Stał się cud nad Wisłą.
Po długim milczeniu w sprawie cen paliw prezydent Karol Nawrocki nagle przemówił — i odkrył, że to właściwie dzięki niemu benzyna ma być tańsza.
Rząd przygotował ustawę, prezydent ją podpisał, a następnie… sukces został przemeldowany do Pałacu Prezydenckiego.
Piękna sztuka. W stylu boksera wagi ciężkiej Andrzeja Gołoty, który niegdyś został zdyskwalifikowany za zadawanie ciosów poniżej pasa i obrazę sędziego.
Jeszcze tylko chwila i dowiemy się, że gdyby nie prezydent, benzyna kosztowałaby dziś tyle co szampan w Monako.
Ale tym razem wydarzyło się coś nieprzewidzianego.
Otóż ten rzekomo „ciemny lud” chyba jednak coś zauważył, bo sobie przeliczył ile pieniędzy stracił z winy prezydenta, który blokował przed długi czas rządową ustawę paliwową.
Zauważył również, że można podpisać cudzą ustawę, a potem wystawić sobie za nią rachunek chwały.
I dlatego zamiast oklasków może pojawić się gest Kozakiewicza.
Bo Polacy mają wiele wad, ale jedną zaletę zachowali od pokoleń: nie lubią, gdy ktoś próbuje sprzedać im ich własny portfel jako prezent.
Tak. Tak. Prezydent chciał zatankować sukces, lecz tym razem suweren zgiął rękę w łokciu i krzyknął:
"takiego wała, jak Polska cała ".
I git malina!
Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki oraz niezależny bloger oddany prawdzie i sprawom ważnym dla naszego państwa)
Post Scriptum
W latach podstawówki mieszkałem przy ulicy Zamkowej vis a vis Wawelu na krakowskich Dębnikach, gdzie rej wodziły największe andrusy Królewskiego Miasta, z którymi raczej nie należało zadzierać.
A jeśli w sytuacjach podbramkowych, któryś z tych agarów chciał wyrazić wobec czegoś zdecydowaną dezaprobatę choćby po jego trupie, - składał ręce w geście, który wiele lat później nazwano „gestem Kozakiewicza ” i mówił w slangu dębnickim:
„Takiego wała, jak Polska cała!”.


Komentarze
Pokaż komentarze (28)