echo24 echo24
139
BLOG

Szanowny Panie Prezydencie Królewskiego Miasta! Szanowny Panie Łukaszu!

echo24 echo24 Społeczeństwo Obserwuj notkę 10
Słowo do nowego prezydenta Krakowa

Oprawa muzyczna: https://www.youtube.com/watch?v=v032N8DDECY  

Wczoraj Krakowianie wybrali Pana prezydentem Krakowa.

Proszę mi wybaczyć, że zwracam się do Pana per „Panie Łukaszu” lecz choć nie znamy się, przeżyłem w Grodzie Kraka osiem dekad i moje siwe włosy pozwalają na taką poufałość w stosunku do młodego prezydenta miasta, które kocham.

Gratulując Panu wyborczego zwycięstwa w demokratycznych wyborach pragnę Panu coś przekazać. 

Prezydent Krakowa powinien bowiem być dobrym gospodarzem, sprawnym menedżerem i człowiekiem umiejącym zarządzać skomplikowanym miejskim organizmem.

Ale...

To wszystko jeszcze nie wystarczy.

Bo Kraków to nie jest przedsiębiorstwo, które należy jedynie sprawnie administrować.

Kraków to fenomen.

To miasto, które ma swoją pamięć, swój język, swoje obyczaje, swoje dziwactwa, swoje poczucie humoru, swoje świętości, swoje małe rytuały i – last but not least – swoją duszę.

I właśnie dlatego uważałem, że podstawowym warunkiem wyboru przyszłego prezydenta Krakowa powinno być coś, czego nie da się wpisać do żadnego CV.

On musi Kraków kochać.

Nie „lubić”. Nie „szanować”. Nie „doceniać jego potencjału”. Nie „identyfikować się z dziedzictwem kulturowym”.

Kochać!

Bo jeśli ktoś nie czuje, czym jest widok Wawelu o zmierzchu, Planty po deszczu, cisza Skałki, mgła nad Błoniami, jesienny spacer pod kopcem Kościuszki czy panorama miasta oglądana z kopca Piłsudskiego, to może być nawet najlepszym menedżerem świata, ale niekoniecznie powinien zostać prezydentem Krakowa.

Bo Kraków trzeba nie tylko zarządzać.

Kraków trzeba rozumieć. A żeby go rozumieć, trzeba wiedzieć, czym jest krakowskie genius loci. Trzeba rozumieć, dlaczego to miasto przez stulecia było kolebką polskiej nauki, kultury i sztuki. Trzeba wiedzieć, dlaczego Wszechnica Jagiellońska nie jest dla Krakowa jedynie kolejną uczelnią, lecz jednym z fundamentów jego duchowej tożsamości.

Trzeba znać atmosferę Zielonego Balonika. Trzeba choć trochę rozumieć fenomen Piwnicy pod Baranami. Trzeba wiedzieć, dlaczego w Krakowie nawet ekscentryk może stać się częścią miejskiego pejzażu, a dziwak – postacią niemal kultową. Trzeba wiedzieć, dlaczego mała czarna najbardziej smakuje w krakowskim RIO.

Trzeba wreszcie rozumieć, że krakowskość nie polega na tym, iż człowiek mieszka pod Wawelem i posiada meldunek przy ulicy Grodzkiej czy Karmelickiej.

Bo krakowskość to stan ducha.

To pewien sposób patrzenia na świat. To dystans do rzeczywistości. To poczucie humoru, które pozwala człowiekowi przeżyć niejeden absurd bez konieczności natychmiastowego wzywania komisji sejmowej. To także umiejętność niespiesznego życia. Jak mawiał Piotr Skrzynecki: „Pośpiech poniża”.

I może właśnie dlatego Kraków – mimo że od lat usiłuje się go na siłę unowocześniać, przyspieszać i wtłaczać w rozmaite nowofalowe formatki – wciąż pozostaje miastem, w którym można jeszcze usiąść w kawiarni, zamówić ulubione ciastko, nalać sobie kieliszek wina i przez półtorej godziny prowadzić rozmowę, która z punktu widzenia współczesnego menedżera nie przynosi absolutnie żadnego wymiernego rezultatu.

I chwała Bogu!

Bo właśnie w takich chwilach człowiek może się poczuć Krakowianinem. A co więcej – może się poczuć człowiekiem.

Dlatego chciałbym, aby Pan jako prezydent Krakowa znał nie tylko miejskie budżety, lecz również krakowskie klimaty. Żeby Pan wiedział, czym różni się Kraków od Warszawy, Wrocławia, Poznania czy Gdańska. Żeby Pan rozumiał, że nie wszystko, co jest dobre dla innych miast, musi być dobre dla Krakowa. Żeby Pan wiedział, że są tutaj przestrzenie, których nie wolno bezmyślnie „rewitalizować”, bo czasem najlepszą formą rewitalizacji jest po prostu nie przeszkadzać historii. Żeby Pan rozumiał, że Kraków nie potrzebuje kolejnych pomysłów mających uczynić go „jeszcze bardziej atrakcyjnym”, bo jego największą atrakcją jest właśnie to, że jest sobą, a Krakowianie nie lubią, żeby im cokolwiek narzucać.

Bo Kraków jest także miastem paradoksów.

Z jednej strony królewskim, dostojnym i zapatrzonym w swoją wielowiekową historię. Z drugiej – nieco złośliwym, ekscentrycznym i potrafiącym zakpić nawet z samego siebie, a co jeszcze ważniejsze jest społecznością przekorną, która nie lubi, gdy ktoś jej próbuje cokolwiek narzucić.

Miastem profesorów i artystów, ale również krakowskich oryginałów. Miastem wielkiej sztuki i małych kawiarenek. Miastem powagi Wawelu i błazeństwa Piwnicy. Miastem kardynałów, poetów, malarzy, naukowców, aktorów, filozofów oraz takich osobników, których – całe szczęście – nie da się przypisać do żadnej kategorii.

I właśnie ta niejednorodność stanowi część jego uroku.

Dlatego prezydent Krakowa mieć w sobie coś więcej niż kompetencje administracyjne.

Powinien mieć krakowski słuch. Powinien umieć usłyszeć miasto.

Nie tylko wtedy, kiedy przemawiają do niego radni, deweloperzy, lobbyści, eksperci i przedstawiciele rozmaitych grup interesu.

Także wtedy, kiedy przemawia cisza zaułków Starego Miasta. Kiedy przemawia dzwon Zygmunta. Kiedy przemawia Wisła. Kiedy przemawiają Planty. Kiedy przemawia stara kamienica. Kiedy przemawia człowiek siedzący samotnie przy stoliku w kawiarni i patrzący przez okno na przechodniów.

Bo prezydent Krakowa powinien być nie tylko gospodarzem miasta.

Powinien być również jego strażnikiem pamięci. Strażnikiem tego wszystkiego, co sprawia, że Kraków jest Krakowem.

I tu dochodzę do sprawy zasadniczej:

Od dziś został Pan prezydentem Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa.

Chciałbym więc, żeby Pan od dzisiaj był kimś, kto przejściu przez Rynek Główny będzie potrafił zatrzymać się na chwilę, spojrzeć na Sukiennice, a potem powiedzieć:

„Boże, jakie ja mam szczęście, że mogę być gospodarzem tego miasta!”

Jeśli będzie Pan człowiekiem kompetentnym – tym lepiej. Jeśli będzie Pan uczciwy – jeszcze lepiej. Jeśli będzie Pan skutecznym menedżerem – znakomicie.

Ale przede wszystkim niech Pan kocha Kraków.

Bo Kraków nie jest zwyczajnym miastem.

A jego prezydent nie powinien być zwyczajnym urzędnikiem. 

Powinien być człowiekiem, który rozumie, że obejmuje nie tylko urząd, lecz także pewien wielowiekowy depozyt duchowy.

A kto chce zrozumieć, czym jest ten depozyt, ten powinien poznać krakowską duszę.

I dlatego, pozwolę sobie zakończyć ten felieton bardzo prywatnym apelem:

Proszę ponad wszystko kochać Kraków.

A wtedy my Krakowianie będziemy od Pana wymagać, żeby Pan umiał nim również dobrze zarządzać.

W odwrotnej kolejności – może się bowiem okazać, że otrzymamy sprawnie zarządzane miasto...

...tylko że już niekoniecznie Kraków…

Proszę o tym pamiętać w czasie pełnienia zaszczytnej funkcji Prezydenta Krakowa, którą powierzyli Panu Krakowianie, - którzy Panu zaufali. 

Krzysztof Pasierbiewicz

emerytowany nauczyciel akademicki oraz niezależny bloger oddany prawdzie i sprawom ważnym dla naszego państwa.

Zobacz galerię zdjęć:

echo24
O mnie echo24

emerytowany nauczyciel akademicki, tłumacz, publicysta, prozaik, bloger niezależny

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo