http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7021231,Terrorysci_bede_sie_uczyc_w_polskiej_policji_.html?utm_source=Nlt&utm_medium=Nlt&utm_campaign=856991
GW znowu się popisała. Wystarczyło tylko jedno słowo w tytule… Taki komentarz do sprawy zebrałby wiele pochwał izraelskiego MON-u. Krótka notka informacyjna, ale autor musiał podkreślić, że sprawa tyczy się "terrorystów" palestyńskich. Nawet Barack Obama zrezygnował z posługiwania się tak pejoratywną terminologią w odniesieniu do Palestyńczyków. Ale w Polsce, która jest oddanym wasalem USA, dziennikarze piszący dla najbardziej poczytnych gazet, nadal mogą przy każdej okazji operować słowem kluczem - "terroryści". Wg GW niemal każdy Arab, każdy muzułmanin to terrorysta. Wynika z tego, że mamy więcej "terrorystów" na świecie niż chrześcijan.
Wg izraelskiego psychologa Daniela Bar-Tala, delegitymizacja jest zdefiniowana jako kategoryzacja, która ma służyć nadaniu krańcowo negatywnych cech znienawidzonym przez adresata grupom społecznym. Do najczęstszych praktyk delegitymizacyjnych zalicza się: dehumanizację, wykluczanie poza nawias, opis w kategoriach negatywnych cech, stosowanie etykiet politycznych i dokonywanie krzywdzących porównań międzygrupowych. To kryterium, jeden z wyznaczników "konfliktu nierozwiązywalnego" spełnia GW, mimo, że oczywiście nie jest stroną bezpośrednio zaangażowaną w konflikt.
GW zapewne nie zdaje sobie sprawy z tego, że ekstremalne zachowania nie muszą wynikać tylko z morderczych tendencji, lecz z kontekstu sytuacyjnego, w przypadku tego konfliktu - wpływu autorytetu. Media i rządy niektórych państw przy ocenie zamachowców popełniają podstawowy błąd atrybucji. Trzeba brać także pod uwagę konteksty historyczne, polityczne, społeczne i ideologiczne. Osoby najbardziej zaangażowane w dokonywanie brutalnych aktów posiadają ogromną indywidualną dumę ze swoich działań, a także czują spójność społeczną. Są co najmniej tak samo wykształceni jak reszta społeczeństwa i nie cierpią na antyspołeczne zaburzenie osobowości. Nie jest to żadna radykalnie lewicowa teoria, tylko wnioski z badań w zakresie psychologii politycznej. Najwidoczniej dla GW jedyną głębią epitetu "terrorysta" jest potrzeba zdehumanizowania Palestyńczyków, nawet jeśli gazeta nie posiada większej wiedzy na temat opisywanej grupy palestyńskiej.
A teraz bardziej politycznie. W lewicowej terminologii spotykamy się również z terroryzmem państwowym, który obejmuje działania wewnątrz własnego kraju (represjonowanie przeciwników politycznych), jak i na arenie międzynarodowej (najazd na inny kraj lub nękanie go rozmaitymi zamachami terrorystycznymi, jak choćby wysadzanie obiektów użyteczności publicznej). Gdyby zgłębić tajniki izraelskiej demokracji, okazałoby się, że przynajmniej większość tych podpunktów doskonale obnaża jej braki. Przykładowo - Izrael do dziś przetrzymuje w więzieniu sekretarza generalnego Ludowego Frontu Wyzwolenia Palestyny - Ahmada Saadata. Jeśli chodzi o działalność na arenie międzynarodowej, to najlepszym dowodem może być ostatnia Izraela operacja "płynny ołów", podczas której Izrael zbombardował ministerstwo kultury i klinikę medyczną, nie wspominając o stratach w ludności cywilnej. Okazuje się, że wszystko o co oskarża się palestyńskich "terrorystów", możemy zobaczyć w wykonaniu jego ponoć cywilizowanych przeciwników. Terroryzowanie ludności cywilnej, ataki na infrastrukturę, łamanie prawa międzynarodowego i praw człowieka, zaplanowane masowe zabójstwa, torturowanie głodem, zimnem (nocą temperatura spada w okolice zera, a wiele domów wybuchy pozbawiły okien), hukiem... aż po niesławne spychanie do morza, które nigdzie nie jest bardziej widoczne jak w miażdżonej przez czołgi i druzgotanej przez naloty enklawie obejmującej pasek nadmorskiej ziemi 40 na 5 do 10 km.
Biorąc pod uwagę patriotyczne pobudki, powinniśmy również pamiętać, że każdego roku tysiące Polaków pielgrzymują do Jerozolimy, Betlejem, Nazaretu - i lepiej, żeby byli bezpieczniejsi - poprosili w razie czego palestyńskiego policjanta o pomoc niż sami próbowali się bronić na własną rękę. Na początku wakacji Kancelaria Prezydenta RP przy współpracy z Caritas Polska oraz Polską Misją Medyczną koordynowała akcję pomocy dzieciom zamieszkującym Strefę Gazy. Na zaproszenie Prezydenta do Polski przyjechało około siedemdziesięcioro dzieci w wieku od 8 do 14 lat wraz z opiekunami i zespołem psychologów. Piękny gest, sam żałowałem, że nie mogłem ostatecznie wziąć udziału w tym projekcie. Druzgocące jest jednak to, że ich "ojców" na wstępie się już tak negatywnie etykietuje…
GW znowu się popisała. Wystarczyło tylko jedno słowo w tytule… Taki komentarz do sprawy zebrałby wiele pochwał izraelskiego MON-u. Krótka notka informacyjna, ale autor musiał podkreślić, że sprawa tyczy się "terrorystów" palestyńskich. Nawet Barack Obama zrezygnował z posługiwania się tak pejoratywną terminologią w odniesieniu do Palestyńczyków. Ale w Polsce, która jest oddanym wasalem USA, dziennikarze piszący dla najbardziej poczytnych gazet, nadal mogą przy każdej okazji operować słowem kluczem - "terroryści". Wg GW niemal każdy Arab, każdy muzułmanin to terrorysta. Wynika z tego, że mamy więcej "terrorystów" na świecie niż chrześcijan.
Wg izraelskiego psychologa Daniela Bar-Tala, delegitymizacja jest zdefiniowana jako kategoryzacja, która ma służyć nadaniu krańcowo negatywnych cech znienawidzonym przez adresata grupom społecznym. Do najczęstszych praktyk delegitymizacyjnych zalicza się: dehumanizację, wykluczanie poza nawias, opis w kategoriach negatywnych cech, stosowanie etykiet politycznych i dokonywanie krzywdzących porównań międzygrupowych. To kryterium, jeden z wyznaczników "konfliktu nierozwiązywalnego" spełnia GW, mimo, że oczywiście nie jest stroną bezpośrednio zaangażowaną w konflikt.
GW zapewne nie zdaje sobie sprawy z tego, że ekstremalne zachowania nie muszą wynikać tylko z morderczych tendencji, lecz z kontekstu sytuacyjnego, w przypadku tego konfliktu - wpływu autorytetu. Media i rządy niektórych państw przy ocenie zamachowców popełniają podstawowy błąd atrybucji. Trzeba brać także pod uwagę konteksty historyczne, polityczne, społeczne i ideologiczne. Osoby najbardziej zaangażowane w dokonywanie brutalnych aktów posiadają ogromną indywidualną dumę ze swoich działań, a także czują spójność społeczną. Są co najmniej tak samo wykształceni jak reszta społeczeństwa i nie cierpią na antyspołeczne zaburzenie osobowości. Nie jest to żadna radykalnie lewicowa teoria, tylko wnioski z badań w zakresie psychologii politycznej. Najwidoczniej dla GW jedyną głębią epitetu "terrorysta" jest potrzeba zdehumanizowania Palestyńczyków, nawet jeśli gazeta nie posiada większej wiedzy na temat opisywanej grupy palestyńskiej.
A teraz bardziej politycznie. W lewicowej terminologii spotykamy się również z terroryzmem państwowym, który obejmuje działania wewnątrz własnego kraju (represjonowanie przeciwników politycznych), jak i na arenie międzynarodowej (najazd na inny kraj lub nękanie go rozmaitymi zamachami terrorystycznymi, jak choćby wysadzanie obiektów użyteczności publicznej). Gdyby zgłębić tajniki izraelskiej demokracji, okazałoby się, że przynajmniej większość tych podpunktów doskonale obnaża jej braki. Przykładowo - Izrael do dziś przetrzymuje w więzieniu sekretarza generalnego Ludowego Frontu Wyzwolenia Palestyny - Ahmada Saadata. Jeśli chodzi o działalność na arenie międzynarodowej, to najlepszym dowodem może być ostatnia Izraela operacja "płynny ołów", podczas której Izrael zbombardował ministerstwo kultury i klinikę medyczną, nie wspominając o stratach w ludności cywilnej. Okazuje się, że wszystko o co oskarża się palestyńskich "terrorystów", możemy zobaczyć w wykonaniu jego ponoć cywilizowanych przeciwników. Terroryzowanie ludności cywilnej, ataki na infrastrukturę, łamanie prawa międzynarodowego i praw człowieka, zaplanowane masowe zabójstwa, torturowanie głodem, zimnem (nocą temperatura spada w okolice zera, a wiele domów wybuchy pozbawiły okien), hukiem... aż po niesławne spychanie do morza, które nigdzie nie jest bardziej widoczne jak w miażdżonej przez czołgi i druzgotanej przez naloty enklawie obejmującej pasek nadmorskiej ziemi 40 na 5 do 10 km.
Biorąc pod uwagę patriotyczne pobudki, powinniśmy również pamiętać, że każdego roku tysiące Polaków pielgrzymują do Jerozolimy, Betlejem, Nazaretu - i lepiej, żeby byli bezpieczniejsi - poprosili w razie czego palestyńskiego policjanta o pomoc niż sami próbowali się bronić na własną rękę. Na początku wakacji Kancelaria Prezydenta RP przy współpracy z Caritas Polska oraz Polską Misją Medyczną koordynowała akcję pomocy dzieciom zamieszkującym Strefę Gazy. Na zaproszenie Prezydenta do Polski przyjechało około siedemdziesięcioro dzieci w wieku od 8 do 14 lat wraz z opiekunami i zespołem psychologów. Piękny gest, sam żałowałem, że nie mogłem ostatecznie wziąć udziału w tym projekcie. Druzgocące jest jednak to, że ich "ojców" na wstępie się już tak negatywnie etykietuje…
P.S. Ciekawe co na ten krytyczny lewacki tekst powiedziałby naczelny syjonista salon24.pl - Eli Barbur!



Komentarze
Pokaż komentarze (2)