"Pan Adam Michnik nie sprowokował Pana do zniesławiających wypowiedzi ani też swym działaniem nie dał podstaw do tak emocjonalnej, skierowanej ad personam, słownej napaści" — napisał adwokat Michnika do Andrzeja Zybertowicza po publikacji przez Rzeczpospolitą artykułu "Żurnaliści pod wpływem autohipnozy", w którym wyraził opinię, że dziennikarze powinni się poddać lustracji. Zybertowicz wspomniał w nim m.in. i o tym, że Michnik wielokrotnie używał jako argumentu w różnych dyskusjach tego, że siedział w więzieniu i dlatego jego zdanie ma z założenia rację...
Jest to kolejna sprawa, bowiem końcu marca adwokat Michnika ostrzegł redaktora naczelnego Dziennika Roberta Krasowskiego, że zażąda wysokiego zadośćuczynienia, jeśli ten nie przeprosi go za "nieprawdziwe i tym samym obraźliwe wypowiedzi" w tekscie "O rycerzach lustracyjnej wojny". Zdaniem adwokata w tym tekscie przypisuje on "Michnikowi działania i intencje, które w żadnym razie nie miały miejsca." Krasowski napisał m.in., iż "Michnik poświęcił jedną trzecią życia na obronę byłych ubeków", a "chyba największa legenda opozycji trywializowała się w kolejnych dowodach na to, że kolaboracja i sprzeciw były w istocie tym samym".
Michnik krzyczy o "frustratach bez kwalifikacji"
Jednak, tenże "Pan Adam Michnik" sam jest doskonale znany z bardzo emocjonalnego tonu słownych napaści. Wystarczy zajrzeć do książki Michnikowszczyzna: zapis choroby Rafała A. Ziemkiewicza, by już nieomal na pierwszych stronach przeczytać, iż "Poseł ziemi bytomskiej Adam Michnik krzyczy wtedy na zwolenników rozliczeń i dekomunizacji (choć samo słowo jeszcze się nie pojawia), że są 'frustratami bez kwalifikacji'. Tej obelgi będzie potem z zamiłowaniem używał wobec wszystkich swoich przeciwników." (strona 24) Ziemkiewicz przypomina też, że Michnik "Używa mocnych słów, podkreśla je uderzeniami pięści w mównicę. Równie emocjonalny jest również, gdy pisze. (...) [H]isteryczność wystąpień Michnika, ich patos, łatwość w sięganiu po wielkie słowa i po wielkie bluzgi zwracają uwagę." (s. 24-25)
Ziemkiewicz wielokrotnie podkreśla o przypominaniu przez Michnika o tym, że siedział na ławie oskarżonych (s. 55), czy w więzieniu: "Tak więc okazuje się, że są dwa antykomunizmy. Ten dobry i ten 'jaskiniowy', przy czym o tym, który jest który, decyduje Adam Michnik, na mocy swej martyrologii." (s. 54, a o martyrologii s. 66) Podobnych przykładów przypominania swojej martyrologii możnaby znaleźć znacznie więcej w wielu innych tekstach Michnika...
Ziemkiewicz przytacza też słowa Stefana Kisielewskiego o przemiane Michnika: "Dziesiejszy Michnik to totalitarysta! Demokratą jest ten, kto jest po mojej stronie. Kto ze mną się nie zgadza, jest faszystą i nie można podać mu ręki. A tylko Michnik wie, na czy polega demokracja i tolerancja. On jest tutaj alfą i omegą." (s. 64) W Michnikowszczyźnie cytowany jest także dziennikarz Krzysztof Leski, który napisał, że Michnik "cierpi na taką chorobę, że nie potrafi przyjąć do wiadomości, że ktoś inny może mieć rację." (s. 69)
Już w 1992 roku bardzo ostrą opinię o A. Michniku wystawił Stefan Niesiołowski, stwierdzając: "Dla mnie typowym fanatykiem nienawiści i agresji jest Adam Michnik, aczkolwiek niewątpliwie inteligentny. Reprezentuje rodzaj fanatyzmu, którym się najbardziej brzydzę, ponieważ pod pozorami troski o człowieka, o wolność, o demokrację, lansuje twardą antykościelną i antypolską opcję polityczną.**
Michnik mówi, sąd się śmieje
W relacji Rzeczpospolitej o zeznaniach redaktora naczelnego Gazety Wyborczej przed sądem "Michnik mówi, Rywin milczy" (17.12.03, nr 293), jest wiele o śmiechu — zarówno na sali sądowej jak i Michnika, który odpowidając na jakieś pytanie stwierdził: "Tak, wysoki sądzie, świadek śmieje się, a czasem nawet płacze." Jednym z przykładów czarnego humoru Michnika w tym materiale jest jego stwierdzenie, iż "Ja mówię różne rzeczy. Mogłem na przykład powiedzieć, że panu Rywinowi zdejmę gacie przez głowę." Widocznie ta stara znajomość z Rywinem spowodowała, że mógł on akurat w ten sposób sobie z niego zakpić. O tych swoich zdolnościach woli jednak zapomnieć w przypadku dziennikarzy krytycznych wobec jego działalności jako polityka, czy jako publicysty — i zamiast tego pragnie, by jego adwokaci zajmowali jakieś stare gacie jego adversarzy po przewlekłych procesach sądowych...
Michnik był także wielkim miłośnikiem i kolekcjonerem pozytywnych notatek prasowych o sobie, które następnie były z lubością przedrukowywane w Gazecie Wyborczej. Jednak widocznie kilka krytycznych materiałów jakie się ostatnio ukazały spowodowało, iż red. Michnik — dysponujący przecież jednym z najpotężniejszych koncernów medialnych w Polsce — coraz częściej zaczyna za posrednictwem adwokata lamentować i widocznie sam nad sobą się użalać... Zapewne, dlatego też postanowił walczyć ze swoimi krytykami nie za pomocą swojego emocjonalnie utalentowanego i mocno napastliwego pióra — lecz pióra mecenasa Piotra Rogowskiego, z Kancelarii Radcy Prawnego, Agora SA...
Wynika z tego, że z wielu cech sarmatyzmu wymienionych w polskiej Wikipedii — Michnik najlepiej przyswoił sobie zwłaszcza jedną. Jest ona raczej mniej pozytywna, można ją określić jako lubowanie się w procesach sądowych, gdyż procesowano się wtedy o każdą błachostkę...
O Michniku wolno albo dobrze albo wcale
W "Wezwaniu przedsądowym" adwokat Michnika mecenas Piotr Rogowski napisał: "Nie ma ani żadnych podstaw faktycznych, ani też innego usprawiedliwienia dla tak kłamliwie kategorycznych, a jednocześnie zniesławiających wypowiedzi." O tym, że "GW krytykowała artykuł 212 kodeksu karnego, pozwalający na skazywanie za słowo na karę więzienia” — wspomniał Mariusz Jałoszewski z Rzeczpospolitej. Jednak, widocznie co innego znaczy dla GW krytykowanie nielogicznego przepisu, a co inego stosowanie tej zasady w praktyce... Dlatego, zaraz po tym red. Jałoszewski zadaje pytanie o to, czy Michnik: "Broni swojego imienia czy ucisza niepochlebną krytykę?"
Groźby p. mecenasa o domaganiu "bardzo wysokiego zadośćuczynienia pieniężnego" w "przypadku nieuwzględnienia tego wezwania' świadczą nie o obronie, lecz raczej są ewidentnym uciszaniem jakiejkolwiek krytyki w obu tych przypadkach. Nie są one niczym innym jak niechlubnym powrotem Pana Adama Michnika do czasów komunistycznej cenzury prewencyjnej — a przecież sam kiedyś stwierdził, iż "Mnie nie trzeba tłumaczyć, że komunizm to nic dobrego i mnie nie trzeba przeciwko komunistom agitować." („Michnikowszczyzna”, s. 54)
Michnik o demokracji i autorytetach
Walter Laqueur w książce Marzenie, które zawiodło; Reflekscje o Związku Sowieckim (The Dream That Failed; Reflection od the Soviet Union, Oxford University Press, New York 1994, s. 9) cytuje niemieckiego studenta, Klausa Mehnerta, przebywającego w Rosji w latach 1929-1931 i opisującego nową sowiecką elitę jako wojowników nowej ery, twórców nowej ludzkości: "Mają oni niewzruszony sens swojej wyższości: jest to wyższość zdrowego człowieka wśród tłumu chorych, kogoś mogącego widzieć wśród tłumu niewidomych — wyższości odczuwanej przez człowieka przekonanego, że ma przejrzystą drogę przed sobą, w czasie kiedy reszta bezsensownie przemieszcza się w kierunku szaleństwa."
Michnik wywodził się z walterowców i nie ukrywał, że był zainteresowany myślą polityczną Trockiego. W dyskusji z Gustawem Herling-Grudzińskim stwierdził też, że "choć nie utożsamiam się z eurokomunizmem, spoglądam na eurokomunistów z nadzieją" (Kultura, cytowane za Gazetą Polską z 16 listopada 1995 r.). Może właśnie ta młodzieńcza fascynacja dorobkiem Trockiego, a później eurokomunizmem utwierdziły jego przekonanie o tym, że jedynie jego droga jest słuszna.
Dlatego też, tym szaleństwem jakie dostrzegł we współczesnej Polsce były głównie trzy fundamentalizmy jakie wymienił w Krytyce, nr 36 z 17 lipca 1991. Pierwszym z nich był fundamentalizm nacjonalistyczny, drugim fundamentalizm religijny, a trzecim fundamentalistyczna mentalność, którą nazywał także fundamentalizm moralistycznym.
W artykule tym zatytułowanym "Trzy fundamentalizmy", w którym ostrzegał także przed mogącą powstać falą autorytatywnych zagrożeń, Michnik napisał: "Odpowiedź na te pytania zależy nie tylko od duchowej kondycji polskiej inteligencji — która dzisiaj wygląda tak, jakby była zagubiona w najgorszych czasach, tak jakby straciła swój etos, swoje samo-wyobrażenie oraz swoje miejsce w społeczeństwie. Coś więcej zależy od zwiększenia zakresu tej refleksji, jest to szansa do kontrataku przeciwko fundamentalizmowi — z pomocą myśli demokratycznej, w której nie będzie żadnego miejsca na jakikolwiek fundamentalizm, czy to nacjonalistyczny, religijny, czy moralistyczny. Demokratyczna myśl zapewnia, że nikt nie jest uprzywilejowany z natury. W demokratycznej dyskusji nie ma miejsca na autorytety." (Cytowane za Michael Bernhard i Henryk Szlajfer „From the Polish Underground; Selections from Krytyka, 1978–1993, s. 236)
Procesy jakie wytacza Michnik swoim krytykom świadczą, iż oczywiście należy się z nim zgodzić, gdy bez ogródek stwierdza: "Ja mówię różne rzeczy." Lecz świadczą także i o tym, iż zdążył on już kompletnie zapomnieć o swoich dywagacjach sprzed kilku lat na temat demokracji i autorytetów. I dlatego zamiast demokratycznej wymiany poglądów i myśli proponuje prawniczy fundamentalizm, który ma na celu potwierdzenie jego dominującej pozycji jako "demokratycznego" autorytetu oraz wyłącznego panowania nad elitami na podstawie skazujących wyroków sądowych uzyskiwanych przez kancelarię z Agora SA.
_______________
* Stefan Niesiołowski, A. Poppek, K. Pytlakowska: „Szaszłyk po polsku”, Warszawa 1992, s. 151.
_____________
Zob. też blog: Ireny Lasota — Sawonarola z Ameryki, "Adam Michnik postrachem wolnosci slowa", http://irenalasota.salon24.pl/167347,adam-michnik-postrachem -wolnosci-slowa
Zob.: "Kto nie ze mną, ten kłamca — o Michniku pisze Antoni Dudek", http://salski.salon24.pl/42629,kto-nie-ze-mna-ten-klamca-o-michniku-pisze-antoni-dudek


Komentarze
Pokaż komentarze (20)