Ann Coulter — czyli o tym, jak rozmawiać z liberałami
„Antykomunizm nie jest zabawą dla dzieci” stwierdza "Free Your Mind”, po czym podkreśla swój „ideowy związek z antykomunistyczną tradycją J. Mackiewicza, A. Bobkowskiego czy S. Piaseckiego.” Skoro „Free Your Mind” powołał się już na Bobkowskiego, więc przytoczę cytat z jednego z jego listów*:
„Mnie interesuje postawa etyczna, etyka dzisiejszego człowieka, odwieczna etyka, która – chce Pan czy nie – wewnątrz każdego z nas sprowadza się w końcu do pola szachowego o białych i czarnych polach. Przyparty do muru umiem wydobyć tylko ‘tak” lub „nie” – reszta to dialektyka i kłamstwa. […] I dlatego wszelkie faszyzmy i nazizmy nie były w końcu tak potworne, jak komunizm, bo nie naruszały wewnętrznej warstwy.”
Zacznijmy może od szachów „o białych i czarnych polach” Bobkowskiego, znającego “dialektykę i kłamstwa” komuny. A więc dla Bobkowskiego komunizm z założenia narusza „wewnętrzne warstwy”, czyli powoduje tym samym rozpad podstawowych więzi społecznych, co jest dla komunistów niezbędne do przejęcia oraz możliwości sprawowania ich dyktatorskiej władzy.
Zresztą „Free Your Mind” napisał w swoim tekscie, że „Marksiści to nie są ‘kawiarniani filozofowie’, lecz ludzie, za którymi zwykle do ‘dyskusji’ włączają się wnet bezpieczniacy, a jeśli i ich nie starcza, by przekonać opornych, to czołgi.” Czyli wracamy do tego coBobkowski określa jako „postawa etyczna, etyka dzisiejszego człowieka”. Sądząc z tego co „Free Your Mind” napisał o marksistach — ma o nich to samo zdanie co Bobkowski. . . Jednak moim zdaniem „Free Your Mind” zbyt poważnie podszedł do propozycji książkowej Artura M. Nicponia. . .
Skoro tekst „Antykomunizm nie jest zabawą dla dzieci” był niejako polemiką z tekstem Artura M. Nicponia “O tym, dlaczego lepiej być redneckiem niż lewakiem” — to „Free Your Mind” doskonale wiedział, że to co w jednym zdaniu napisał Artur M. Nicpoń jest tylko pewną konwencją, i choćby nawet dość radykalną — to jednak jedynie przenośnią mającą być swego rodzaju odpowiedzią na często bardzo napastliwe wpisy co poniektórych autorów na jego blogu.
Właśnie dlatego, czy jednak mimo wszystko nie przydałaby się jakaś książka w typie tego co napisała Ann Coulter** — o tym jak rozmawiać z liberałami. Nie naukowa, do której zajrzy niewielu zainteresowanych naukowców, lecz właśnie książka napisana z humorem, często kpiąca z wielu wad politycznych przeciwników konserwatyzmu. Właśnie taka, dostosowana do warunków polskich książka — pokazująca wszystkie oszustwa czy zakłamania w wydaniu lewicowych propagandzistów — mogłaby pomóc w wielu tak często chaotycznych dyskusjach, gdzie wiele rzeczy ciągle trzeba propagatorom lewej strony sceny politycznej powtarzać od początku. . . I znów od początku. A tutaj możnaby dać podręczny, lekko napisany przewodnik pokazujący jak należy widzieć oraz reagować na sposoby postępowania oraz rozumowania lewicy. . .
Zresztą Ann Coulter krytykuje także i konserwatystów pisząc, że „Słabi i wystraszeni konserwatyści pożądają liberalnej pochwały i zrobią wszystko, by ją otrzymać. Znakiem szczególnym jest to, jak szybko konserwatysta publicznie zaatakuje innego konserwatystę. Ci piórkowej wagi mistrzowie przewidywania cieszą się zwłaszcza, jeżeli uda im się potępić ewangelickich chrześcijan. (Żeby tego dokonać we właściwy sposób, za każdym razem kiedy oskarżysz oddanego religii Chrześcijanina albo Żyda o to, że jest zabobonnym lub nietolerancyjnym ignorantem — musisz pochwalić radykalny Islam jako ‘religię pokoju”.
Coulter podaje też przykład znanego dziennikarza i autora Davida Brocka, pisząc o nim jako o „profesjonalnym zreformowanym konserwatyście atakującym konserwatystów. Otóż, po napisaniu przez niego m.in książki „Blinded by the Right” (Oślepiony przez prawicę) krytykującej konserwatystów oraz zadeklarowaniu, że jest homoseksualistą — otrzymał on 2 mln. dolarów na strony internetowe założonej przez siebie organizacji Media Matters for America.
Warto dać przyklad jak Coulter opisuje oczerniane konserwatystów przez liberałów: „Jednak, jeżeli jesteś konserwatystą bądź przygotowany na to, że każda twoja słabostka czy przywara będzie odsłonięta — tak jakbyś był złapany na gwałceniu kociąt. Nawet, jeżeli prowadziłeś jak najbardziej niewinne życie, liberałowie stworzą absurdalne historie o tobie. Powiedzą, że obawiasz się kotów Cheshire z powieści „Alicja w krainie czarów”, a także iż zamówiłeś Departamencie Sprawiedliwości gołe statuetki sprawiedliwości zakryte materiałem.”
Coulter namawia też, by zawsze być otwartym na liberałów zmieniających swoje poglądy. Pisze ona, że: „Liberałowie w okresie zmiany poglądów będą zwracali się do ciebie po cichu, ciągle oglądając się za siebie oraz wyjaśniając, że mają rodzinę na utrzymaniu. Możesz nie chcieć tego typu osób, by pilnowali twoich pleców w czasie bójki w barze — jednakże co najmniej starają się oni by być dobrymi. Osoby ‘wychodzące na zewnątrz’ jako konserwatyści po raz pierwszy — są bojkotowani przez przyjaciół, sąsiadów, współpracowników, a nawet członków rodziny. (. . .) Pomagaj im oraz staraj się, by nie zostali zabici zanim zdążą się przeprowadzić na twoją stronę.”
_______________
*Cytat z recenzji książki Andrzeja Bobkowskiego „Listy do Tymona Terleckiego 1956-1961”, Krzysztof Dybciak, Zaatlantycki anty-Gombrowicz, opublikowanej w czsopiśmie „Więź”.
** Ann Coulter „How to Talk to a Liberal (If You Must)” (Jak rozmawiać z liberałem — Jeżeli musisz).


Komentarze
Pokaż komentarze (10)