„ NOC WALKIRII ”
Rozdział VI
„ BITWA TRZECH ARMII ”
Trydent. 13 października 2028.
Piazza Duomo.
Dyrektor opery w Trydencie i dyrektor szwajcarskiej filii przedsiębiorstwa remontowo-budowlanego „Dachen Gemachen”, weszli głównym wejściem do renesansowego ratusza i znaleźli się w innym świecie …
Nieduży hall, był dopiero przedsmakiem tego, co znajdowało się za drzwiami. Przez hall, dwaj mężczyźni weszli środka opery.
Wnętrze opery wykonane zostało w nowoczesnym stylu. Na parterze znajdowało się 300 miejsc siedzących oraz scena na niewielkim podwyższeniu. Przed sceną zostawiono miejsce dla orkiestry.
Po bokach znajdowały się trzypiętrowe galerie. Na końcu prawej galerii, na pierwszym piętrze, od strony sceny, umiejscowione było studio telewizyjne, z którego zarządzano całą scenografią podczas spektaklu.
Naprzeciwko sceny, na drugim końcu opery, na trzech poziomach wybudowano loże.
Dyrektor Bartolomeo de Bartolini stanął na środku opery, pomiędzy rzędami krzeseł, następnie obracając się powoli wokół własnej osi, omiótł wzrokiem wnętrze obiektu i trzeba przyznać, że zrobiło to na nim duże wrażenie.
- XXI wiek … nowoczesne wnętrze, a przecież na zewnątrz mamy odnowioną renesansową elewację. – stwierdził de Bartolini.
- Prawda, panie dyrektorze. Można powiedzieć, że w tym miejscu zetknęły się ze sobą: historia i teraźniejszość.
- Doskonale powiedziane, szanowny panie Schmidt. – z uznaniem potwierdził dyrektor opery w Trydencie.
De Bartolini jeszcze przez dwie minuty napawał się widokiem wnętrza opery.
- Zapraszam, szanowny panie, do odwiedzenia lóż. – zachęcał Johan Schmidt.
Mężczyźni wrócili do hallu, a potem weszli do korytarza, który prowadził na trzy piętra, a na każdym z nich znajdowały się po trzy loże.
Dyrektor wybrał centralną, czyli środkową lożę na drugim piętrze.
Weszli z korytarza, przeszli przez przedsionek, który łączył lożę z korytarzem i stanęli przy dwóch wygodnych fotelach, mając przed sobą balustradę.
Wnętrze loży było wyłożone czarnym, miękkim suknem i prezentowało się bardzo elegancko.
Dyrektor, po krótkiej chwili, rzucił długie spojrzenie na przeciwległą część opery.
Loże, mimo, że były wbudowane w ścianę, miały bardzo dobry widok na scenę.
De Bartolini patrzył przez minutę, a Schmidt milczał, czekając na ocenę.
- Świetny widok … wszystko widać jak na dłoni, mimo, że to drugi koniec budynku. – powiedział de Bartolini.
- Nasz inżynier-architekt postarał się optymalnie wykorzystać przestrzeń. To bardzo kameralny obiekt, zaręczam, że z każdego miejsca jest dobry widok na scenę, w tym z lóż, mimo, że one są posadowione najdalej.
Bartolomeo de Bartolini jeszcze przez kolejne pół minuty wpatrywał się w scenę, a potem powiedział nie ukrywając zadowolenia:
- Doskonała robota, szanowny panie Schmidt. Nie pozostaje mi nic innego, jak wystawić ostatnią fakturę.
- Dziękuję, szanowny panie Bartolini. Widzę, że pan, jako człowiek kultury, potrafi docenić sztukę, a taką jest budowanie.
Dwaj zadowoleni mężczyźni wyszli z nowoczesnej opery znajdującej się w renesansowym ratuszu, wizytówki Trydentu.
Warszawa. 26 października 2028.
Siedziba wywiadu wojskowego.
- Dzisiejsze posiedzenie Referatu „N” będzie krótkie i w wąskim gronie. – powiedział pułkownik Grzegorz Sosabowski do dwóch oficerów.
Pułkownik spojrzał uważnie na swoich podwładnych.
- Poruczniku, jak przedstawiają się sprawy w Niemczech ? – pytanie pułkownika Sosabowskiego skierowane zostało w stronę porucznika Kurasia.
- Jeżeli chodzi o nasze długofalowe działania, to sprawy idą dobrze. Nasi ludzie stają się coraz lepszymi fachowcami, którzy w przyszłości będą piąć się w górę i zdobywać coraz lepszą pozycję w renomowanej firmie „Dachen Gemachen”. Po rutynowym sprawdzeniu, niemieckie służby nie interesują się nowymi pracownikami. – odpowiedział porucznik Witold Kuraś.
- Dobrze, tylko niech nigdy nie tracą czujności. Zawsze może trafić się wyrywkowe sprawdzanie lub przypadkowa operacja zahaczająca o naszego agenta.
- Oczywiście, panie pułkowniku, oni są odpowiednio przeszkoleni, a poza tym, nie prowadzą żadnej działalności operacyjnej. – wyjaśniał porucznik.
Teraz, pułkownik Sosabowski zwrócił się do kapitana Józefa Pileckiego:
- Jak przebiegła rozmowa z pułkownikiem Wallace`em ?
- Rozmowa dotycząca ich długofalowej operacji odbyła się na poziomie ogólnym, bez szczegółów. Wynika z niej, że Jankesi chcą nas włączyć do tej operacji i uważają, że nasze działania na terenie Niemiec, mają być ważnym elementem tej operacji.
- Tak, to są na razie przymiarki. Wysłałem pana, ponieważ pułkownik Wallace ma do pana wielkie zaufanie, a po drugie, tylko nasza trójka wie o tej sprawie i tak ma pozostać. Ostateczną decyzję podejmie prezydent po naradzie z premierem.
- Ale my będziemy swoje działania prowadzić bez żadnych zmian ? – upewniał się porucznik Kuraś.
- Oczywiście, my dalej będziemy robić to, co zostało założone. – potwierdził pułkownik Sosabowski, a potem zadał kolejne pytanie:
- Co się dzieje w temacie konsulatu, kapitanie ?
- Prace remontowe są w toku i jeszcze trochę potrwają. To jest kilka starych kamienic. W każdym bądź razie, krok po kroku przybliżamy się do źródełka.
Pułkownik uśmiechnął się do kapitana.
- To świetne określenie … Czy mamy jeszcze coś do omówienia ?
Kapitan Pilecki chrząknął znacząco i spytał pułkownika:
- Czy operacja wywiadu cywilnego w Trydencie jest dobrze przygotowana ? … Czy nasi ludzie są zabezpieczeni ?
- A dlaczego pan o to pyta, kapitanie ? – z niewielką kpiną w głosie odpowiedział pytaniem pułkownik Sosabowski.
- Próbowałem wyciągnąć coś od pułkownika Wallace`a, na próżno. Potem próbowałem coś wyciągnąć od Karoliny, ale nie puściła farby, a ja się po prostu o nią boję.
Pułkownik uśmiechnął się po raz kolejny.
- Proszę się nie martwić, kapitanie. Pani porucznik dobrze sobie radzi i jest pod opieką kapitana Walczaka. Jestem przekonany, że operacja „Walkiria” jest dobrze przygotowana, tyle mogę powiedzieć.
Słowa pułkownika uspokoiły kapitana Pileckiego.
Warszawa. 30 października 2028.
Siedziba Wywiadu Cywilnego.
Oficer dyżurny przyniósł odszyfrowaną wiadomość i położył na biurku pułkownika Karolczaka.
- Dziękuję, poruczniku.
Porucznik wyszedł z gabinetu, a pułkownik z zadowoleniem przeczytał meldunek:
„ Jesteśmy na miejscu. Ekipa gotowa do przedstawienia. Żadnych niepokojących sygnałów. Brunhilda. „
Trydent. 31 października 2028.
Piazza Duomo.
Tego dnia, już od godzin rannych, wszystkie dojścia na Piazza Duomo zostały zagrodzone barierkami, przy których rozstawione zostały posterunki policyjne.
Każda osoba wchodząca na teren Piazza Duomo, była rewidowana.
Na plac mogły wjeżdżać tylko pojazdy związane z obsługą opery i samochody dostarczające podstawowe produkty żywnościowe.
Spory kawał placu przeznaczono na parking dla samochodów, które wkrótce przywiozą ważnych gości.
***
Opera w Trydencie. Godz. 20:55.
AKT I
Na scenie pojawił się dyrektor Bartolomeo de Bartolini, w dobrze skrojonym, eleganckim, czarnym fraku.
Stanął na środku sceny, wykonał głęboki ukłon i zaczął krótką przemowę:
- Panie premierze, panie prezydencie, panie kanclerzu, wasze ekscelencje, szanowna publiczności, drodzy widzowie … Nadszedł długo oczekiwany wieczór w Trydencie. W tym oto, starym gmachu ratusza, powstała nowa, włoska opera … Na inaugurację tego przybytku kultury, mamy dla państwa coś, co zadowoli najbardziej wybredne gusta, czyli dzieło Richarda Wagnera, „Walkiria” …
Tu nastąpiła burza braw od wszystkich przybyłych do opery.
… „Walkiria” należy do kanonu każdej szanującej się opery, ale, jako że dzisiaj otwieramy ten przybytek kultury, mamy dla wszystkich państwa niespodziankę, otóż, dzisiejszy spektakl, będzie miał cztery akty … Pierwsze trzy akty, zaprezentuje nam orkiestra i artyści opery z Mediolanu, a czwarty akt, niedawno odkryty i potwierdzony przez zespół szwajcarskich naukowców, przedstawi nam grupa młodych artystów z opery w Lozannie, oczywiście wsparta mediolańską orkiestrą … Dodam tylko, że będzie to absolutna światowa prapremiera IV aktu opery „Walkiria”. Jestem przekonany, że dzisiejszy wieczór dostarczy nam wszystkim, niezapomnianych wrażeń … Przedstawienie czas zacząć ! …
Dyrektor zakończył i ukłonił się głęboko, co spotkało się z wielkimi brawami.
Na ścianie, w głębi sceny, został odsłonięty duży telebim. Kiedy wszyscy zasiedli na swoich miejscach i w operze zaległa cisza, na telebimie pojawiła się treść libretta, po włosku, francusku i niemiecku.
Libretto mówiło o: Wotanie, potężnym bogu, który postanowił odzyskać, dający posiadaczowi niezwykłą moc, pierścień Nibelunga, który podarował Olbrzymom. Syn Wotana i śmiertelniczki, Sigmund, miał w przyszłości odebrać pierścień i zwrócić Wotanowi. Ze związku Wotana i bogini Erdy, narodziło się dziewięć półbogiń, walkirii, które miały dodawać męstwa wojownikom, a największych martwych bohaterów sprowadzać do Walhalli, siedziby bogów …
Na sygnał reżysera, w centrum opery, trzy metry pod sufitem, zawisnął biały, sześciowirnikowy dron, który szerokokątną kamerą filmował operową scenę z lotu ptaka, a ujęcia z niego, wplatane były w transmisję opery przeprowadzaną przez włoską telewizję państwową.
Sygnał od telewizji włoskiej odkupiło 25 telewizji ze wszystkich kontynentów, w tym, polska telewizja „W Republice 24”.
Ponieważ opera „Walkiria” jest śpiewana po niemiecku, to na dużym telebimie, aktualnie śpiewany tekst, był tłumaczony na język włoski i francuski.
Scena
Szalała burza, a ranny w bitwie wojownik Sigmund, resztkami sił dotarł do chaty wojownika Hundinga i padł nieprzytomny na podłogę.
Żona Hundinga, Sieglinde, ratuje Sigmunda, a potem do domu wraca gospodarz, który domyśla się kogo uratowała jego żona …
Vicolo dei Birri.
Mieszkanie na trzecim piętrze.
Kapitan Woods ze słuchawkami na uszach, siedział za stołem i zerkał, raz na jeden, raz na drugi monitor.
Pierwszy monitor był podzielony na dziewięć pól, a klikając na dowolne pole, profesjonalny program „Pegasio”, umożliwiał podsłuchiwanie „na żywo”, jednej z dziewięciu lóż znajdujących się w ratuszowej operze na Piazza Duomo.
Cała aparatura nagrywała jednocześnie wszystkie dźwięki zaistniałe w każdej loży, a umożliwiały to „pluskwy”, które zamontowano w stropach, w sposób niewidoczny dla ludzkiego oka.
Drugi monitor pokazywał obraz z ukrytej kamery w operowym dronie i kapitan Woods, jednym kliknięciem, mógł w dowolnej chwili wykonać zdjęcie i jego skan zobaczyć po kilku sekundach na monitorze.
Pułkownik Wallace przysunął wygodną sofę do stołu, przy którym siedział kapitan, podłączył długim kablem drugą parę słuchawek, które położył obok siebie. Potem swój wzrok skupił na ładnie rzeźbionym suficie, ale jego myśli krążyły po lożach znajdujących się w trydenckiej operze.
Scena
Zakochany Sigmund śpiewa o miłości i wiośnie, potem, z wielką siłą wyrywa magiczny miecz z pnia drzewa i wraz ze swoją ukochaną Sieglinde, ucieka z chaty Hundinga w las …
AKT II
Scena
Walhalla. Przebywający tam Wotan, nakazuje swojej ukochanej córce, walkirii Brunhildzie, aby w nadchodzącej walce Sigmunda i Hundinga, dała zwycięstwo Sigmundowi. Jednak Frika, żona Wotana, sprzeciwia się tej decyzji męża …
Loża A 3
Pułkownik Herman Aushecker, szef niemieckiego wywiadu BND, wszedł do loży rosyjskiego ambasadora. Przeszedł przez zaciemniony przedsionek i znalazł się przy dwóch wygodnych fotelach.
Bez trudu rozpoznał swojego dobrego znajomego, Oskara Bodnarowicza Romanienko. Stanął przy jego fotelu i delikatnie trącił ręką jego ramię. Ten odwrócił głowę i również rozpoznał dobrze znajomą twarz.
- Dobry wieczór. – Aushecker przywitał się po niemiecku.
- Dobry wieczór. – odpowiedział Romanienko.
- Przychodzę w imieniu kanclerza Hackena, który zaprasza pana ambasadora Iwanowa do swojej loży na oglądanie trzeciego aktu.
Scena
Wotan opowiada Brunhildzie historię pierścienia władzy i pogodzony ze zmianą swojej decyzji pod wpływem Friki, zakazuje Brunhildzie pomagać Sigmundowi podczas pojedynku z Hundingiem …
Loża A 3
Romanienko pokiwał głową na znak zrozumienia.
- Dobrze, zaraz przekażę to ambasadorowi. Ambasador dostał już zaproszenie od prezydenta Francji, ale na oglądanie czwartego aktu. Pan Iwanow, oczywiście przyjmuje zaproszenie i po przerwie zjawi się w loży pana kanclerza Hackena …
- I wtedy ... tutaj zwolni się jedno miejsce. – dokończył pułkownik Aushecker.
Romanienko w lot pojął aluzję Ausheckera.
- A … tak, oczywiście zapraszam pana tutaj na czwarty akt. Porozmawiamy swobodnie, panie pułkowniku.
- Dziękuję za zaproszenie, panie ambasadorze. Przyjdę zaraz po przerwie, między trzecim i czwartym aktem.
Aushecker skinął głową, odwrócił się i zniknął w przedsionku.
Scena
Po interwencji Wotana, Hunding zabija Sigmunda. Brunhilda zbiera resztki magicznego miecza i ucieka, zabierając ze sobą Sieglinde. Wotan zabija jednak zwycięskiego Hundinga i rusza za Brunhildą, żeby ukarać ją za nieposłuszeństwo …
AKT III
Loża C 1
Ambasador Rosji, Nikita Siergiejewicz Iwanow, pojawił się w loży kanclerza Niemiec.
Kanclerz wstał na powitanie i wskazał ręką na fotel.
- Zapraszam, panie ambasadorze. W loży możemy swobodnie rozmawiać i oglądać widowisko.
- Dziękuję, panie kanclerzu.
Obaj usiedli na fotelach.
Scena
Walkirie szybują po operowym niebie w rytm fragmentu „Cwał Walkirii”. Potem zbierają się na wzgórzu, z przytroczonymi do siodeł ciałami bohaterów …
Loża C 1
Kanclerz Niemiec, Armin Hacken, zdawał się unosić i porywać muzyce operowej, aż w końcu nie wytrzymał:
- Jak słyszę ten utwór, to już teraz, mam ochotę najechać na Polskę !
Rosyjski ambasador spojrzał lekko zdziwiony na podnieconego kanclerza.
Potem, jeszcze dziesięć minut słuchali i oglądali w milczeniu.
Scena
Na wzgórzu zjawiła się Brunhilda i prosi swoje siostry walkirie, żeby ochroniły ją przed gniewem Wotana. Sieglinde rozpacza po śmierci swojego brata i ukochanego zarazem. Pragnie tylko śmierci …
Loża C 1
Kanclerz, nie odwracając wzroku od sceny, rozpoczął rozmowę:
- Ja reprezentuję Niemcy, a pan, kogo reprezentuje, ambasadorze ?
Ambasador, również nie odwracając głowy, odpowiedział:
- Ja reprezentuję Rosję, czyli przyszłego prezydenta Federacji Rosyjskiej.
- A kto nim będzie ? – spytał kanclerz.
Ambasador milczał ponad dziesięć sekund, a potem odpowiedział:
- Michaił Gorbaczonow.
- Czyli to jest ustalone, ale czy ta zamiana odbędzie się bezproblemowo ? – spytał kanclerz.
- Obecny prezydent jest już wiekowy, a poza tym okazał się … nieskuteczny. Nie zdobył Kijowa, Odessy i Lwowa, więc zrobi to następny prezydent Rosji. Prezydent Kagiebin dostał ofertę spokojnej emerytury i ją przyjął.
- Czy to oznacza, że w najbliższym czasie wznowicie działania wojenne, przecież od lutego obowiązuje zawieszenie broni ?
- Tym razem przyjmiemy inną strategię, a na 3-4 miesiące przed wygaśnięciem paktu, zaatakujemy niespodziewanie Ukrainę z kilku stron.
- Przecież Michaił Gorbaczonow jest przedstawiany jako liberał. Należy do frakcji gołębi, a nie jastrzębi. I on planuje wznowić wojnę ? – zdziwił się na głos kanclerz.
- Pan też jest przedstawiany w mediach jako liberał, pokojowo nastawiony do świata.
Kanclerza wyraźnie ubawiły słowa ambasadora.
- Ma pan rację …
- Między innymi, o tym chciałem rozmawiać. Nam chodzi o to, żeby europejskie media przedstawiały Michaiła Gorbaczonowa w tak dobrym świetle jak pana. – powiedział ambasador.
- Dobrze, wydam odpowiednie polecenia i nasze media będą pracować na dobry wizerunek pana Gorbaczonowa. Jak zostanie prezydentem, to będzie oczywisty powód do oficjalnego resetu z Rosją … Rosją, która się demokratyzuje. – powiedział kanclerz Hacken.
- Właśnie. To wytrąci oręż z ręki krajom Europy środkowo-wschodniej. Wasze i nasze media, będą mogły powrócić do starej narracji o rusofobii. To bardzo utrudni budowę bloku państw Trójmorza, które jest wprost pomyślane, jako klin wbity pomiędzy Niemcy a Rosję.
- Ma pan absolutną rację, panie ambasadorze. Musimy mieć bardzo mocną podkładkę, żeby oficjalnie powrócić do interesów z Rosją. – stwierdził kanclerz.
- Panie kanclerzu, Europa musi zaakceptować prezydenta Gorbaczonowa, zanim nastąpi jego wybór. Kolejna rzecz, którą powinny zrobić wasze media, to odpowiednie sondaże.
- Proszę jaśniej, panie ambasadorze.
- Chodzi o to, żeby wasze media, stopniowo, z miesiąca na miesiąc, podawały rosnącą przewagę w sondażach kandydata Gorbaczonowa, nad resztą kandydatów. – doprecyzował ambasador.
- Rozumiem, również w tej kwestii wydam odpowiednie polecenia i sprawimy, że wynik wyborów w Rosji będzie potraktowany przez zachodnią opinię publiczną bez niespodzianki i z dużym optymizmem. – zapewnił kanclerz Niemiec.
- Dziękuję, w imieniu nowego prezydenta Rosji. To bardzo ważna sprawa. – powiedział ambasador.
Scena
Wotan pod wpływem błagania Brunhildy, nakazuje bogu ognia, otoczyć ogniem górę, na której pozbawiona boskości Brunhilda, zapadnie w sen, a wydostać ją z kamiennego łoża, będzie mógł, tylko wojownik nie znający lęku …
AKT IV
Jeden z kelnerów obsługujących parter, wyszedł z kuchni i po paru krokach znalazł się na schodach, którymi wszedł na trzecią kondygnację.
Tam znajdowało się pomieszczenie socjalne dla obsługi opery. Swoim kluczem otworzył drzwi, wszedł i zamknął je od środka.
Podszedł do grzejnika zamontowanego w rogu pokoju, wymacał ręką dobrze ukryty za grzejnikiem przycisk i nacisnął go.
Część ściany stycznej do narożnika pomieszczenia, uchyliła się i pokazało się przejście przez ścianę. Kelner wszedł w prześwit o wymiarach metr siedemdziesiąt na pięćdziesiąt centymetrów i znalazł się w wąskim korytarzu o podobnej szerokości i wysokości około dwóch metrów.
Mężczyzna zapalił małą lampkę w korytarzu, odnalazł przycisk w ścianie, nacisnął go i część ściany w pokoju socjalnym wróciła do pierwotnego położenia, nie pozostawiając żadnego widocznego śladu przesuwania.
Studio TV
Publiczność wróciła z antraktu i zajmowała swoje miejsca. Porucznik Karolina Pilecka i kapitan Paweł Walczak, już od 15 minut zawładnęli operowym studiem telewizyjnym, przygotowując pakiety sekwencji do kolejnych scen ostatniego aktu opery „Walkiria”.
„Brunhilda” i „Sigmund” przeszli kilkutygodniowe szkolenie pod okiem kierownika produkcji widowisk teatralnych, więc mimo lekkiego zdenerwowania, dobrze wiedzieli jak sprawnie zarządzać studiem telewizyjnym, czyli obrazem i dźwiękiem.
Scenariusz czwartego aktu opery „Walkiria” był gotowy od kilku miesięcy. Teraz, ich zadaniem, była realizacja tego scenariusza rozpisanego na poszczególne sceny. Zespoły: sceniczny i obsługujący kulisy, również doskonale znały scenariusz tego aktu, czekając na sygnał z reżyserki.
Scena
Na telebimie pojawił się tekst podsumowujący pierwsze trzy akty i wprowadzający widzów w punkt wyjściowy aktu czwartego, któremu nadano tytuł:
„Bitwa trzech armii”.
Ostatnie zdania z wprowadzenia brzmiały następująco:
... Minęło dwadzieścia pięć wieków. U podnóża Góry Ognia, pewien pracowity, ugodowy, ale bitny lud, wybudował swój gród …
Po prawej stronie sceny, z dala od miasta, które wyrosło przez wieki u podnóża Góry Ognia, spotyka się ukradkiem dwóch wojowników.
Jeden wojownik ( Teutonus ) ubrany w mundur koloru ciemnozielonego z czarnym krzyżem na plecach, rozmawia z drugim wojownikiem ( Turanin ), który jest ubrany w ciemnoszary mundur z czerwoną, pięcioramienną gwiazdą na plecach.
Teutonus ( bas ):
- Czy plemię twoje, nie ma już dość,
uwłaczającej nam arogancji Sarmatów ?
Turanin ( bas ):
- Ach tak, najwyższy czas, mamy już dość,
od dwudziestu lat zagradzają drogę nam !
Teutonus ( bas ):
- Bracie mój młodszy, po drodze nam,
przymierze stalowe zawrzyjmy we dwóch.
Turanin ( bas ):
- Ach tak, plemiona nasze, już czas,
połączyć paktem wbrew Sarmatom !
Loża A 3
Pułkownik Herman Aushecker, zgodnie z umową pojawił się w loży rosyjskiego ambasadora, a tam, czekał na niego wice ambasador Oskar Bodnarowicz Romanienko.
- Jak pan sądzi, Amerykanie wpadli na nasz ślad ? – spytał wice ambasador.
- Na wasz, czy na nasz, ślad ? – opowiedział pytaniem Aushecker.
- Na nasz wspólny ślad. – doprecyzował Romanienko.
Pułkownik Aushecker zastanowił się chwilę nad odpowiedzią:
- Nie sądzę, nie mamy nawet najmniejszych sygnałów, żeby amerykańskie służby podejrzewały Berlin w sprawie naszej wspólnej operacji. Co prawda, niedawno zginął nasz człowiek w Kopenhadze, ale mamy wiarygodne potwierdzenie, że zginął przez swoją chciwość, bo handlował narkotykami.
Romanienko odwrócił głowę i spojrzał uważnie na Ausheckera.
- Uspokoił mnie pan, pułkowniku. Bo całkiem niedawno, nasz agent, który dowodził akcją na Wyspach, zginął w Warszawie z rąk brytyjskiego agenta.
Scena
Wojownicy, Teutonus i Turanin, zawierają tajny pakt przeciwko Sarmacie oraz dogadują się co do podziału ziem Sarmatów.
Loża A 3
Pułkownika Ausheckera zaskoczyła ta wiadomość, ale po zastanowieniu powiedział:
- Według mnie, to rewanż Brytyjczyków na waszym człowieku, który zagrał im na nosie. Oni są wredni i cierpliwi. Namierzyli waszego agenta i dokonali rewanżu, a teraz są usatysfakcjonowani. O waszym udziale w zamachu na wiceprezydenta USA nic nie wiedzą, bo wtedy natychmiast poinformowaliby o tym Jankesów.
- Tak pan uważa ? – upewniał się Romanienko.
- Jestem o tym przekonany. Gdyby Amerykanie wiedzieli o waszym udziale, to przeprowadziliby akcję w Europie na szeroką skalę. Tymczasem jest cisza w tej sprawie. Amerykanie nie nękają, ani was, ani nas.
- A może to cisza przed burzą ? – spytał Romanienko.
- Jestem przekonany, że oni nigdy nie rozwikłają tej zagadki. Nigdy nie skojarzą was i nas, jako wspólnie prowadzących podwójną akcję terrorystyczną. Mało tego, mój człowiek, który dowodził operacją we Francji, dokonał akcji odwetowej i zlikwidował jednego z tych, którzy przejęli samolot i zniweczyli naszą operację we Francji.
- Co pan powie … Udało się wam, dopaść jednego z tych Polaków. Gratulacje !
- Warszawa jako jedyna, podejrzewa nas o zamach na prezydenta Odnowickiego, ale nie ma żadnych twardych dowodów. Dodatkowo, nie ma pojęcia, że dokonaliśmy akcji odwetowej.
- Jestem pod wrażeniem, ale wy możecie sobie tak śmiało poczynać na terenie Polski, bo macie szeroko rozbudowaną agenturę.
- Zgadza się, pomimo tego, że straciliśmy wpływy w ośrodkach władzy, to wszędzie mamy swoich ludzi i wykorzystujemy to bezwzględnie.
Scena
Armia wojownika Teutonusa podchodzi z lewej strony sceny pod granice miasta Sarmatów. Mniej liczna i słabiej uzbrojona w karabiny, armia Sarmaty, szykuje się do odparcia ataku.
Sarmata ( tenor ):
- Teutonusie, podstępny wojowniku,
odstąp od bram naszego miasta !
chcemy w pokoju, budować na tej ziemi,
dobrą przyszłość następców naszych.
Teutonus ( bas ):
- Lud wasz, miana ludu niegodny,
wojownicy wasi, to podwojownicy !
Sarmaci, poddajcie się natychmiast,
zróbcie nam do Góry Ognia korytarz !
Walkiria Braunewute, ubrana w czarną zbroję, z rozpuszczonymi blond włosami i karabinem w ręku, utrzymując się w powietrzu dzięki czarnym skrzydłom, wisi nad wojskiem Teutonusa i zagrzewa je boju.
Braunewute ( mezzo-sopran ):
- Bądźcie bezwzględni, nie okazujcie litości !
Naprzód wojownicy, nikt wam się nie oprze !
Nad miastem Sarmatów pojawia się walkiria Unsterbliche, ubrana na biało, z blond włosami przetykanymi czerwonymi pasemkami i białymi skrzydłami.
Unsterbliche ( mezzo-sopran ):
- Czego chcesz od ludu, który bóg,
mnie swojej opiece powierzył ?
Braunewute ( mezzo-sopran ):
- Tyś nieznana walkiria, zatem mów,
jakiż to bóg, przysyła cię tutaj ?
Unsterbliche ( mezzo-sopran ):
- Jam córka Przedwiecznego, a ty,
odejdź stąd i wspomagania zaniechaj.
Braunewute ( mezzo-sopran ):
- Widać, żeś ty, nie siostra ma,
żeś ty, nie od Wotana, boga naszego.
Mężczyzna przebrany w czarny kombinezon, z zapaloną lampką umieszczoną na czole, szedł wolno ciemnym korytarzem, który był częścią systemu wentylacyjnego.
Postać doszła do szybu, który przechodził przez wszystkie poziomy opery i kończył się w piwnicy. Przez cały szyb przechodziła metalowa drabinka, której żeberka zakotwiono w betonowej ścianie, z rozstawem co 30 centymetrów.
Scena
Na dole, pod Górą Ognia, rozpoczyna się bitwa o miasto Sarmatów, których zagrzewa do boju biała walkiria, Unsterbliche. Wojownicy Sarmaty bronią się dzielnie przed naporem armii Teutonusa, którą wspiera walkiria Braunewute i jej trzy młodsze siostry: Walkirmachte, Walkirwaffe i Walkirlufta.
Mężczyzna rzucił snop światła na ścianę i zobaczył namalowaną białą strzałkę, wskazującą, że w tym miejscu za ścianą znajduje się loża C 2.
Postać w czarnym kombinezonie weszła na stopień drabinki i zaczęła powoli schodzić w dół szybu.
Scena
Miasto Sarmatów jest atakowane z trzech stron. Wojownicy Teutonusa przeważają, ale wojownicy Sarmaty wciąż bronią się dzielnie. Wtedy, z prawej strony sceny, atak rozpoczyna armia Turanina, wspomagana przez walkirię Roteplage, która jest ubrana jak walkiria Braunewute, lecz kolor jej włosów jest ciemniejszy.
Turanin ( bas ):
- Przyszedł kres na wasz lud,
nic nie przeszkodzi nam w celu,
jaki wytyczył nasz antybóg,
waszych zetrzemy w pył wielu !
Loża A 3
- Jakie macie plany wobec prezydenta Odnowickiego ? – spytał Romanienko.
- Jego prezydentura jest wbrew naszej racji stanu, zresztą tak jak i waszej, ale na razie nie mamy możliwości jego eliminacji. – odpowiedział Aushecker.
- My, mieliśmy pomysł i ogólny plan akcji, którą miał poprowadzić mój agent, ten zabity przez Anglików, więc też musimy się poczekać na inny moment. – powiedział Romanienko.
- Rozpoczęliśmy operację osłabiania ich potencjału, żeby mieć ułatwione zadanie przed wkroczeniem naszej armii.
- O, to ciekawe, czy może pan zdradzić coś więcej ? – spytał Romanienko.
- Przykro mi panie ambasadorze, ale takich rzeczy nie mówi się nawet sojusznikom. – powiedział Aushecker.
Romanienko roześmiał się ze zrozumieniem.
- Mogę jeszcze powiedzieć, że usilnie pracujemy nad pozbyciem się US Army z Niemiec i w ogóle z Europy zachodniej. – powiedział Aushecker.
- O, to zrozumiałe. Bez tego warunku nie ma co marzyć o europaństwie. – skwitował Romanienko.
Scena
Wojska Sarmaty zostały pokonane przez wojowników Teutonusa i Turanina. Zdobyte miasto jest ogrodzone drutem kolczastym, a w nim jest więziony lud sarmacki, który jest zabijany i głodzony. Natomiast po prawej stronie sceny, sarmackie kobiety z dziećmi prowadzone są poza scenę, a wzięci do niewoli wojownicy Sarmaty, w brzozowym zagajniku, zabijani są strzałami w tył głowy, przez wojowników Turanina.
Zapłakana walkiria Unsterbliche, zbiera ciała zabitych wojowników, kobiet i dzieci, z ludu Sarmatów, a potem przenosi je na Górę Ognia. Tam będą spoczywać w spokoju.
Unsterbliche ( mezzo-sopran ):
- Boże mój, dobry i sprawiedliwy,
dlaczego pozwalasz by sarmacki lud,
tak bardzo cierpiał z rąk barbarii,
czymże zawinił ten prawy lud ?
Mężczyzna w czarnym kombinezonie doszedł do końca korytarza i lampką poświecił ścianę przed sobą.
Napis był jednoznaczny. Za ścianą znajdowała się loża A 3. Wyciągnął z kieszeni telefon komórkowy, napisał krótkiego sms-a i wysłał.
Teraz pozostawało tylko czekać na odpowiedź.
Loża A 3
Aushecker pochylił się w stronę Romanienki i powiedział:
- Wie pan, od początku tego czwartego aktu, aż gęsto jest od historycznych aluzji.
- Tak pan sądzi ?
- Z każdą sceną wydaje mi się to oczywiste.
- Myślę, że jest pan przewrażliwiony, to tylko nowoczesny, artystyczny przekaz. – Romanienko nie wydawał się przekonany słowami Ausheckera.
- Zaraz po ostatniej scenie, poproszę komendanta miejscowej policji, żeby sprawdził dokumenty całej ekipie szwajcarskiej, która wystawia ten czwarty akt.
- Naprawdę pan to zrobi ?
- Oczywiście, wtedy przekonam się czy nie ma tam polskich agentów, bo taką prowokację, jeden agent nie byłby w stanie przeprowadzić. – powiedział stanowczo Aushecker.
- Jeśli tam będą Polacy, to co dalej ? – pytał Romanienko.
- Jak nie będą mieli paszportów dyplomatycznych, to włoska policja zatrzyma ich do wyjaśnienia, a nasze służby zdążą się o nich wszystkiego dowiedzieć.
- A w innym razie ?
Aushecker uśmiechnął się, ale zimnym głosem powiedział:
- Do Polski droga daleka. Po drodze mogą zaginąć, ale zanim zaginą na dobre, można by coś z nich wycisnąć …
Romanienko szybko odgadł pomysł Ausheckera.
- A my, mamy bardzo dobrych specjalistów od odzyskiwania danych.
W loży wybrzmiały dwa ciche i okrutne śmiechy. Potem dwaj mężczyźni skupili się na przedstawieniu.
Mężczyzna w czarnym kombinezonie poczuł wibracje swojego telefonu. Przyszła oczekiwana odpowiedź:
„Przelew za drugi „Obiekt” dokonany. Dla niego mają być pozdrowienia z Polski. Proszę o szybką realizację kontraktu.”
Scena
Armia Teutonusa znienacka atakuje armię Turanina i spycha ją na prawą stronę sceny. Teutonusa wspierają: Braunewute i jej siostry. Walkiria Roteplage, wzywa do pomocy swoje młodsze siostry: Rotearmee, Gottlose i Gnadenlose.
Turanin ( bas ):
- Czemuż to zrywasz pakt nasz żelazny,
czyż nie same korzyści z niego mamy ?
Teutonus ( bas ):
- Ziemia Sarmatów zbyt mała nam jest,
aby przestrzeń życiową zapewnić nam !
Loża A 3
W przedsionku loży bezszelestnie uchylił się fragment ściany i zrobił się prześwit do przejścia.
Ubrany w czarny kombinezon mężczyzna wszedł do zaciemnionego przedsionka, stanął przy odchylonym fragmencie ściany i z telefonu komórkowego wysłał sms-a z sześciocyfrowym kodem, a następnie, z pochwy pod ubraniem wyjął długi sztylet.
Scena
Siostry walkirii Roteplage wyglądają na poważnie wystraszone. Natomiast siostry Braunewute czują się pewnie w powietrzu. Ze względu na słabo rozwinięty aparat mowy, wolą przemawiać czynem.
Walkirwaffe przykłada panzerfaust do ramienia, celuje w walkirię Gnadenlose i odpala pocisk. Gnadenlose zostaje trafiona, robi dwa salta w powietrzu aż spadają jej z nóg walonki. Zdemolowaną Gnadenlose, biorą pod pachy jej siostry i uciekają z nieba walki.
Bogini jak to bogini, pewnie jest nieśmiertelna, ale cóż szkodzi jej przypieprzyć.
Chór złożony z Walkirmachte, Walkirwaffe i Walkirlufte ( inferno-sopran ):
- Hajli hajlo hajla !
Hajli hajlo hajla !
Tymczasem na korytarzu, z którego wchodziło się do loży A 3, z ozdobnych kinkietów od czterech lamp ściennych, oderwały się cztery okrągłe, metalowe pojemniki, które bezgłośnie spadły na dywan przykrywający podłogę.
Po kilkunastu sekundach, dwóch ochroniarzy pilnujących wejścia do korytarza, leżało nieprzytomnych, odurzonych bezwonnym i bezbarwnym gazem usypiającym.
Loża A 3
- No, na mnie już pora. Muszę spotkać się z komendantem policji i skłonić go działania. – oznajmił pułkownik Aushecker.
- Jeżeli będzie miał pan jakieś konkrety, to proszę dzwonić do naszej ambasady, wtedy umówimy się w takim samym, dyskretnym miejscu. – powiedział Romanienko.
- Oczywiście, to przecież nasza wspólna sprawa. W takim razie, do zobaczenia panie ambasadorze.
- Do widzenia, panie pułkowniku.
Dellamorte stał na końcu przedsionka i nasłuchiwał uważnie końcówki rozmowy dwóch mężczyzn w loży. W końcu jeden z nich wstał z fotela i szedł do wyjścia.
Aushecker wszedł do ciemnego przedsionka, a kiedy minął skrytego w ciemnościach napastnika, wtedy ten, doskoczył do niego i jedną ręką zasłonił usta a drugą ręką wbił sztylet w dolną część jego pleców.
Aushecker, umierając, usłyszał wyraźny szept:
- Pozdrowienia z Polski …
Dellamorte powtórzył cios i Aushecker znieruchomiał, a napastnik opuścił jego ciało na ziemię i oparł plecami o ścianę przedsionka.
Romanienko, po skończeniu rozmowy, wrócił do oglądania czwartego, najbardziej interesującego aktu tego przedstawienia.
Dellamorte schował sztylet i wyciągnął garotę. Ostrożnie przesuwając się w stronę fotela, na którym siedział Romanienko, cały czas patrzył na głowę ofiary, trzymając garotę gotową do użycia.
„Anioł śmierci” stanął w końcu za fotelem wice ambasadora Rosji, a to oznaczało, że jego ziemska klepsydra skończyła przesypywanie ziarenek piasku.
Napastnik błyskawicznym ruchem zarzucił stalową pętlę na szyję ofiary i zacisnął ją mocno.
Romanienko próbował uwolnić się z uścisku, wykonując rozpaczliwe ruchy rękami.
Dellamorte, utrzymując zaciśniętą pętlę, wysapał do ucha ofiary:
- Pozdrowienia od irlandzkich rodzin …
Stalowy uścisk trwał i nie odpuszczał. Po trzydziestu sekundach szarpaniny, Romanienko znieruchomiał i osunął się na fotel.
Dellamorte, ze zroszonym od potu czołem, oparł ciało o fotel, tak, że z daleka wyglądało, jakby wice ambasador wciąż oglądał spektakl. Zabójca włożył do ręki zabitego drewnianą figurę szachową, wieżę i zacisnął palce dłoni.
Scena
Na środku sceny, blisko orkiestry, otworzył się parkiet. Z powstałego otworu wydobywał się dym i języki ognia oraz było słychać grzmoty.
To tam, walkirie obu walczących stron, zabierały ciała poległych wojowników i wrzucały je do środka.
Loża A 3
Przez dłuższą chwilę Dellamorte oglądał to, co działo się na scenie i pomyślał z żalem:
„Taka interesująca opera, a ja, jak zwykle muszę wyjść przed końcem … szkoda.”
Rzucił ostanie spojrzenie i poszedł do przedsionka. Wszedł przez otwór w ścianie, a po kilku sekundach część ściany przedsionka wróciła na swoje miejsce.
Loża C 1
Niemiecki kanclerz z każdą minutą stawał się coraz bardziej poirytowany, ponieważ z każdą kolejną sceną, docierało do niego przesłanie czwartego aktu.
- Panie ministrze, proszę natychmiast odszukać kogoś wysoko postawionego z otoczenia premiera Włoch i poprosić, żeby szwajcarska ekipa została przetrzymana po spektaklu.
- Naprawdę !? Dlaczego ? – spytał minister Gimmler.
Kanclerz Hacken uśmiechnął się do ministra jak kobra do królika.
- Bardzo chciałbym poznać tak dobrych artystów.
- Dobrze, panie kanclerzu.
Szef kancelarii szybko opuścił lożę.
Studio TV
Dźwięk sms-a zwrócił uwagę kapitana Walczaka.
Odczytał wiadomość:
„Po przedstawieniu nie wracajcie za kulisy, tylko uciekajcie przez Pieczarę Mimego. To bardzo dobra rada.”
Kapitan Walczak powrócił do swoich czynności i powiedział do porucznik Pileckiej:
- Nie czekamy na koniec opery. Ustawimy co trzeba i uciekamy przez galerię.
- Coś się stało ? – spytała zaniepokojona pani porucznik.
- Pułkownik Wallace przysłał nam poważne ostrzeżenie, że robi się gorąco. – odpowiedział kapitan.
- To poważny człowiek, trzeba posłuchać jego zaleceń.
- Tak właśnie zrobimy. – potwierdził kapitan.
Scena
Armia Turanina spycha zdziesiątkowaną armię Teutonusa na lewy kraniec sceny.
Walkirie wspomagające wojowników Teutonusa wyglądają jak obraz nędzy i rozpaczy. Poszarpane zbroje i podarte buty. Walkirmachte ma rękę na temblaku, Walkirwaffe ma tylko pasek od panzerfausta, a Walkirlufta ma tylko jedno sprawne skrzydło, które kręci się jak wiatrak.
Za to, walkirie wspomagające wojowników Turanina prezentują się świetnie. Rotearmee i Gottlose mają na nogach nowe amerykańskie buty wojskowe, a walkirię Gnadenlose, która wylądowała na urazówce, zastąpiła szybka i zwinna, Walktanke, która miała na plecach numer 34 i od czasu do czasu, wypluwała małe ogniste kule.
Chór złożony z Rotearmee, Gottlose i Walktanke ( inferno-sopran ):
- Urrra, urrra !
Za Lenina, za Stalina !
Urrra, urrra !
Studio TV
Kapitan Walczak ustawił ostatnie regulacje światła i dźwięku, porucznik Pilecka zajęła się wpisaniem i ustawieniem tekstu końcowego na telebimie.
Po dwóch minutach oboje spojrzeli na siebie i bez słów potwierdzili, że wszystko jest gotowe.
Walczak wyciągnął z kieszeni klucz i zamknął studio od strony kulis, potem otworzył drzwi od strony galerii, rzucił ostatnie spojrzenie na studio i cicho powiedział do Pileckiej:
- Pryskamy, swoje zadanie wykonaliśmy.
- Tak jest, kapitanie.
Kiedy wyszli na słabo oświetlony korytarz pierwszego piętra galerii, Walczak zamknął drzwi od studia.
Poza dwoma kelnerami, którzy i tak nie zwrócili na nich uwagi, nikogo więcej tam nie było.
Widzowie siedzieli przy balustradach, na wygodnych fotelach zwróconych w kierunku sceny. Wszyscy byli pochłonięci końcówką spektaklu.
Szybkim krokiem przeszli przez galerię, później schodami weszli na trzecie piętro i znaleźli się przed pokojem socjalnym dla obsługi opery.
Nikt nie widział jak wchodzili do środka. Kapitan zamknął drzwi od wewnątrz, poprowadził panią porucznik do grzejnika w rogu, wymacał ręką przycisk i otworzył przejście do systemu wentylacji opery.
Kiedy oboje znaleźli się w korytarzu za ścianą, kapitan wyciągnął latarkę ręczną, zapalił ją i odszukał przycisk do zamknięcia przejścia.
Po trzech sekundach fragment ściany w pokoju socjalnym wrócił na swoje miejsce.
„Brunhilda” i „Sigmund” zamknęli wrota do „Pieczary Mimego”.
Scena
Na wielkim telebimie pojawił się niespodziewanie tekst w języku angielskim, który nie tłumaczył słów śpiewających po niemiecku artystów, ale stanowił krótkie i jasne przesłanie czwartego aktu dla światowej opinii publicznej, a szczególnie dla Niemiec.
Tekst był następujący:
Polska była największą ofiarą II Wojny Światowej. We wrześniu 1939 roku, Polska została zaatakowana przez dwa totalitarne państwa: Niemcy i Związek Radziecki. Państwa te, dokonały podziału Polski. Za wszystko to, co wydarzyło się na terenach okupowanej Polski, wyłączną odpowiedzialność ponoszą okupanci.
Niemcy są odpowiedzialne za śmierć 6 milionów Polaków, a Związek Radziecki odpowiada za śmierć 150.000 Polaków.
Podczas okupacji Polski, Niemcy dokonali masowego rabunku złota, kosztowności, dzieł sztuki i woluminów.
Dopóki Niemcy nie wypłacą Polsce należnych reparacji wojennych ( ponad 6 bilionów złotych ) oraz nie zwrócą zagrabionego mienia, nie mogą zaliczać się do państw cywilizowanych.
Armia Turanina pokonuje armię Teutonusa i wraca pod Górę Ognia. Miasto, jeszcze niedawno okupowane przez wojska Teutonusa, teraz jest okupowane przez wojska Turanina.
Nad miastem pojawia się biała walkiria.
Unsterbliche ( mezzo-sopran ):
- Dobry bóg, któremu ja służę, powiada:
wasza praca będzie nagrodzona,
wasze modlitwy zostaną wysłuchane,
czekajcie cierpliwie na syna tej ziemi,
który odnowi oblicze i ducha tchnie …
( koniec aktu czwartego )
Loża C 1
Kanclerz Niemiec, dysząc z wściekłości, długo wpatrywał się w tekst na telebimie. Tekst, który zamiast zniknąć na dobre, trwał tam uparcie i był jak sztylet, który wbił się w serce kanclerza i nie zamierzał z niego wyjść.
Oparł ręce na poręczy i zacisnął je mocno …
EPILOG
Albany. USA. 7 listopada 2028.
Posiadłość rodziny Stuart.
W dużym salonie, na wygodnych sofach, siedzieli członkowie rodziny, na czele z Jimem i jego małżonką Susy.
Wszyscy, w wielkim napięciu, wpatrywali się w duży ekran telewizyjny, na którym pokazywano aktualne wyniki wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych.
Po pełnej napięcia godzinie oglądania, strużki optymizmu zaczęły sączyć się do umysłów członków szacownej rodziny.
A z każdym kolejnym oficjalnym meldunkiem wyborczym, szczególnie ze stanów „strategicznych”, strużki te, zamieniały się w rwące potoki radości.
***
Lot POR 711.
Koła samolotu zetknęły się płytą pasa startowego. Po dwóch minutach z kabiny pilotów został wygłoszony krótki komunikat:
- Szanowni państwo, właśnie wylądowaliśmy na pięknej wyspie, która nazywa się Madera … W imieniu Polskich Linii Lotniczych „LOT”, życzę wielu cudownych chwil i udanego wypoczynku … Dziękuję za uwagę.
Kapitan Józef Pilecki odetchnął z ulgą. Nie wiedzieć czemu, od wielu miesięcy odczuwał jakiś irracjonalny lęk w trakcie podróży samolotem.
Rozluźniony, zaczął nucić pod nosem znany polski przebój:
… Maaadera, wyspa jaaak wulkan, gorąca … ha !
Kręcąc się przy tym na fotelu i szukając przycisku zwalniającego pas bezpieczeństwa.
Karolina z lekkim zdziwieniem patrzyła na pobudzonego męża.
- O, widzę, że pan kapitan powrócił z letargu do świata żywych …
Józef był w doskonałym humorze.
… A poza tym, to chodzi o Kubę. – dokończyła Karolina.
- Jakiego Kubę ? – spytał Józef i zrobił taką samą minę, jak wtedy, gdy spotkali się po raz pierwszy i przekraczali granicę luksembursko-francuską.
Karolina roześmiała się i odpięła pas bezpieczeństwa.
***
Gdy tylko stanęli w kolejce do odprawy bagażowej, Józef włączył komórkę i zaczął przeglądać najświeższe wiadomości. Po kilkunastu sekundach jego zadowolenie osiągnęło wysoki poziom.
- Karolina, zobacz !
Podał jej swój telefon.
Najważniejsza wiadomość tego dnia brzmiała:
… Kolejnym prezydentem Stanów Zjednoczonych został Charlie Kerk …
KONIEC
Artykuł chroniony jest Ustawą o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
tag : Historia i Teraźniejszość


Komentarze
Pokaż komentarze (1)