Jedną z takich spraw przedstawia Piotr Lisiewicz w materiale „Skazany za kawał” w Gazecie Polskiej. Można by powiedzieć, że była to typowa sprawa. Były przecież podobnych spraw tysiące. A w wielu z nich wyroki były nawet znacznie wyższe. . .
Jednak sprawa ta przedstawia także pewną relację pomiędzy biografiami, czy jak to nazywa Lisiewicz „karierami” dwóch osób. Jedną z nich jest ta, której zeznania przyczyniły się do wydania wyroku skazującego — a drugą osobą jest ta, na którą ktoś złożył donos do UB. Opisywane przez Piotra Lisiewicza wydarzenia miały miejsce w 1951 roku. Do teczki z uzasadniem wyroku sądu rodzina dotarła dopiero po długich staraniach. Wiele takich teczek zaginęło, a do wielu nikt nawet nie zajrzy — bo albo nikt nie jest zainteresowany, albo nawet nie wie, że istnieją.
A więc, tak naprawdę nigdy się nie dowiemy, ilu osobom komunizm zniszczył całe życie. Tak samo, jak nigdy nie poznamy prawdziwej liczby zamordowanych przez bandytów związanych z utrwalaczami czy budowniczymi tzw. władzy ludowej.
– Nie widzę potrzeby rozmowy na ten temat z prasą – powiedział prof. Janusz Beksiak, gdy zapytaliśmy go o sprawę Golisa.
Inaczej rzecz widzi Ryszard Golis, który po długich staraniach dotarł do uzasadnienia wyroku, który wpłynął na losy jego rodziny. – Czekałem wiele lat na prawdę o moim ojcu. O tym, dlaczego nie dostał takiej szansy na lepsze życie, jaką dostali ci, którzy porobili kariery. Myślę, że trzeba ją ujawnić. Takie zadośćuczynienie się naszej rodzinie należy.
"Jedzie Stalin na karowie
A Woroszyłow na byku
Kuda jedziesz byku krasny?
W Polszu po mliku."
Aresztowanie Golisa
Podczas studenckich zabaw intonował poznane w Sowietach antykomunistyczne "czastuszki". – Śpiewali je wszyscy, ale gdy doniesiono o tym UB, było jasne, że chodzi o to, żeby pozbyć się Tadeusza jako skażonego imperialistyczną propagandą. Koledzy bronili go, mówili, że wszyscy śpiewali. Nie pomagało – mówi Danuta Chromicz.
Według Kostrzewskiego atmosfera na uczelni była nieprzyjemna. – Żeby zrobić karierę, trzeba było w ramach pracy społecznej kogoś zadenuncjować.
Golis został aresztowany i w 1951 r. postawiony przed sądem.
Nazwisko Beksiaka pada w uzasadnieniu kilkukrotnie – jako tego, którego zeznania, obok Augustynka, najbardziej wpłynęły na skazanie Golisa.
Gdański sąd wojewódzki skazał Tadeusza Golisa na dwa lata pozbawienia wolności.
Kariera skazanego studenta
Po wyjściu z więzienia Tadeusz Golis nie bardzo wiedział, co ma ze sobą zrobić. – Z takim życiorysem brat nie mógł nigdzie znaleźć pracy. Wyjechał do Poznania, gdzie zatrudnił się jako "wykidajło" w restauracji – wspomina Danuta Chromicz. – Dopiero po 1956 r. zaczął pracę w Międzynarodowych Targach Poznańskich.
Na targi Golisa przyjęto, bo znał pięć języków. – To było rzadkością – wspomina Zdzisław Kostrzewski.
Dopiero po czterdziestce Golis mógł dokończyć przerwane studia i obronić pracę magisterską. Zmarł w 1976 r.
Kariera naukowca
Janusz Beksiak, członek ZMP, już w trakcie studiów zaczął robić karierę naukową.
Obecnie pracuje w Wyższej Szkole Handlu i Prawa im. Ryszarda Łazarskiego w Warszawie. Stał się jednym z cenionych ekonomistów, chętnie cytowanych w mediach.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)