnie w 1979.

Natomiast chief engineer Gheorghe Pascu był drugim mechanikiem u mnie jak pływałem na wschodnie wybrzeże Afryki z Singapore na Andreasie.

Cook Colo Arnel był ze mną na Seanie-więc od razu wiadomo-nie solić mi jedzenia i jem tylko ryby i baraninę z miąs. Wczoraj z resztą zrobił bardzo dobrą baraninę, a moja porcja miała z kilo.


image

Oto kupa  drutu kolczastego, którym mamy owijać relingi dla ochrony przed piratami.

Algeciras (2/985) 17 kwietnia 2012

Trochę się bałem-mechanicy wymienili 220 litrów hydrolu w sterze strumieniowym, ale na szczęście zadziałał.

Tanger Med. (3/986) 18 kwietnia 2012

Naprzeciwko hiszpańskiego Algeciras zbudowano port kontenerowy, w którym połowa dźwigów należy do Mærska czyli APM.

Na zboczu góry ułożono gigantycznych rozmiarów napis w języku arabskim

BÓG, OJCZYZNA, KRÓL Czyli coś jak nasz BÓG, HONOR OJCZYZNA.

Chciałbym, żeby w Polsce witał mnie taki wspaniały, historyczny napis.


image

                                                           Oto w/w napis.

19 kwietnia 2012

No to ruszyliśmy w końcu do Dakaru. Na otwartym morzu człowiek jakoś lepiej się czuje.

Rano przychodzę na wachtę Krzyśka. I tam zaczynamy rozmowę. Pływał on w PLO do samego końca. Czuję się więc jak na plowskim statku. Co drugie słowo to „kurwa” i on i ja od 33 lat robi ostatni rejs. Dałem mu moją książeczkę. Ciekawe co będzie jak dojdzie do opowiadania „Ostatni Rejs”.

No agent z Dakaru zaczyna straszyć. Jak to będą mnie sprawdzać. Nawet będą sondować zbiorniki z paliwem.

W Dakarze (4/987) 23 kwietnia 2012

Wczoraj rzuciłem prawą kotwicę na redzie Dakaru. W nocy nikt na nas nie napadł. Druga sprawa, że jest tu kilka francuskich okrętów wojennych.

O 1030 byłem na mocno pod gantrami - oczywiście na wysokiej wodzie, bo z zanurzeniem 11 m to jedyna możliwość.

24 kwietnia 2012-04-24

Płynę na południe. Mijam Gambię, gdzie kiedyś na Marine Rickmers miałem dwóch stowawayów, Liberię i Sierra Leone gdzie byłem tak dawno na „Boringii, że nawet nie pamiętam, Gwineę Bissau gdzie wszedłem bez pilota, bo pilota nie było. Zmierzam do Abidjanu, gdzie jak byłem na CSAV Manzanillo miałem dwóch stowawaysów w drodze do Brazylii. Obaj zostali w w Brazylii, mam nadzieję, że im się dobrze powodzi.

27 kwietnia 2012

I kwitnę na redzie Abijanu-właściwie 40 mil od brzegu sobie dryfuję na spokojnej wodzie w pobliżu jakiegoś francuskiego okrętu wojennego.

Abidjan (5/988) 29 kwietnia 2012

Właściwie za pół godziny opuszczam Abidjan. Wyładowałem kilkaset kontenerów - załadowałem 12. W główkach niemalże padł mi silnik główny musiałem zawrócić i wszedłem dopiero za drugim podejściem. Jakoś moje sprawozdania są coraz bardziej lapidarne ,coraz mniej mnie dziwi widocznie wpadam w rutynę.

To nic dojrzewa w mojej głowie pomysł na nastepny „ślad po mnie” kiedy mnie już nie będzie.

Oczywiście patriotyczny szlachetny i na białym koniu.


image



image

30 kwietnia 2012

Żeby mi nie było za dobrze nawalił e-mail FBB. Antena po prostu nie śledzi satelity. Ponieważ wszystko jest automatyczne mogę jedynie wyłączać i włączać transmitter. I niestety dziś nic a nic

Jestem na 5 stopniu szerokości i 0 długość i- satelita jest więc prawie nade mną. Może za wysoko? Ale w tym momencie powinien przerzucić się na satelitę Atlantyk West-a tego nie robi.

Cotonou (6/989) 1 maja 2012

Więc zamiast się pętać 4 dni po pirackich wodach nigeryjskich dostałem od razu pilota i zacumowałem 2030 wczoraj w Cotonou. Jest to jeden z najgorzej zaprojektowanych portów jakie znam. Podchodzi się do „sea buoy” kursem północnym, mija się ją lewą burtą, skręca w lewo pod kątem 90 stopni, 200 metrów od plaży.

Potem przy silnym wietrze i swellu z lewej burty spychającym na plażę należy wejść między główki portu, przy czym da się iść tylko „ bardzo wolno naprzód” około 4 węzły, bo natychmiast po wejściu należy skręcić prawie 90 stopni w prawo, żeby nie wjechać w falochron. Dzięki Bogu już tu więcej nie będę wchodził, bo zmienili trade.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości