MŚ 2026 (1/8) - komentarz
Kanada ( 0:3 ) Maroko
Piłkarze Kanady mieli 30 godzin więcej na odpoczynek, niż zawodnicy Maroka. Nawet u zawodowców, to duży handicap.
Przebieg meczu, a szczególnie pierwszej połowy, podyktowany był właśnie przez te okoliczności.
Doskonale przygotowani motorycznie piłkarze drużyny zwanej Kanadą, od początku meczu stosowali wysoki i agresywny pressing, próbując odebrać piłkę zawodnikom marokańskim i zaatakować bramkę przeciwnika.
Kanada zanotowała w pierwszej połowie aż 15 fauli !
Taka agresywna gra dała im tylko jedną „setkę”. Po beznadziejnym podaniu marokańskiego obrońcy poszło prostopadłe podanie do Oluwaseyi, ten przyjęciem ze zwodem wyszedł na czystą pozycję, ale przegrał pojedynek z bramkarzem Maroka.
Maroko nie forsowało wysokiego tempa, co zrozumiałe, ale starało się jak najdłużej utrzymywać przy piłce i czekać na okazję do kontry. I w ten sposób przeczekali pierwszą połowę.
W drugiej połowie uwidoczniła się klasa zespołu Maroka.
Zaraz po przerwie (50 min.) Maroko wywalczyło rzut wolny z prawej strony boiska. Sprytne rozegranie po ziemi do niepilnowanego zawodnika (Ounahi) i płaski strzał wpada do bramki kanadyjskiej. Brawo !
1:0 dla Maroka.
Obrona Kanady była totalnie zaskoczona.
Zespół zwany Kanadą jeszcze więcej biegał, szarpał, skakał …
Natomiast nie stworzyli żadnego zagrożenia pod marokańską bramką, oprócz beznadziejnie wykonanego rzutu wolnego z 17 metra i strzału z daleka, po koźle, kiedy musiał wykazać się Bono.
Czas mijał nieubłaganie, a wynik się nie zmieniał …
… Aż, nadeszła 82 minuta. Kontra Maroka, wydawało się, że źle rozegrana, ale Diaz zdążył dziubnąć piłkę w polu karnym do Ounahi`ego, a ten zapakował w górny róg. 2:0 dla Maroka.
Trzeba przyznać, że piłkarze reprezentujący Kanadę, nie odpuścili do końca, ale przestawiając się na tryb: total ofens, narażali się na zabójcze kontry Maroka.
Taka kontra wyszła w końcówce doliczonego czasu. Przejęcie piłki na środku boiska, sytuacja 3 na 1 zakończona lekkim strzałem obok bramkarza i Rahimi ustalił wynik na 3:0 dla Maroka.
Maroko zwyciężyło wysoko, bo było zabójczo skuteczne. Wygrał zespół, który jest piłkarsko kilka poziomów wyżej od Kanady.
Natomiast, Kanada zrobiła wynik grubo powyżej swojego rzeczywistego potencjału.
Jak awansują na kolejny mundial, to żeby wyjść z grupy, muszą zakontraktować tak z pięciu Brazylijczyków. Może się uda …
Paragwaj ( 0:1 ) Francja
Ubiegłoroczni zdobywcy Kopa de Kulka kontra reprezentacja Francuskich Kolonii.
Zapowiadają się duże emocje …
Od początku meczu zespół zwany Francją w ataku pozycyjnym, a Paragwaj ustawia zasieki na 30 metrze od bramki.
Te zasieki nie są jednak bierne … one żyją !
Tempo niezbyt szybkie, co bardzo odpowiada Paragwajczykom.
Zero sytuacji dla Afrykańczyków, ale aktywny Olise na prawym skrzydle.
Zasieki żyją i są z każdą minutą aktywniejsze.
Reprezentanci Francji nie mogą się zbliżyć do bramki Paragwaju, bo zasieki są agresywne od początku meczu.
Zasieki z każdą minutą są coraz bardziej agresywne. Prowokują, szarpią, skrobią, uderzają …
Zespół o nazwie Francja jest dwie klasy lepszy, przynajmniej, ale wygrywa z trudem, po rzucie karnym. Próbę nerwów wygrywa Mbappe.
To była najbardziej ponura twarz południowoamerykańskiego futbolu. Paragwaj do gry w kulki dołączył w tym meczu brutalność i prowokacje. To było takie Getafe w wersji hard.
Zawsze wprawia mnie w zdumienie, kiedy widzę zawodników dobrze wyszkolonych technicznie, którzy zamiast grać w piłkę nożną, grają w takie coś …
Ten sędzia nie powinien już nigdy prowadzić meczu na żadnym turnieju. On nie pokazał ŻADNEJ kartki piłkarzom Paragwaju, a przecież wszystko widział razem z VAR-em.
Skandal !
Brazylia ( 1:2 ) Norwegia
Pierwsza groźna akcja Brazylii (10 min.) i norweski obrońca bezsensownie tnie w polu karnym brazylijskiego zawodnika, który biegnie w kierunku chorągiewki, a nie do bramki.
Trochę trwają negocjacje pomiędzy sędzią a VAR-em, a przecież sytuacja jest oczywista. Rzut karny dla Brazylii.
Niewykorzystany. Tak kończą się przytupajki.
Tempo nie porywa swoim tempem.
Bramkarz norweski dostał kartkę z poleceniem, żeby grać długie piłki do Sorlotha, ale nie przynosi to żadnych korzyści dla Norwegii.
Norwegia aktywniejsza, a Brazylia ostrożna.
Ten Nusa jest szybki jak błyskawica, ale odskakuje mu piłka.
Mecz nie jest porywający.
Dopiero w końcówce połowy jest ciekawie.
Strata piłki przez Odegaarda we własnym polu karnym i Vini „Jones” Junior ma „setkę”, ale strzał z ostrego kąta broni Nyland, który zostanie współbohaterem tego meczu, ale to dopiero po drugiej połowie.
W doliczonym czasie pierwszej połowy jest grany longball na Haalanda, który przestawia obrońcę, a piłka trafia do Odegaarda, który trafia prosto w Allisona.
Po przerwie obraz gry nie ulega zmianie. Norwegia częściej w ataku pozycyjnym, a Brazylia przyczajona na swojej połowie i czekająca na okazję do kontry.
I taka okazja się nadarzyła.
Dziesięć sekund po wejściu, młody Endrick otrzymuje cudowne prostopadłe podanie od Viniciusa, ale marnuje „setkę” strzelając obok słupka.
Brazylia marnuje drugą doskonała okazję na objęcie prowadzenia, a to zawsze się mści.
W przerwie trener Norwegów wymienił skrzydłowych-napastników (a co, mają szeroki skład), ale oni długo się rozkręcają. Bobbowi „Budowniczemu” nie wychodzą dryblingi.
Nyland broni kolejną „setkę”, co przesądza los Brazylii.
Wchodzi Neymar Junior, publiczność wyraźnie się ożywia, ale następuje hydrotime.
Skrzydłowi Norwegii dostają skrzydeł jakby łyknęli redbulla.
Szybka kontra Norwegii, piłka wędruje jak po sznurku i strzał Schjelderupa w krótki róg broni bramkarz brazylijski.
Akcja Norwegii lewą stroną, wrzutka Schjelderupa na głowę Haalanda i to musi być bramka. W 79 minucie mamy 1:0 dla Norwegii.
Żuchwa Carlo Ancelottiego zaczyna mocniej pracować.
Czas upływa błyskawicznie dla Brazylii, a do tego Nyland świetnie broni niespodziewany rykoszet idący mu za kołnierz.
Końcówka meczu. Haaland otrzymuje piłkę przy linii pola karnego. Obrońcy przyglądają się biernie, a ten niespodziewanie posyła płaską rakietę w długi róg. W 90 minucie mamy 2:0 dla Norwegii.
Żuchwa Carlo Ancelottiego jakby trochę zwolniła, chyba z wrażenia.
Brazylia nie może stworzyć żadnej realnej sytuacji bramkowej. Kończy się doliczony czas drugiej połowy, a na murawie robi się bardzo nerwowo.
Żuchwa Carlo Ancelottiego przestała pracować, jakby zrezygnowana.
Sędzia uznaje faul Norwega w polu karnym i Neymar po krótkiej wymianie zdań z norweskim bramkarzem, trafia do siatki. 1:2.
Czyżby jeszcze była nadzieja ? …
Atmosfera robi się gorąca na murawie, a sędzia już w 112 minucie kończy mecz.
Łodzie Wikingów żeglują dalej, po kolejne odkrycie Ameryki.
Meksyk ( 2:3 ) Anglia
( na podstawie skrótu )
Wysokogórski Meksyk kontra nizinna Anglia.
Ustawienie Meksyku niezmienne, czyli 4-3-3, ale czy nastawienie będzie równie ofensywne ?
Ustawienie Anglii standardowe, czyli 4-2-3-1, ale czy nastawienie będzie ofensywne jak dotychczas ?
Meksykanie sprawdzają bramkarza Anglii. Niskie dośrodkowanie z prawej strony, Jimenez strzela szczupakiem, a Pickford broni w dobrym stylu.
Skrzydłowy Saka przedziera się z prawej strony, podcina piłkę, która trafia na głowę niepilnowanego Bellinghama. Jeden z obrońców meksykańskich pilnuje Kane`a, a reszta wspiera go duchowo, nie zwracając uwagi na Bellinghama. 0:1 dla Anglii.
Odbiór piłki w środku pola, kontra Anglików w holenderskim stylu, Kane podaje do Bellinghama, a ten uderza do pustej bramki. 0:2 dla Anglii.
Piłkarzy meksykańskich zatkało, publiczność zamarła z przerażenia, a duchy Azteków wyją z oburzenia.
Po krótkim szoku, piłkarze Meksyku zaczynają atakować z pasją.
Rzut wolny z lewej strony. Dośrodkowanie, angielski obrońca nieudolnie wybija piłkę i Quinones pakuje piłkę pod poprzeczkę. Meksyk odrabia straty, jest 1:2.
Publiczność szaleje, a duchy Azteków wyją z zachwytu.
Meksykanie w natarciu.
Jimenez odgrywa do Quinonesa, a ten z pierwszej piłki strzela koło słupka.
Centra Alvarado na głowę Jimeneza, strzał, ale Pickford przenosi piłkę nad poprzeczką.
Do przerwy 1:2 dla Albionu.
Walka, emocje, umiejętności.
Po wyrzucie z autu, angielski obrońca strzela z woleja i trafia w słupek.
Ważny moment meczu. Angielski prawy obrońca (co mecz, to na tej pozycji u Anglików dzieją się cuda) atakuje wślizgiem piszczel meksykańskiego zawodnika. Po analizie sędziowskiej jest czerwona kartka.
Meksykańskie rekiny poczuły angielską krew.
Długa piłka na Kane`a, piłka spada na ziemię niczyją. Gordon dopada do niej pierwszy, a spóźniony bramkarz meksykański fauluje. Karny. Kane mocno w róg i jest 1:3.
Duchy Azteków gwiżdżą niezadowolone z takiego obrotu sprawy.
Meksykanie nie zamierzają odpuszczać.
Harry Kane w swoim polu karnym podbija nogę Meksykanina wraz z piłką, a sędzia znajduje podstawę prawną do podyktowania karnego. Jimenez strzela pewnie i robi się 2:3.
Meksykańskie rekiny znowu poczuły krew.
Duchy Azteków wyją z aprobatą.
Ataki Meksykanów trwają do ostatniej sekundy meczu, ale wynik się nie zmienia.
Meksyk po raz pierwszy trafił na dobrą drużynę i odpadł, chociaż walczył zaciekle do końca.
Anglia jedzie dalej.
Po końcowym gwizdku sędziego, duchy Azteków wyją niezadowolone i unoszą się w stronę piramid.
To musiał być bardzo dobry mecz.
Portugalia ( 0:1 ) Hiszpania
Już w 8 minucie Hiszpania mogła ustawić sobie ten mecz, ale Oyarzabal spudłował w czystej sytuacji. Potem, w 16 minucie, po kontrze, Yamal ściął do środka na swoją klepkę i pięknie uderzył po długim, bramkarz portugalski równie pięknie obronił ten strzał, jak również dobitkę obronił w piękny sposób.
Mecz jest wyrównany, ale selekcjoner Portugalii, Martinez, jest wyraźnie pobudzony.
Hydrotime dodaje jeszcze więcej odwagi Portugalii.
Najpierw długa akcja, dośrodkowanie na długi słupek, Simon broni główkę, a później efektownie frunie za lekkim strzałem z dobitki. Potem mamy krótko rozegrany rzut rożny Portugalii, bombę z dystansu i rykoszet w poprzeczkę.
Hiszpania była o włos od straty bramki.
Druga połowa.
Hiszpania usypia Portugalię.
Yamal jest świetnie pilnowany od początku meczu przez Nuno Mendesa, ale to kosztuje go dużo zdrowia, bo doznaje kontuzji i musi zejść z boiska.
Początek kłopotów dobrze grającej Portugalii.
Hydrotime. Martinez nadal pobudzony, chociaż wynik jest korzystny dla Portugalii.
Hiszpania przejmuje inicjatywę, ale Portugalia gra bardzo mądrze w obronie nie dopuszczając do czystych sytuacji dla Hiszpanii.
Spokojna klepanka Hiszpanów.
W 85 minucie trener Hiszpanów, szykując się na dogrywkę, dokonuje wymiany 1 do 1. Za Del Olmo i Pedriego, wchodzą Ruiz i Merino.
Wywołuje to duże zdziwienie komentatora i komentatora-trenera, co wywołuje moje zdziwienie. Przecież zmiany są po to, żeby zmęczonych zawodników zastąpić świeżymi. Komentator-trener powinien chyba o tym wiedzieć.
Kiedy wszystko zmierzało ku dogrywce (91 min.), Hiszpanie przyspieszyli jedną ze swoich akcji i Merino z drugiej linii został wyprowadzony na czystą pozycję. Płaski, pewny strzał i Diogo Costa był bez szans. 1:0 dla Hiszpanii.
I tak już zostało do końca doliczonego czasu.
Gra Hiszpanów przypomina kołysanie się kobry w rytm znanej melodii klepanka-espanka, ale w pewnym momencie, kobra robi błyskawiczny ruch i następuje śmiertelne ukąszenie w szyję fakira. Zaskoczony fakir pada martwy.
Hiszpańska armada, po kolejnej bitwie, dalej płynie na podbój Ameryki.
USA ( 1:4 ) Belgia
Dwa dni wcześniej.
Hotel pięciogwiazdkowy. Dzwoni telefon. Mężczyzna z wielkim kacem podnosi z wielkim trudem słuchawkę.
- Słu…cham …
- Wstawaj Gianni ! Szkoda dnia.
- Aaa … to pan … panie prezydencie.
- Słuchaj Gianni, czy ty jesteś uczciwy ?
Mężczyzna wytrzeźwiał błyskawicznie.
- Oczywiście, panie prezydencie. Uczciwość w naszej organizacji to norma ! … A ja stoję na czele naszej organizacji.
- To świetnie. Słuchaj gramy niedługo z tą … no … Belgią. Oni wystawią tego swojego napastnika … Lukaku. My też chcielibyśmy wystawić naszego napastnika, Baloguna. Tak byłoby chyba uczciwie, co, Gianni ?
- Oczywiście, panie prezydencie … Załatwię tak, żeby walka była uczciwa … fair.
- No, wiedziałem, że na ciebie mogę liczyć, Gianni.
( na podstawie skrótu )
Od początku meczu Belgia w natarciu.
Już w pierwszej minucie piękny strzał Castagne świetnie broni Freese.
1:0 dla Belgii. Pasywna postawa amerykańskich obrońców, Raskin podaje do de Ketelaere i ten z kilku metrów pakuje piłkę do siatki.
1:1. Rzut wolny. Rykoszet od muru i zmylony Courtois nie ma szans na skuteczną interwencję.
2:1 dla Belgii. Trossard jednym zwodem gubi dwóch Amerykanów, wrzuca miękko w pole karne, i o dziwo, de Ketelaere wyskakuje wyżej od Reama i strzela z głowy w róg.
Druga połowa.
3:1 dla Belgii. Bramkarz USA wychodzi poza pole karne, przechwytuje piłkę, ale zawiesza się … zamiast podać bezpiecznie do najbliższego zawodnika. Piłka trafia do Vakanena, który strzela beznadziejnie, ale Ream nie trafia nogą w piłkę i ta wpada do bramki. Komedia omyłek.
Później Amerykanie mieli jakieś sytuacje, ale zabrakło umiejętności.
4:1 dla Belgii. Strata Amerykanów przy swoim polu karnym, piłka trafia do Lukaku, a ten płasko uderza z prawej nogi (tak, tak) i piłka trafia tuż przy słupku.
Amerykanie wreszcie trafili na dobrą drużynę, która zdecydowanie lepiej grała od nich w piłkę nożną i wypunktowała na zimno.
Argentyna ( 3:2 ) Egipt
Od początku meczu Egipt bez strachu przed mistrzami świata.
W 15 minucie następuje wrzutka w pole karne Argentyny i Ibrahim ładną główką nie daje szans bramkarzowi.
Faraon Hossan I Nerwowy jest zadowolony.
Niespodziewane 1:0 dla Egiptu … który nie zamierza odpuszczać.
Argentyna wcale nie przyciska, a jednak wywalcza karnego.
Obrońca egipski daje się wpuścić w maliny i fauluje Tagliafico.
Okazuje się, że Leo Messi, który przed uderzeniem nie ma pewnej miny, jest tylko półbogiem, bo egipski bramkarz broni jego strzał z 11 metrów.
Hydrotime. Trener Scaloni jest pobudzony.
Gramy dalej.
Faraon spokojnie tłumaczy sędziemu, że nie powinien zbyt pochopnie szastać żółtymi kartkami.
Argentyna jakby żwawiej, a Egipt cofnięty broni blokiem 4-4-2 przechodzącym w 4-5-1.
Scaloni jest podenerwowany nieskutecznością swoich zawodników.
Mrówki faraonki szybko biegają i są agresywne w odbiorze, ale Faraon jest trochę zaniepokojony okazjami dla przeciwnika.
Druga połowa.
Argentyna rusza do boju, a Egipt broni blokiem 5-4-1.
W 58 minucie Egipt wyprowadza kontrę i strzela na 2:0, ale sędzia po konsultacji i bardzo aktywnym VAR-em, anuluje bramkę.
Faraon się wkurzył, ale pokazuje swoim żołnierzom, że jeszcze tylko 5 centymetrów i wygrają. To jakiś szyfr.
Scaloni dokonuje zmian, ale mrówki faraonki wyprowadzają kolejną kontrę, której nie jest w stanie przerwać VAR, a która kończy się golem Zico. Sensacyjne 2:0 dla Egiptu.
Faraon dziękuje egipskim bogom za tego gola.
Takie emocje, a tu hydrotime.
Oficer uspokaja Faraona przemawiającego do swoich żołnierzy.
Wchodzi Trezeguet. Ale ten Egipt ma pakę …
Scaloni jakby zrezygnowany, aż tu nagle …
… Wrzutka Messiego z prawej strony i celna główka Romero.
Jest 1:2. Argentyna ciśnie, a Egipt tylko się broni.
Schodzi Zico. Argentyna przyspiesza.
Zamieszanie w polu karnym Egiptu, piłka trafia przypadkowo (nie ma przypadków) do Messiego, ale ten już nieprzypadkowo ładuje ją pod poprzeczkę. 2:2.
Argentyna nie ma siły na pressing, a Egipt nie ma pomysłu na frontalny atak.
92 minuta. Jest akcja w polu karnym Argentyny. Upada faulowany (?) Salah. Idzie kontra Argentyny, ale tylko trzema zawodnikami. Precyzyjna wrzutka Lautaro z prawej strony i kontrująca główka Fernandeza. 3:2 dla Argentyny.
Tym razem VAR nie był aktywny w podpowiadaniu sędziemu.
Emocje sięgają zenitu. Jeden z oficerów Faraona się wścieka i dostaje czerwoną kartkę.
110 minuta spotkania. Faraon Hossan I Nerwowy pokazuje sędziemu egipski gest Kozakiewicza.
111 minuta. Sędzia kończy, który na pewno przejdzie do historii.
Szwajcaria ( 0:0 ) Kolumbia
Mecz się odbył.
Obie drużyny nastawione na tryb: nie możemy stracić bramki.
Walka, kilka groźnych sytuacji i w karnych wygrywa Szwajcaria.
Nic dziwnego, wygrany tego meczu dostąpi zaszczytu wyrzucenia za burtę Argentyny.
Artykuł chroniony jest Ustawą o prawie autorskim i prawach pokrewnych.


Komentarze
Pokaż komentarze