Francja ( 2:0 ) Maroko
Wielkie derby Sahary.
Reprezentacja Francuskich Kolonii (czyli obywatele francuscy i dwóch Francuzów) kontra Lwy Atlasu (czyli Marokańczycy).
Przy wejściu na murawę, dwóch graczy zespołu o nazwie Francja, robi znak krzyża, to Kone i Doue. Kto by pomyślał, że takie rzeczy możliwe w republice jeszcze laickiej.
Podczas grania hymnu Francji, francuski trener i asystent śpiewają głośno, dwóch Francuzów cicho, Mbappe coś krzyczy, a reszta coś tam mruczy pod nosem lub wstydliwie milczy.
Piłkarze Maroka śpiewają swój hymn bez żadnych problemów. Wszyscy go znają i umieją.
Na trybunach mamy uśmiechnięty i wypoczęty hologram Ochódzkiego, możemy więc zaczynać.
Gwizdek sędziego.
Maroko ustawione na swojej połowie, broni w bloku 4-4-2 przechodzącym czasami w 4-5-1.
Zespół o nazwie Francja już w 4 minucie przeprowadza pierwszy atak. Mbappe strzela z dystansu, piłka wychodzi na róg. Po nim, mamy pierwszą „setkę” dla drużyny o nazwie Francja.
Upamecano strzela z kilku metrów z głowy po koźle, ale świetnym refleksem popisuje się bramkarz Maroka.
Mijają kolejne minuty.
Zespół o nazwie Francja w ataku pozycyjnym, a marokańskie lwy przyczajone, ale takie bez chęci do skoku. Chociaż dobrze radzą sobie z wychodzeniem z pressingu.
W 25 minucie mamy pierwszy atak pozycyjny Maroka, który … kończy się kontrą zespołu Francuskich Kolonii.
Mbappe jest faulowany i sędzia dyktuje rzut karny, z czym zgadza się także VAR.
Francuski trener zespołu o nazwie Francja jest jednak zaniepokojony, jakby coś przeczuwał.
Długie przygotowania do wykonania rzutu karnego.
Przytupajka Mbappe i beznadziejny strzał, który bez trudu łapie Bono. Dalej mamy 0:0.
Hydrotime. Mbappe dyskutuje z sędzią głównym, a Deschamps dyskutuje z resztą sędziów. Ciekawe o co im się rozchodzi ?
W 33 minucie Dembele wychodzi na swoją klepkę, ale uderza daleko od bramki.
W 35 minucie strata w środku pola Marokańczyka i idzie kontra zakończona świetną interwencją marokańskiego bramkarza w sytuacji 1 na 1.
W loży vipów, Shakira pozdrawia fanów.
Maroko po odbiorze piłki wyraźnie zwalnia grę, a przeciwnik nie kwapi się do pressingu.
Jeszcze strzał z daleka w poprzeczkę Francuza Digne w 47 minucie i pierwszy (niecelny) strzał Maroka w tej połowie (Hakimi) i sędzia zaprasza na przerwę.
Zespół o nazwie Francja absolutnie dominuje, a Maroko tylko się broni i ma zerowe statystyki ofensywne.
Druga połowa.
Obraz gry nie zmienia się w drugiej połowie.
Jednak zespół o nazwie Francja próbuje zachęcić Maroko do większego zaangażowania w grę ofensywną. I chyba się udało ośmielić drużynę Maroka.
W 60 minucie kontra dla zespołu o nazwie Francja, Mbappe dostaje piłkę, wbiega w pole karne, strzela zza zasłony i piłka trafia w górny róg marokańskiej bramki. 1:0.
Parę minut później mecz jest rozstrzygnięty.
Kolejna kontra zespołu o nazwie Francja w 66 minucie. Dembele pociągnął środkiem, uderzył technicznie prawą nogą po ziemi i na tyle silnie, że Bono tylko ją musnął i wpadła przy słupku. 2:0.
Maroko jest w sytuacji wręcz beznadziejnej.
Hydrotime. Mbappe schodzi kontuzjowany.
Zespół nazywany Francją, ustawia się na własnej połowie, żeby utrzymać bardzo dobry wynik, albo jeszcze podwyższyć gdy nadarzy się okazja z kontry.
W czwartej kwarcie Maroko śmielej atakowało, ale nie zrobiło żadnej krzywdy rywalowi, który miał kilka niewykorzystanych okazji bramkowych po kontrach.
Koniec meczu.
Maroko (świetny zespół) nie miało w tym meczu żadnych atutów w ofensywie, zostało zablokowane i wypunktowane przez doskonale grającą drużynę Francuskich Kolonii.
Artykuł chroniony jest Ustawą o prawie autorskim i prawach pokrewnych.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)