wrocman wrocman
91
BLOG

MŚ 2026 ( 1/16 ) - komentarz

wrocman wrocman Sport Obserwuj notkę 4

MŚ 2026 ( 1/16 ) - komentarz



Republika Południowej Afryki ( 0:1 ) Kanada

Bafana Bafana Drewniana (w języku zuluskim: nasi wspaniali chłopcy) kontra Czarne Klonowe Liście. Zapowiada się pasjonujące widowisko …

Pierwsza połowa.

Oba zespoły nastawione na tryb: ostrożnie.

Kanada w swoim tradycyjnym ustawieniu 4-4-2, a RPA w ustawieniu 4-2-3-1. Ich selekcjoner chyba już na dobre porzucił skrypt po Michale Probierzu, bo w poprzednim meczu z Koreą, też tak ustawił drużynę i finalnie dobrze na tym wyszedł.

Szerokie rozstawienie przy ustawieniu drużyny RPA powodowało to, że piłkarze reprezentujący Kanadę nie mogli wykorzystać swojego największego atutu, czyli wysokiego, agresywnego pressingu.

Walka pomiędzy polami karnymi, ale ogólnie nudy, poza dwiema okazjami dla Kanady.

Strzał z główki, w środek bramki i za lekki.

Następnie straszny kocioł w polu karnym RPA po rzucie rożnym. Zabrakło umiejętności, żeby wykorzystać „setkę”.

Druga połowa.

Nuda.

Mocny strzał z daleka zawodnika RPA, niewiele obok słupka.

Nuda. Kanada przestawiona na tryb: a może jednak …

Kontra Kanady i zmarnowana „setka”.

Nuda.

Ze dwa groźne strzały zespołu zwanego Kanadą, aż w końcu nadeszła ta wiekopomna chwila …

92 minuta, za krótkie wybicie obrońcy RPA poza pole karne, piłkę przechwytuje latynos Euchstachy i ładnym wolejem przy słupku kończy te męczarnie. 1:0 dla drużyny zwanej Kanadą.

Poziom meczu lekko-pół-beznadziejny. Wygrał zespół lepszy technicznie. Zresztą, na tym mundialu wszyscy byli lepsi technicznie od RPA, nawet Australia i Nowa Zelandia.   


Brazylia ( 2:1 ) Japonia

Zapowiadał się dobry mecz. Grająca pewnie Brazylia naprzeciw błyskotliwej Japonii. Obie drużyny z dużymi aspiracjami przed turniejem.

Na trybunach pojawił się hologram Gianniego Ochódzkiego. Można zaczynać.

Brazylia w ustawieniu 4-3-3 "Mourinho", czyli ostrożnie. Japonia w swoim tradycyjnym 3-4-3.

Od początku Japonia oddała teren i ustawiła zasieki na 30-35 metrze przed bramką. No to Brazylia musiała grać atak pozycyjny, ale w 11 minucie Japonia była w ataku pozycyjnym, tak ze 48,76 sekundy.

Brazylia szeroko, ostrożnie po obwodzie, rzadko przyspieszając, a te japońskie tygrysy takie przyczajone i tylko łypią tymi ślepiami za piłką.

14 minuta, płaski strzał z dystansu, ale Suzuki czujnie wybija.

Spokojna klepanka.

Hydrotime.

Spokojna klepanka.

29 minuta, ośmielone tygrysy przekraczają połowę z piłką, kontra Brazyliańczyków, ale Danilo fatalnie podaje do środka. Tygrysy wykorzystują prezent, idzie kontra w drugą stronę i silny, płaski strzał trafia do bramki przy słupku. 1:0 dla Przyczajonych Tygrysów.

Szogucjoner z zadowoleniem obserwuje wydarzenia stojąc za linią.

Brazyliowie w lekkim szoku, nie mogą stworzyć żadnej okazji bramkowej. Ancelotti nerwowo żuje gumę.

Przerwa.

Brazylianie zabierają się do roboty. Nie ma na co czekać.

Piłka zaczyna chodzić szybciej, a na dodatek w grze Brazylii pojawia się nowy element. Szybkie, krótkie wrzutki na dalszy słupek, głównie odkręcane, wykonywane z okolic narożników pola karnego Japonii.

Oprócz napastników, japońska obrona musi także pilnować pomocników brazylijskich wchodzących na te centry. Każda taka akcja powoduje poważne zagrożenie dla Japonii.

Suzuki broni strzał z głowy, kolejna akcja i piłka zatańczyła na linii bramkowej. Pętla się zaciska.

56 minuta. Kolejna szybka wrzutka na długi słupek i Casemiro celną główką zamyka akcję Brazylii. 1:1.

Dwie minuty później Vini „Jones” Junior nie wykorzystuje sytuacji sam na sam.

Brazylia się rozkręca, ale następuje hydrotime.

Przerwa reklamowa nie wybija z rytmu Brazylianian, a japońskie tygrysy zamieniają się powoli w takie ospałe smoki.

Obraz gry nie zmienia się, ale raz mamy rozpaczliwą próbę wysokiego, agresywnego pressingu wykonaną przez ospałe smoki.

89 minuta, zablokowany strzał Viniciusa i piłka idzie koło słupka.

Kończy się czas doliczony przez sędziego i wydaje się, że Japonia dotrwa do dogrywki, a jednak …

95 minuta. Strata piłki we własnym polu karnym japońskiego obrońcy, podanie do brazylijskiego napastnika, ale ten podaje do jeszcze lepiej ustawionego, pomiędzy dwójką obrońców, Martinelliego, który płaskim, precyzyjnym strzałem, odbitym jeszcze od słupka, daje awans Brazylii. 2:1.

Japonia nie jest w stanie odpowiedzieć, mimo, że sędzia zakończył mecz 111 minucie.

Japonia dostała karę za pasywność. Nie można się tylko bronić.     


Niemcy ( 1:1 ) (karne 3-4) Paragwaj

( na podstawie legend indian Guarani )

W sumie to nic się nie działo ciekawego, jakaś tam sytuacja dla Paragwaju po rzucie rożnym.

Aż przyszła 42 minuta meczu. Rzut rożny dla Paragwaju, piłka zostaje wybita, ale wraca po akcji prawą stroną i po ostrym dośrodkowaniu, Enciso przyłożył z 11 metrów z głowy i mamy 1:0 dla Paragwaju !

Przerwa.

Emiraty zaczynają cisnąć, ale jest zmarnowana „setka” przez Enciso, po koszmarnym błędzie Emiratczyka.

W 54 minucie mamy wrzutkę z lewej strony na głowę Havertza i piłka wpada po koźle w róg bramki. 1:1.

Później jest jeszcze świetna okazja dla Emiratów Niemieckich. Bramkarz Paragwaju broni w pięknym stylu główkę Havertza.

Dogrywka.

Chyba nic ciekawego się nie działo, ale najlepsze miało dopiero nadejść …

W 102 minucie sędzia z VAR-em nie uznają gola dla Emiratów Niemieckich. Był faul na bramkarzu. Chyba był …

Leming jest wyraźnie zdenerwowany, ale to nie koniec emocji …

Przerwa w dogrywce. Ławka rezerwowych Paragwaju.

Kierownik woła do siebie asystenta.

- Masz tutaj numer telefonu do czarownika z Ghany. Sprawdzony gość. Ma nam pomóc przy rzutach karnych. Trener mówi, że już nic nam nie wcisną …

- A nie dzwoniłeś do naszych szamanów ? - spytał asystent.

- Dzwoniłem, ale jeden powiedział, że postawił kasę na Emiraty Niemieckie, a drugi mówił, że kibicuje Argentynie …

- Aż to skur… !

- Widzisz sam. Nie targuj się, płaci federacja, a jak trzeba to resztę dopłaci prezydent. No, śmigaj do szatni, nie ma czasu do stracenia …


Koniec dogrywki. Zostało 1:1. Ławka rezerwowych Paragwaju.

Kierownik rozmawia z asystentem.

- W porządku, sprawa załatwiona. – powiedział asystent.

- Targował się ?

- Tak, chciał jednego bitcoina, ale zjechał na 0,75.

- Dlaczego ? – spytał kierownik.

- On nie lubi Niemców.


Rzuty karne wygrywa Paragwaj i sensacja staje się faktem.

Ten mecz przeszedł do legendy.

  

Holandia ( 1:1 ) (k. 2-3) Maroko

Na trybunach pojawił się hologram Gianniego Ochódzkiego.

Pierwsza połowa.

Dwie świetne okazje dla Maroka, ale bramkarz Holandii na posterunku.

Pod koniec połowy, mocny strzał z dystansu van de Vena broni bramkarz Maroka.

Druga połowa.

Inicjatywa należy do zespołu Maroka, Holandia cofnięta, skupiona na obronie, w bloku 5-4-1.

52 minuta. Prostopadłe podanie do Hakimiego, który dzisiaj w roli skrzydłowego, i ten strzela z ostrego kąta w poprzeczkę.

Od 55 minuty tempo spada. 

Nuda, nic się nie dzieje. Hydrotime.

72 minuta. Długa piłka na Weghorsta, który zgrywa głową do Summerville`a, ten pociągnął i podał do Gakpo, który zakończył akcję celnym strzałem.

Holandia niespodziewanie wychodzi na prowadzenie 1:0.

Maroko po kilku minutach wychodzi z szoku i przyciska Holandię, która w obronie prezentuje się jak … Maroko.

Wydaje się, że Holandia dowiezie ten wynik, ale w 91 minucie z lewej strony następuje ostra centra w pole karne Holandii i przy biernej postawie van Dijka, obrońca Diop piękną główką doprowadza do wyrównania. 1:1.

Dogrywka. Tempo wolne, drużyny na przemian w ataku pozycyjnym, ale bez żadnych sytuacji bramkowych.

Wyjątek, to długa akcja Marokańczaków, kiedy piłeczka wędruje jak po sznureczku, ale „seteczkę” w znakomitym stylu broni bramkarz Niderlanderów.

Rzuty karne.

Maroko wygrywa i to jest nagroda za inicjatywę.


Wybrzeże Kości Słoniowej ( 1:2 ) Norwegia

W loży vipów pojawiło się dwóch znamienitych przedstawicieli piłkarskiego syndykatu, to bracia bliźniacy: Gianni Ochódzki i Pierluigi Collina.

Od początku meczu oba zespoły ustawione na tryb: nie szarżujemy. Tempo spokojne.

Przed hydrotime, tylko jedna groźna akcja, lewą stroną boiska i strzał w boczną siatkę zawodnika WKS.

W 39 minucie, ni z tego, ni z owego, Nusa wjeżdża z piłką w pole karne i przykręca w okienko. 1:0 dla Norwegii.

W 42 minucie, obrońca afrykańskiej drużyny w ostatniej chwili blokuje strzał Haalanda.

Druga połowa.

60 minuta - podwójna zmiana w zespole WKS, które na dobre przejmuje inicjatywę, ale dobrą sytuację ma Norwegia. W 67 minucie po rzucie rożnym, zgraniu głową i strzale nogą, obrońca WKS wybija piłkę z linii bramkowej.

Hydrotime.

W 71 minucie wchodzi Bobb "Budowniczy".

W 74 minucie, po szybkiej, kombinacyjnej akcji z klepką, Diallo strzela i robi się 1:1.

Norwegia natychmiast rzuca się do ataku, ale trzeba czekać na konkrety do 86 minuty, kiedy to dyskretny Bobb "Budowniczy" zagrywa prostopadle w pole karne WKS, tam kolejne podanie do Haalanda, który strzela do pustaka. 2:1 dla Norwegii.

Sędzia dolicza 7 minut. Jest nerwowo, bo arbiter puszcza dwa faule na Norwegach.

WKS stać tylko na potężny strzał z rzutu wolnego, który wspaniale broni bramkarz Norwegów.

Wikingowie płyną dalej, na podbój Ameryki. 


Francja ( 3:0 ) Szwecja

( na podstawie statystyk )

Bezproblemowe zwycięstwo faworyta, nad zespołem, który ma dobre przody i koszulki w tyłach.


Meksyk ( 2:0 ) Ekwador

Mecz opóźniony o godzinę, mecz z podtekstami, mecz o wysokim napięciu. Przez cały mecz meksykańska publiczność gwiżdże i buczy na piłkarzy Ekwadoru.

Na trybunach pojawia się hologram szefa FIFA, zapewne w celu uspokojenia nastrojów.

Pierwsze dziesięć minut w szybkim tempie, ale tylko jedna ciekawa akcja, Meksykanie przeprowadzają atak prawą stroną, centra i niecelny strzał głową.

15 minuta. Mocny strzał Meksykanina z ostrego kąta i piłka powąchała słupek. 

18 minuta. Skrzydłowy Ekwadoru, Yeboah przedarł się w pole karne Meksyku i mocno uderzył koło słupka.

19 minuta. Argentyński Rockman przekazuje wskazówki zawodnikom Ekwadoru.

Tempo trochę spadło, ale na boisku trwa walka na całego.

22 minuta. Szybka kontra Meksyku, Quinones wybiega z własnej połowy i nie daje się wyprzedzić obrońcom ekwadorskim. Bomba w krótki róg. 1:0 dla Meksyku.

Hydrotime.

Walka trwa, ale Ekwadorczycy jakby te ułamki sekund opóźnieni w reakcjach.

31 minuta. Obrońcy Ekwadoru nie są w stanie przerwać akcji meksykańskiej, która po wielu podaniach kończy się strzałem w górny róg. 2:0 dla Meksyku.

Meksyk zaczyna bronić na własnej połowie.

40 minuta. Indywidualna akcja skrzydłowego Yeboah`a i strzał po długim słupku broni bramkarz meksykański.

45 minuta. Kontra Meksyku i strzał koło słupka.

Druga połowa.

Podwójna zmiana w reprezentacji Ekwadoru. Nie ma na co czekać.

Tempo nie za szybkie. Ekwador w ataku pozycyjnym, a Meksyk ustawia zapory obronne od połowy.

Rockman nerwowo krąży przy linii, ale brak sytuacji bramkowych dla Ekwadoru.

67 minuta. Po rzucie rożnym, strzał pod poprzeczkę broni bramkarz Ekwadoru.

Hydrotime.

74 minuta. Najlepsza sytuacja dla Ekwadoru. Długa, krzyżowa piłka do napastnika, ale ten marnuje okazję na złapanie kontaktu z przeciwnikiem.

I tak to się skończyło. 


Anglia ( 2:1 ) Demokratyczna Republika Konga

Przed meczem, orędzie do narodu wygłosił prezydent Konga. Mobilizacja jest pełna.

Na trybunach, standardowo: hologram Gianniego Ochódzkiego, niestandardowo: czarownik z Konga.

Spotkanie zaczyna się sensacyjnie.

W siódmej minucie zostaje posłana krzyżowa piłka na prawą stronę Anglików, tam jakby brakowało obrońcy, Kongijczyk przyjmuje piłkę i mocno strzela w krótki róg. Pickford przepuszcza piłkę i jest 0:1.

Albion jest wstrząśnięty i zmieszany.

Anglicy ruszają żwawiej do boju, ale jest dużo niedokładności.

W dziewiętnastej minucie, wściekły Bellingham fauluje i dostaje żółty kartonik. Na pocieszenie.

Hydrotime.

Anglia bierze się poważnie do roboty. Ma kilka świetnych okazji bramkowych, ale zawsze czegoś brakuje, żeby dobrze wykończyć akcję. Jakby ktoś rzucił jakąś klątwę, czy coś …

Bramkarz Konga odpowiednio rozgrzany, a do tego „setkę” marnuje ich napastnik. 


Przerwa. Trybuny. Mężczyzna poczuł wibracje komórki.

- Tak, sir ?

- Jesteś na meczu, 009 ?

- Oczywiście. Po skończonej misji w Argentynie, dostałem obiecany urlop i oglądam naszych chłopaków na mundialu. Mam nadzieję, że będę tutaj do końca turnieju, sir.

- No właśnie, za chwilę otrzymasz zdjęcie „obiektu” i jego lokalizację na trybunach. Masz zlikwidować "obiekt", najlepiej zaraz po przerwie.

- Dlaczego to takie pilne, sir ?

- Jeżeli chcesz zobaczyć Albion do końca mundialu, to musisz załatwić tego … gnoja, który nam przeszkadza !

- Z przyjemnością, sir.

Druga połowa.

Anglia w ataku, ale jak dotąd nieskuteczna. Jakby ktoś urok jakiś rzucił, czy coś …

Kongo się broni, a po przejęciu piłki stara się grać długo atak pozycyjny. Kongo wygląda bardzo dobrze pod względem fizycznym.

W sześćdziesiątej pierwszej minucie selekcjoner Anglii wymienia skrzydłowych.

Hydrotime. Sprzedawca popcornu namierzył pozycję czarownika z Konga i zmierza do niego ze swoją pyszną przekąską.

W siedemdziesiątej trzeciej minucie czarownik z Konga osuwa się nieprzytomny po spożyciu przeterminowanej porcji popcornu.

Nadeszła siedemdziesiąta piąta minuta. Ładna akcja Anglików w polu karnym Konga. Subtelna wrzutka skrzydłowego Gordona na głowę Harrego Kane`a i gol. Harry „King” został odblokowany. 1:1.

Trzy Lwy idą za ciosem i przyciskają Kongo jeszcze bardziej.

W osiemdziesiątej szóstej minucie strzał Bellinghama broni bramkarz Konga, ale piłka dociera do Kane`a, który posyła bombę z 15 metrów. 2:1 dla Anglii.

Kolejna misja agenta 009 zakończyła się sukcesem. Albion gra dalej. 


Belgia (po dogrywce) ( 3:2 ) Senegal

Od początku mecz wyrównany.

W 6 min. Pierwszy groźny atak Belgii, ale lepszą sytuację ma Senegal. W 13 min. kontra i niedokładne wybicie Courtois. Senegalczyk trafia w słupek, a leżąc poprawia w boczną siatkę.

Senegal broni dosyć wysoko i agresywnie, co przynosi korzyść.

W 25 min. długa akcja Senegalu, dośrodkowanie Mane w pole karne, strzał głową w słupek i dobitka do pustej bramki. 0:1 dla Senegalu, zupełnie zasłużone.

Hydrotime.

Belgia nie wykazuje chęci do większego atakowania bramki Senegalu. Dopiero w 45 min. piękne uderzenie belgijskiego zawodnika fantastycznie broni bramkarz senegalski.

Druga połowa.

Najpierw niewykorzystana szansa po strzale koło słupka, ale nadejszła 52 min. Świetna crossowa piłka do wychodzącego na pozycję napastnika, piękne przyjęcie piłki i mocny strzał przy słupku. Ismaila i 0:2. 

Senegal gurom !

Zespół zwany Belgią bierze się na poważnie do roboty.

Belgijczyk Lukebakio pięknie przykręcił z lewej nogi, ale minimalnie koło okienka senegalskiej bramki.

Bomba Tielemansa nad poprzeczką.

Belgianie naciskają mocno, ale nic nie chce wpaść.

Senegal odpowiada jedną dobrą kontrą schowany na własnej połowie.

Wreszcie jest bramka kontaktowa. Rekontra Belgii, płaskie podanie z prawej strony w pole karne i Romelu „Czołg” Lukaku strzałem z prawej nogi (tak, tak) zdobywa gola.

Emocje sięgają zenitu.

W 89 min. dośrodkowanie na pole karne Senegalu, bramkarz piąstkuje powietrze, piłka spada na głowę Tielemansa i wpada do pustej bramki. 2:2 !

Belgia urywa się ze stryczka.

Dogrywka.

Poza szybką akcją Senegalu, zmarnowaną zresztą, niewiele się działo, ale …

W doliczonym czasie dogrywki podanie po ziemi z lewej strony w pole karne Senegalu i faulowany jest zawodnik Belgii. Przynajmniej tak orzeka sędzia po długim namyśle i podpowiedzi VAR-u.

Wykorzystany karny. 3:2 i Belgia zagra w następnej rundzie.

 

USA ( 2:0 ) Bośnia i Hercegowina

Pierwsza sytuacja bramkowa w meczu dla Bośni. Długa piłka do Dżeko, ale ten długo zabierał się w stronę bramki, potem źle uderzył i bramkarz obronił.

Amerykanie wychodzą na prowadzenie dopiero w 45 minucie.

Prostopadłe podanie, obrońcy Bośni niezdarnie próbują wybić piłkę, ale ta trafia do Baloguna, który lekkim strzałem po ziemi zaskakuje bramkarza.

Bardzo przypadkowa bramka.

Przerwa.

W 64 minucie Balogun dostaje czerwoną kartkę, ale nie powoduje to, przyrostu liczby okazji bramkowych dla Bośni und Hercegowiny.

Ktoś musiał bardzo wkurzyć trenera Bośni, bo dostał żółtą kartkę za trzymanie piłki i głośne mówienie. 80 minuta.

2:0 dla USA. Rzut wolny, lekko uderza Tillman, a bramkarz Bośniaków nie popisuje się przy tej interwencji.

Później Bośniacy mieli kilka akcji zakończonych niecelnymi strzałami z dystansu.

USA gra dalej, a Bośnia z podniesionym czołem wraca do domu. 

 

Hiszpania ( 3:0 ) Austria

Ze znanych mi hymnów, hiszpański jest najbardziej dostojny. Jak przystało na królestwo.

Hiszpańska armada napotkała kolejną przeszkodę na drodze do podboju Ameryki, tym razem była to bardzo profesjonalna, dobrze zorganizowana, ale słabo wyszkolona austriacka armia.

Hiszpański Admirał nie zaniechał żadnej ostrożności. Na ustawienie przeciwnika w układzie 4-2-3-1 rozkazał swojej armii ustawić się w formacie 4-1-2-3, czyli ostrożne 4-3-3 „Mourinho”.

Austriacy długo opierali się hiszpańskim atakom, sędzia nie uznał, legalnej (?) bramki dla Hiszpanów, ale w końcu nadeszła 36 minuta meczu.

Akcja po ziemi, piłka chodziła szybko, jak po sznurku, Oyarzabal klepnął obok bramkarza i 1:0.

Pierwsza celna salwa hiszpańskiej floty.

Wtedy wyraźnie zaczął się rozkręcać Yamal, który miał trochę ułatwione zadanie, bo grał przeciwko środkowemu pomocnikowi ustawionemu na lewej obronie. Można i tak.

W doliczonym czasie, po bombie Baeny w poprzeczkę, obrońcy za krótko wybijają piłkę, a Yamal trafia w bramkarza. Widocznie jeszcze się do końca nie rozkręcił.

Druga część bitwy.

Hiszpanie często stosują niemiecki pressing i wtedy Górni Niemcy trochę się gubią.

W 61 minucie miała miejsce akcja Austriaków. Po dośrodkowaniu Sabitzera z lewej strony, nad poprzeczką główkował Kalajdzic. To była jedyna okazja na bramkę w tym meczu dla Austrii.

Hiszpański Admirał nakazał przyspieszyć koniec bitwy.

W 66 minucie, po długiej akcji, nastąpiła szybka wrzutka Baeny z lewej strony i nabiegający Porro wpakował głową piłkę do siatki Austriaków.

Druga celna salwa hiszpańskiej floty.

Tempo bitwy spadło, bo hiszpański Admirał wprowadził do akcji galeon. Być może dlatego, w 79 minucie Austriacy przeprowadzili akcję w hiszpańskim stylu, ale zakończoną niecelnym strzałem.

Bitwa dobiegała końca, więc Hiszpanie postanowili zakończyć ją z przytupem.

W 89 minucie Hiszpanie wyklepali Austriaków na całej długości boiska, tak, że gdzieś zabłądzili środkowi obrońcy. Oyarzabal wjechał na spokoju w pole karne i strzelił obok bramkarza. 3:0.

Trzecia celna salwa hiszpańskiej floty.

Bitwa zakończona. Armada płynie dalej.


Portugalia ( 2:1 ) Chorwacja

( na podstawie skrótu )

Pierwsza połowa. 

Portugalia nastawiona na kontry i tylko dla niej okazje, w tym jedna niewykorzystana „setka”.

W drugiej połowie działo się, oj działo …

Portugalia.

Bomba Leao w poprzeczkę, minimalny spalony przy golu (wtórnego) Ronaldo, wykorzystany karny i bramka głową po świetnym dośrodkowaniu Leao.

Chorwacja.

Wiele okazji bramkowych, strzelona bramka, trzy nieuznane bramki, w tym ta najważniejsza …

Wynik 2:1 dla Portugalii, która na pewno nie była lepszym zespołem od Chorwacji.

Trzeba wykorzystywać swoje okazje, inaczej się przegrywa.


Szwajcaria ( 2:0 ) Algieria

( na podstawie skrótu )

Faworyt zdobył prowadzenie już w 11 minucie. Manzambi objechał obrońcę i wyłożył piłkę Embolo, który klepnął ją do pustej bramki. 1:0 dla Szwajcarii.

Na początku drugiej połowy obrona Algierii daje dwa prezenty Szwajcarii w jednej akcji. Ndoye wychodzi na czystą pozycję i technicznym strzałem podwyższa na 2:0.

Pełna kontrola spotkania przez Szwajcarię.

W 81 minucie doszło do zmarnowania najlepszej okazji bramkowej na tym turnieju. Rieder nie trafia z 3 metrów do pustej bramki.

Szwajcaria wygrywa bez problemu, a Algieria powinna się cieszyć, że wyszła z grupy.  


Australia ( 1:1 ) (po karnych 2:4) Egipt

Drewniane Kangury kontra armia Faraona Hossana I Nerwowego.

W pierwszych dziesięciu minutach zaskakująco odważnie poczyna sobie Australia, stąd zaskakujący strzał z daleka Volpato, po którym piłka musnęła poprzeczkę.

Ale w 13 minucie, po zablokowanym strzale z rzutu wolnego, piłka zostaje szybko wrzucona na długi słupek i precyzyjny strzał głową po koźle daje prowadzenie Egiptowi. 0:1.

Faraonowie z poprzednich dynastii szaleją z radości siedząc na trybunach.

Hydrotime. Jeden z oficerów musi uspokajać Faraona przemawiającego do żołnierzy.

Tempo meczu raczej wolne niż szybkie.

„Ciężarowiec” Irankunda walczy jak lew i demoluje żołnierzy egipskich.

W międzyczasie (35 min.) po wrzucie z autu, a jakże, i przebitkach … mamy to ! Jest pierwszy celny strzał dla Australii.

Druga połowa.

Egipcjanie rozpoczynają od środka, długie podanie, wyjście na czystą pozycję i pudło napastnika. No nie zakręcił …

Egipt mógł ustawić się w komfortowej sytuacji.

Walka na całego, mecz robi się agresywniejszy.

W 55 minucie mamy rzut wolny dla Australii z boku boiska, czyli to, co australijskie kangury lubią najbardziej.

Ostre dośrodkowanie, jeden obrońca ściąga z głowy piłkę drugiemu obrońcy i wpada piękny samobój. 1:1.

Na trybunach pada hasło:

„Kto nie skacze ten z Egiptu ! Hop ! Hop ! Hop ! „

Egipt został ukarany za pasywność w grze.

Faraon Hossan I Nerwowy staje się coraz bardziej podenerwowany. Nie taki był plan na drugą część bitwy.

Hydrotime. Faraon pobudza swoich żołnierzy, a oficerowie studzą Faraona.

W 74 minucie schodzi z boiska dwóch moich ulubieńców (bez ironii), czyli Irankunda i Volpato.

Od 85 minuty Egipt przechodzi na tryb: atak. Nie chcą jednak dogrywki.

Mohamed „Szarpak” Salah próbuje rozerwać szyki Kangurów, ale bez powodzenia.

Jednak dogrywka.

Nie jest to porywające widowisko.

Egipt ma inicjatywę, ma sytuacje, ale nie na tyle dobre, żeby coś wpadło. Faraon nie jest zadowolony.

119 minuta. Zmiana bramkarza w Australii, ma pomóc drużynie przy rzutach karnych.

Rzuty karne.

Wygrywa Egipt, po dwóch pudłach Australijczyków.

Jak można do czwartego karnego wystawić 18-letniego chłopaka ?


Argentyna (po dogrywce) ( 3:2 ) Republika Zielonego Przylądka

( na podstawie skrótu )

Zielony Przylądku ! Jak ty mnie teraz zaimponowałeś !

Wspaniała walka do końca i duże umiejętności piłkarskie.

Bramka na 2:2, to strzał jakiego nie powstydziłby się Kazimierz Deyna.

Szacun.

Argentyno ! Przeczołgałaś się do następnej rundy, a tam będzie silniejszy rywal …


Kolumbia ( 1:0 ) Ghana

( na podstawie statystyk )

Kolumbia wygrała „tylko” jeden do zera z drużyną silnych przecinaków. 

Tym razem czarownik z Ghany miał inne rzeczy na głowie.




Artykuł chroniony jest Ustawą o prawie autorskim i prawach pokrewnych.




wrocman
O mnie wrocman

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Sport