0 obserwujących
47 notek
24k odsłony
  55   0

Ach ten Eli Barbur!

Metalowe napisy ("Arbeit Mach Frei") skradzione z bramy obozu w Oświęcimiu budzą naturalne emocje. W roli eksperta wystąpił tradycyjnie Eli Barbur, który dość autorytatywnie ujawnił przesłanki, które jakoby kierowały złodziejami. Mianowicie wskazał na motyw kompromitacji Piotra Cywińskiego, dyrektora muzeum, którego - zdaniem Eli Barbura - chciano utrącić.

Eli Barbur w zasadzie wykluczył inne przyczyny, dywagując:

Tak samo mocno wątpię, aby napis zerwali lokalni menele-złomiarze, „dowcipnisie” lub bańdziory pracujące na zlecenie „szalonego kolekcjonera”.

Tym razem jednak nos zawiódł Eli Barbura i jego teorie padły śmiercią naturalną. Jak bowiem donoszą media, kradzieży dokonano z powodów czysto zarobkowych - na zlecenie "szalonego kolekcjonera". Zatem zapowiadany przez Eli Barbura najazd na Polskę mieszkańców Izraela i koczowanie do skutku pod bramą obozu okazuje się zbędne, albowiem polska policja stanęła na wysokości zadania i ujęła sprawców. Metalowe napisy, co prawda, częściowo zniszczono (ze względów logistycznych pocięto na trzy części), ale nie ulega wątpliwości, że jest to sukces naszych policjantów.

 

Lubię to! Skomentuj9 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale