Premier:
– Panowie, sprawa jest prosta. Unia daje pieniądze na armię. Program SAFE. Prawie dwieście miliardów. Bierzemy i robimy wojsko takie, że aż hej.
Prezydent spokojnie:
– Ale chwileczkę… my też mamy pieniądze.
Premier:
– Jakie pieniądze?
Do rozmowy włącza się prezes NBP.
– Nasze. Narodowe. Z banku.
– A są? – pyta premier.
– No… w tej chwili to ich nie ma.
– Nie ma?
– Nie ma.
– To skąd będą?
– Z banku.
– Ale pan przed chwilą powiedział, że w banku ich nie ma.
– Bo jeszcze nie zarobiliśmy.
– To jak je dacie rządowi?
– No normalnie. Najpierw damy, a potem zarobimy.
Premier:
– Panowie… ale Unia daje pieniądze już teraz.
Na to prezydent z lekkim uśmiechem:
– Ale nasze będą polskie. Patriotyczne.
– Ale ich nie ma.
– Na razie.
– A kiedy będą?
Prezes banku prostuje się w fotelu.
– W środę powiem.
– W środę?
– Tak. Na konferencji.
Premier zaczyna coś notować.
– Czyli rozumiem tak: pieniądze, których nie ma, pożyczycie rządowi, który je wyda, a potem bank je zarobi?
– Dokładnie.
– A jak nie zarobi?
– To wtedy… się zobaczy.
Zapada cisza.
Premier znowu próbuje:
– Panowie, ale tu są pieniądze z Europy. Policzone. Leżą. Czekają.
Na to prezydent z powagą:
– Ale tam jest warunkowość.
– Jaka warunkowość?
– Że trzeba wziąć.
Prezes banku kiwa głową:
– A nasze są bezwarunkowe.
– Jak to?
– Bo ich nie ma.
Premier odkłada długopis.
– Czyli ja mam dostać pieniądze, które pan dopiero zarobi?
– Tak.
– A kiedy pan je zarobi?
– Jak już je damy.
– Ale pan ich nie ma.
– No właśnie dlatego musimy je zarobić.
Premier wzdycha.
– Panowie… to ja może jednak wezmę te z Europy.
Na to prezydent szybko:
– Ale chwileczkę!
– Co znowu?
– Bo jak pan weźmie te z Europy…
– No?
– …to nasze nie będą potrzebne.
Premier wstaje od stołu.
– Ale panie prezesie… przecież ich nie ma.
Prezes banku uśmiecha się z godnością.
– Ale jak pan nie weźmie z Europy… to będą…


Komentarze
Pokaż komentarze (28)