190 obserwujących
2433 notki
5514k odsłon
  1446   1

Dobra zmiana odświeżonego Salonu24

Portal internetowy PRESS – vide: https://www.press.pl/tresc/65917,startuje-odswiezony-salon24_pl_-slawomir-jastrzebowski-z-programem-wideo informuje:

Dziś startuje serwis Salon24.pl (…) Redaktorem naczelnym serwisu jest Piotr Paciorek, w zespole oprócz niego są m.in. Piotr Dobrowolski, Przemysław Harczuk, Marcin Dobski, Marianna Fijewska, Wiktoria Pękalak. Dziennikarze będą tworzyć zarówno teksty newsowe, jak i blogi.
W rozmowie z "Press" Piotr Paciorek zaznacza, że dla każdego, bez względu na światopogląd, w Salon24.pl znajdzie się miejsce. Wspomina przy tym, że on i Jastrzębowski różnią się poglądami.
"Posiadanie ściśle określonych poglądów nie oznacza konieczności uprawiania propagandy, a krytyka, jeśli spełnia podstawowe kryteria, jest lekarstwem, a nie zatrutym sztyletem"- napisał w tekście inaugurującym serwis Sławomir Jastrzębowski. - "Nie zależy mi na tym, żeby mieć rację. Zależy mi, żebym mógł wysłuchać racji z szacunkiem dla ludzi, których niekoniecznie lubię. Tak jest ciekawiej, lepiej i mądrzej. Taki będzie Salon24. Ten Salon jest dla Państwa"…
”.

Mój komentarz:

Postaram się tedy wyjaśnić, dlaczego uważam, że nowa formuła Salonu24 wprowadza zmiany, które w mojej opinii idą w dobrą stronę.

Otóż stali czytelnicy mojego blogu wiedzą, że odkąd założyłem w roku 2010 blog na Salonie 24, -  konsekwentnie krytykowałem, a dokładniej mówiąc wytykałem błędy (co odróżnia krytykę od krytykanctwa), - zarówno partii aktualnie rządzącej, jak opozycji, co skutkowało tym, że w komentarzach zwolennicy aktualnie rządzącej partii mnie nie lubili, natomiast sympatycy opozycji mnie przesadnie wychwalali.

W zasadzie powinienem takie komentarze ignorować. A jednak tego nie robiłem. Dlaczego? Ano z tej przyczyny, że ja wcale nie chciałem by komentatorzy przestali mi dokuczać, bądź przesadnie wychwalać, - a wręcz przeciwnie, jako niezależnemu blogerowi oddanemu prawdzie i sprawom ważnym dla naszego państwa, którego jestem obywatelem, - zależało mi na tym, żeby ludzie mogli wyczytać z tych komentarzy, co naprawdę siedzi w głowach ich Autorów. Dlatego też odpowiadając na ich komentarze celowo ich czasem „prowokowałem” do emocjonalnych komentarzy.

Ktoś może mnie tedy posądzić o skłonności do pieniactwa, bądź złośliwości i zapytać, wprost, - dlaczego tak robię?

Otóż postępowałem tak i nadal postępuję, gdyż uważam, że bloger działający pro publico bono jest w sytuacji bardziej komfortowej niż polityk, gdyż może „głośno myśleć”. A mówiąc dokładniej, w przeciwieństwie do polityka, - celem obnażenia cech charakterologicznych oraz rzeczywistych nastrojów określonych grup społecznych, rutynowany bloger może sobie pozwolić na eksperyment intencjonalnego „prowokowania” komentatorów do spontanicznych wypowiedzi, gdyż tylko tacy „sprowokowani” komentatorzy odkrywają w emocjach swoje prawdziwe oblicza.

Ktoś teraz może zapytać, a na co to Panu? Odpowiadam.

Bo to, co jest pisane i komentowane w blogosferze jest przedmiotem wnikliwej analizy wszystkich formacji  politycznych. Oczywiście analizy odpowiednio selektywnej. W tym właśnie celu, każda poważna partia polityczna posiada specjalną komórkę zajmującą się śledzeniem mediów społecznościowych, między innymi studiowaniem nie tylko blogerskich notek, lecz także dodawanych do tych notek komentarzy, gdyż komentarze te są kopalnią informacji socjologiczno politologicznej natury świadczących o rzeczywistych opiniach, nastrojach i sympatiach określonych grup społecznych.

W tym kontekście powiem, iż według mnie dobry bloger to taki, który od czasu do czasu z premedytacją potrafi wyprowadzić czytelnika r równowagi, a tym samym skłonić do spontanicznie emocjonalnych wypowiedzi, gdyż takie właśnie komentarze pokazują, kim są i co naprawdę myślą ich Autorzy. To jest właśnie ten komfort blogera, na który nie mogą sobie pozwolić politycy. 

Powiem więcej. Bloger może wywoływać niezręczne i niepopularne tematy, których poruszać politykowi nie wolno, bądź nie wypada. Pójdę jeszcze dalej i powiem, że w przeciwieństwie do polityka, taki „prowokujący” bloger może jak się to  mówi „wziąć na klatę” huraganowe i często pełne obrzydliwych inwektyw i pomówień niewybredne ataki celowo sprowokowanych przez niego komentatorów, łącznie z posądzaniem go o pisanie notek w celach zarobkowych, bądź służalczych wobec partii, z którymi w ich mniemaniu rzekomo sympatyzuje. Nie jest to miłe, ale praca obiektywnego i niezależnego politycznie blogera wymaga od niego, by celem obnażenia prawdy obiektywnej musiał się czasem poświęcić i narazić wielu komentatorom.

Według mnie, na tym między innymi polega interakcja pomiędzy blogosferą a światem polityki śledzącym działalność blogosfery, do czego nota bene żaden z polityków się publicznie nie przyzna, choć znam multum przykładów cytowania przez polityków całych akapitów pochodzących z blogerskich notek, - bez powołania się na ich Autora.

Lubię to! Skomentuj77 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura