W Rosji nie ma szczególnej różnicy między krową a obywatelem. Wiadomo, że reżim zabija każdą żywą istotę na podstawie własnego widzimisię. Bydło bezrożne ginie w okopach i więzieniach. A bydło rogate znajduje się w swoim środowisku. I żadne dla tego uzasadnienia nie są tu nawet wymagane. Ogólnie rzecz biorąc i zgodnie z oczekiwaniami u żadnej ze 170 tysięcy krów ukatrupionych w ośmiu regionach Federacji Rosyjskiej nie wykryto żadnych chorób. Żadnej pryszczycy, żadnej pasterelozy czy choćby zakaźnego zapalenia nosa i tchawicy. I w końcu służby weterynaryjne poinformowały o tym nieśmiałym szeptem. Ta epizootia okazała się urojeniem, czyimś wymysłem. Jak się okazało, było to zainspirowane spec-operacją wojskową. Ministerstwo Rolnictwa zdecydowało się wykonać uderzenie wyprzedzające. Ministerstwo Rolnictwa argumentowało, że jeśli ono nie napadnie na pryszczycę, to pryszczyca mogłaby napaść na stada. (Aleksander Glebowicz Niewzorow)
Miłego słuchania i oglądania życzę.
43
BLOG
W Rusiech rozpoznano epidemię choroby zwanej zbydlęceniem rozsianym.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)