Błogosławiona Barbaro Nowak. Powiedz szczerze. Czy podobało Ci się wykonanie hymnu Polski przez piosenkarkę Dorotę Aqualiteję Rabczewską ps. Doda?
Oprawa audiowizualna - https://www.facebook.com/watch/?v=1291934239716838
A teraz do rzeczy.
Późno już i pogasły wszystkie światła. Wertuję relacje z krakowskich Błoń i czytam zachwyty, słucham nagrania i zastanawiam się, co Ty – Barbaro Nowak – naprawdę o tym myślisz. Bez urzędowych formułek, bez poprawnościowych uników, bez tej charakterystycznej dla życia publicznego ostrożności. Po prostu: czy Ci się podobało?
Bo przecież sytuacja jest arcy-ciekawa. Oto artystka, która przez lata budziła skrajne emocje – od zachwytu po oburzenie – na krakowskich Błoniach, patrząc w kierunku Kopców Kościuszki i Piłsudskiego – staje na scenie podczas Święta Flagi i śpiewa hymn. Bez udziwnień, bez wokalnych popisów, bez przerabiania melodii. Tak, jak – przynajmniej według wielu – powinno się śpiewać „Mazurka Dąbrowskiego”.
Internet zareagował niemal jednogłośnie: „pięknie”, „wzruszająco”, „z klasą”. Pojawiły się komentarze o ciarkach, dumie, o tym, że „tak się śpiewa dla ludzi”. Nawet ci, którzy zwykle patrzą na Dodę z dystansem, przyznawali, że tym razem stanęła na wysokości zadania.
I tu pojawia się pytanie do Ciebie Barbaro.
Czy potrafisz – choćby na chwilę – odłożyć na bok wcześniejsze spory, medialne napięcia, ideowe różnice i spojrzeć tylko na sam fakt? Na głos, na płynącą z serca emocję, na moment, w którym tysiące ludzi słuchało hymnu i – być może – poczuło coś autentycznego?
Bo może właśnie w tym tkwi sedno. Nie w tym, kto śpiewa, tylko jak śpiewa. Nie w życiorysie, tylko w chwili. Nie w etykietach, tylko w efekcie wypływającym ze stanu polskiego ducha.
A efekt wykonania Dody – przynajmniej według wielu świadków – był monumentalnie znakomity i do głębi serca poruszający.
Dlatego pytam raz jeszcze, już zupełnie wprost: czy podobało Ci się błogosławiona Barbaro porywające wykonanie hymnu Polski przez Dodę?
Nie jako urzędniczce. Nie jako osobie publicznej. Tylko jako człowiekowi.
Bo czasem odpowiedź na takie pytanie mówi więcej niż tysiąc oficjalnych komentarzy...
Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki, niezależny bloger)
UWAGA!
Uprzejmie informuję, że że komentarze niezwiązane z treścią notki, a także komentarze hejterskie noszące znamiona kłamliwych insynuacji i pomówień kierowanych pod adres autora notki - będę usuwał bez podania przyczyn.



Komentarze
Pokaż komentarze (11)